1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. Wynajmowałem mieszkanie od 8-latka i nie miałem o tym pojęcia. Tak wygląda luka w polskim prawie

Wynajmowałem mieszkanie od 8-latka i nie miałem o tym pojęcia. Tak wygląda luka w polskim prawie

Rynek nieruchomości to środowisko zarezerwowane dla zamożniejszej części społeczeństwa, która ma odpowiedni kapitał, by móc swobodnie na nim operować. W przypadku niektórych spekulantów można mówić o „dużych dzieciach", ale czasami właścicielami nieruchomości są… małe dzieci. Zdarzyło mi się, że sam wynajmowałem mieszkanie od nieletniego.

Wynajmowałem mieszkanie od 8-latka i nawet nie byłem tego świadomy

Na początku bieżącej dekady wynajmowałem przez rok mieszkanie, które znalazłem za pośrednictwem biura nieruchomości. Pod koniec umowy dość kurtuazyjnie zapytałem agenta o to, czy wynajmowane przeze mnie mieszkanie nie jest czasem na sprzedaż, gdyż dobrze mi się w nim żyło. W odpowiedzi usłyszałem, że nie jest, bo… jego właścicielem „na papierze" jest 8-latek z innego województwa.

Z początku nie mogłem w to uwierzyć, pomyślałem nawet, że agent sobie ze mnie żartuje. Ten jednak brnął dalej i powiedział, że nie zna szczegółów, ale „słyszał, że to mieszkanie należało do dziadka, który przepisał je w akcie darowizny wnuczkowi". Fajny dziadek, ale nie pomyślał o jednym: co prawda nieletni ma zdolność prawną (może więc otrzymać nieruchomość np. na drodze spadku czy darowizny), lecz nie ma zdolności do czynności prawnych, którą nabywa dopiero w momencie ukończenia 18. roku życia.

Oznacza to, że zarządzanie własnym majątkiem — w tym przypadku nieruchomością — staje się możliwe dopiero po osiągnięciu pełnoletności.

Dziadek zadowolony, wnuczek szczęśliwy, rodzice wkurzeni

W ten sposób poniekąd „zamrożono" całą nieruchomość. Zgodnie z przepisami prawa, można ją sprzedać, ale potrzebna jest do tego zgoda sądu rodzinnego. Sam nieletni nie może nic zrobić — musi być reprezentowany przez rodziców lub opiekunów prawnych. Takie zarządzanie spadkiem małoletniego (podobnie zresztą jak majątkiem otrzymanym w darowiźnie) wiąże się z szeregiem ograniczeń.

Tu zaczynają się schody, choć sprawa może nie jest aż tak skomplikowana, jak wiele innych w tym kraju. Należy złożyć wniosek do sądu rodzinnego, który stwierdzi, czy sprzedaż nie jest przeprowadzana na szkodę dziecka (właściciela), czy ma sens ekonomiczny i tak dalej. Może też wyznaczyć wartość minimalną nieruchomości.

Całkiem prawdopodobne, że rodzice młodocianego właściciela mojego mieszkania rozważali tę drogę, ale i tak sobie ją odpuścili. Chyba wiem dlaczego.

Kwestia darowizny — dlaczego to popularne rozwiązanie?

Warto dodać, że przepisanie mieszkania dziecku w formie darowizny wciąż pozostaje najchętniej wybieraną drogą przekazywania nieruchomości w rodzinie — głównie ze względów podatkowych. Problem w tym, że obdarowany maluch nie będzie mógł samodzielnie zrobić z tym majątkiem absolutnie nic.

Rodzice mogą sprzedać nieruchomość dziecka, ale pieniądze i tak zostaną zamrożone

Nawet gdy sąd da zielone światło na transakcję i dojdzie ona wreszcie do skutku, pieniądze i tak trafią na konto bankowe należące do nieletniego. Trzeba liczyć się z tym, że sąd nałoży wymóg blokady środków. Te mogą ostatecznie trafić np. na lokatę lub konto oszczędnościowe, z którego będzie można je pobrać dopiero po ukończeniu 18 lat przez prawowitego właściciela.

Tak czy owak, nawet jeśli uda się uzyskać zgodę na sprzedaż mieszkania czy innej nieruchomości należącej do osoby nieletniej (dotyczy to także sytuacji, gdy nieletni jest jej współwłaścicielem), to w praktyce i tak nie będzie można z tymi pieniędzmi nic zrobić. Na pewno będą lepiej chronione niż pieniądze z darowizny gotówki otrzymywanej przy okazji Pierwszej Komunii Świętej, które u wielu z nas w magiczny sposób zniknęły.

Wynajem zamiast sprzedaży — jak 8-latek „zarabia" na swoim mieszkaniu

Nic dziwnego, że moje mieszkanie nie poszło na sprzedaż, a „zarabiało na siebie" poprzez wynajem, nawet jeśli te pieniądze również trafiały „do zamrażarki". Jeśli dobrze liczę, to tytułowy 8-latek ma już jakieś 14 lat, a więc za ~4 lata będzie mógł je sprzedać. Jedno jest pewne — w 2030 roku wartość tego mieszkania będzie nieporównywalnie wyższa niż w 2020. Przypomnę tylko, że w niektórych polskich miastach wzrost cen nieruchomości o 70 proc. w ciągu pięciu lat nie jest niczym nadzwyczajnym — a wnuczek niczego nie musiał w tym celu robić.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi