1. Bezprawnik -
  2. Podatki -
  3. Polska 2050 chce dać Polakom 4 tys. zł rocznie. Prezydent popiera projekt

Polska 2050 chce dać Polakom 4 tys. zł rocznie. Prezydent popiera projekt

Z każdym rokiem rosnące nominalnie pensje cieszą pracowników. Nie da się jednak ukryć, że przez utrzymującą się inflację i naturalny wzrost wynagrodzeń coraz szersza grupa Polaków niemal niepostrzeżenie wpada w drugi próg podatkowy i tym samym jest zmuszona do oddawania państwu blisko jednej trzeciej swoich dochodów. Ten problem miałby rozwiązać najnowszy projekt zmiany przepisów.

Nowy próg podatkowy. Polska 2050 próbuje przeforsować projekt ustawy

We wtorek do Sejmu wpłynął projekt ustawy przygotowany przez ugrupowanie Polska 2050, który zakłada podniesienie progu podatkowego z obecnych 120 tys. do 140 tys. zł. Ruch ten docelowo objąłby swoimi korzyściami około 2 milionów najlepiej zarabiających osób w kraju.

Jak podkreśla minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, proponowana zmiana wcale nie ma charakteru radykalnego. W ocenie strony rządowej jest to krok w pełni racjonalny i odpowiadający na realne potrzeby społeczne pracujących obywateli. Warto również dodać, że podobny mechanizm pojawiał się już wcześniej w obietnicach z minionej kampanii wyborczej prezydenta Karola Nawrockiego – obok dyskutowanego szeroko tzw. rodzinnego PIT 0 proc. dla rodzin z dwójką dzieci. We wpisie na platformie X prezydent udzielił zresztą wstępnego wsparcia dla pomysłu.

Jak wygląda drugi próg podatkowy w obecnym kształcie

Aby dobrze zrozumieć skalę potencjalnych finansowych korzyści, należy najpierw obiektywnie przyjrzeć się obecnym, zamrożonym od dłuższego czasu przepisom. W aktualnym stanie prawnym wszystko, co zarobimy do kwoty 120 tys. zł rocznie, opodatkowane jest 12-procentową stawką PIT. Każda złotówka przekraczająca tę barierę uszczupla się już o 32 proc. Jak wyjaśnia na łamach Business Insider Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy firmy InFakt, limit ten wprost przekłada się na graniczną kwotę 11 879 zł brutto miesięcznie – przy założeniu, że pracownik nie otrzymuje po drodze żadnych dodatkowych premii, nagród czy świątecznych bonusów.

Mechanizm naliczania. Dlaczego grudniowa wypłata bywa chudsza

Zdecydowana większość firm księguje te dochody narastająco. Oznacza to, że osoba zarabiająca na przykład 13 tys. zł brutto przez pierwsze dziesięć miesięcy roku otrzymuje w miarę stabilną wypłatę (nieco ponad 9,1 tys. zł „na rękę"). Sytuacja zmienia się jednak drastycznie w końcówce roku, kiedy to łączna suma dochodów przekracza ustawowy limit. Grudniowy przelew na konto takiego pracownika jest nagle chudszy o ponad 2 tys. zł. Z kolei przy pensji rzędu 20 tys. zł brutto ten bolesny spadek wpływów następuje już pod koniec wakacji.

Tysiące złotych oszczędności. Spóźniona waloryzacja systemu podatkowego

Podniesienie limitu do 140 tys. zł sprawi, że moment wejścia w wyższy podatek zostanie znacząco odsunięty w czasie, a dla pewnej grupy pracowników – w ogóle w danym roku nie nastąpi.

Wyliczenia eksperckie wskazują, że maksymalny zysk podatnika z tytułu tej nowelizacji może wynieść równo 4 tys. zł w skali roku. Eksperci zauważają, że taka zaoszczędzona kwota pozwala już na sfinansowanie całkiem solidnych, tygodniowych wakacji za granicą. Dla wielu pracowników umysłowych, menedżerów czy specjalistów, a więc dla szeroko pojmowanej klasy średniej, będzie to zauważalna ulga w bieżącym planowaniu wydatków.

Brak waloryzacji progów. Realny problem polskiego PIT-u

Jak słusznie diagnozuje Piotr Juszczyk, istota całego problemu leży w braku automatycznej waloryzacji tych kwot. Polskie progi od wielu lat po prostu nie nadążają za rynkowymi realiami. Coraz liczniejsza grupa podatników wpada w stawkę 32 proc. wcale nie dlatego, że skokowo się wzbogaciła, ale dlatego, że pieniądz na przestrzeni lat stracił na swojej sile nabywczej. Zresztą warto przypomnieć, że parytet siły nabywczej w Polsce od lat pozostaje jednym z niższych w całej Unii Europejskiej.

Korekta skali podatkowej czy prezent dla klasy średniej?

Proponowana zmiana jawi się zatem nie jako wyjątkowy prezent od władzy dla klasy średniej, lecz raczej jako mocno spóźniona korekta skali podatkowej, która przestała odpowiadać dzisiejszej rzeczywistości gospodarczej. Zwłaszcza że w tych miastach zarabia się najwięcej i właśnie ich mieszkańcy najczęściej ocierają się o granicę drugiego progu. W dodatku jest to zmiana, która raczej na razie nie zostanie wprowadzona w życie – sprzeciwiają się temu koalicjanci Polski 2050.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi