Były szef TVNowych „Faktów” Kamil Durczok walczy z „Wprost” o przeprosiny i milionowe odszkodowanie.

Kilka miesięcy temu cały kraj żyła doniesieniami o molestowaniu pracownic w jednej z największych redakcji telewizyjnych w Polsce, a także zatrzymaniu pewnego bardzo znanego człowieka związanego z mediami w mieszkaniu, gdzie znaleziono erotyczne zabawki i ślady narkotyków. Tygodnik „Wprost” opublikował informację, że to właśnie Kamil Durczok jest winny wspomnianych wcześniej czynów. Potem były też kolejne artykuły dotyczące tego tematu.

Dziennikarz przestał prowadzić główne wydania „Faktów”. Prowadzone przez prokuraturę śledztwo dotyczące molestowania i narkotyków trwało, świadkowie byli przesłuchiwani, śledczy sprawdzali wszystkie wątki. Dziennikarz po długiej przerwie przerwał milczenie i wywiadzie dla radia TOK FM powiedział:

To, co tam robiłem, to moja prywatna sprawa. Skąd ja mam wiedzieć, co tam w ogóle było?  Nigdy nie molestowałem żadnej z pracownic ani żadnej kobiety. Z absolutną pewnością mogę powiedzieć, że nie przekroczyłem żadnych granic.

Po jakimś czasie Okazało się, że nie znaleziono dowodów na to, że Kamil Durczok kogokolwiek molestował. W oświadczeniu prokuratury widnieje takie stwierdzenie:

Nie zostały wypełnione znamiona żadnego czynu zabronionego.

Dziennikarz chce teraz oczyścić swoje nazwisko, które zostało zszargane w jego mniemaniu przez media, które od razu uznały go za winnego. Kamil Durczok walczy z „Wprost”, a konkretniej jego wydawcy i dziennikarzom, którzy pisali o nim niepochlebne teksty, a są to Sylwester Latkowski, Michał Majewski, Olga Wasilewska i Marcin Dzierżanowski. Żąda od nich przeprosin i odszkodowania w wysokości 2 000 000 zł. Proces rozpocznie się 17 września 2015 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Sprawa dotyczy tekstów „Ukryta prawda” i „Nietykalny”.

Kolejny proces dziennikarz wytacza też kolejny proces za tekst „Kamil Durczok. Fakty po faktach”, w którym zamieszczono zdjęcia z mieszkania, w którym zatrzymano dziennikarza. W tym procesie oczekuje on odszkodowania w wysokości 7 000 000 zł. Proces zacznie się na przełomie października i listopada.

Sylwester Latkowski został także pozwany prywatnie przez Kamila Durczoka z art. 212 Kodeksu karnego:

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Jak zakończą się procesy? Trzeba będzie poczekać pewnie do listopada. Gdy tylko dowiemy się czegoś więcej w tych sprawach, to niezwłocznie damy znać.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Masz problemy związane z nieprawdziwymi oskarżeniami lub jesteś ofiarą molestowania i chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Zdjęcie z