MON chciał wycięcia krzewów i usunięcia ekranów w centrum Katowic, bo „źle wyglądałyby w telewizji” podczas transmisji defilady

Państwo Społeczeństwo dołącz do dyskusji (351) 08.07.2019
MON chciał wycięcia krzewów i usunięcia ekranów w centrum Katowic, bo „źle wyglądałyby w telewizji” podczas transmisji defilady

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

15 sierpnia, w dzień Święta Wojska Polskiego, odbywają się zazwyczaj parady i defilady wojskowe. Nie inaczej będzie także w tym roku. Miasta, w których odbywają się takie defilady, muszą zazwyczaj poczynić pewne przygotowania. Tym razem jednak – w ramach tych przygotowań właśnie – Ministerstwo Obrony Narodowej próbowało na władzach Katowic wymusić coś irracjonalnego. Chodziło m.in. o to, że wg MON konieczne miało być wycięcie krzewów i usunięcie ekranów akustycznych. 

MON: Wycięcie krzewów i usunięcie ekranów akustycznych ze względu na defiladę wojskową i trybunę VIP

Ministerstwo Obrony Narodowej jest znane z różnych pomysłów. Jak donosi portal katowice24.info, tym razem MON zażądał, by władze Katowic we wskazanych miejscach zdecydowały o wycięciu krzewów, demontażu ekranów akustycznych, a także usunięciu lamp i kwiatów. Powód? 15 sierpnia w Katowicach odbędzie się defilada wojskowa z okazji Święta Wojska Polskiego. W uroczystości weźmie prezydent Andrzej Duda. A tak się składa, że w jednym z miejsc wskazanych przez MON (al. Roździeńskiego) znajdować się będzie trybuna VIP, która ma pomieścić 1200 osób. Większość uroczystości będzie mieć miejsce właśnie tam. W tym miejscu miałyby zostać wycięte krzewy. Ekrany z kolei miałyby zostać zdemontowane na odcinku od ul. Olimpijskiej w kierunku ul. Dudy-Gracza.

„Krzewy i ekrany źle wyglądałyby w telewizji”. Urząd miasta Katowice spełni jednak tylko część żądań

Jakie jest uzasadnienie MON? Podobno chodziło o to, że… krzewy i ekrany miałyby źle wyglądać w telewizji. Tak czy inaczej, Urząd Miasta Katowice zdecydował ostatecznie, że krzewy będą przycięte do wysokości 80 cm, ponadto zdemontuje się lampy oświetleniowe przy al. Roździeńskiego. Usunięte zostaną też kwiaty. Ekrany jednak pozostaną na swoich miejscach. Miasto broni się, że demontaż i później ich powrotny montaż mógłby okazać się bardzo kosztowny. Dodatkowo argumentuje, że demontaż ekranów mógłby naruszyć ich pierwotną konstrukcję, a same ekrany są porośnięte roślinnością. Ponadto demontaż i później montaż ekranów utrudniłyby ruch drogowy, zarówno lokalny jak i tranzytowy.

MON, zapytane przez redakcję portalu o powód swoich pierwotnych żądań, odpowiedziało, że zakres przewidzianych prac był wcześniej dokładnie analizowany. Ministerstwo twierdzi też, że zawsze w takich przypadkach ingerencja w otoczenie była ograniczona do minimum.