Pamiętaj, żeby przed seksem podpisać z partnerem umowę!

Gorące tematy Na wesoło Zbrodnia i kara 22.06.2017
Pamiętaj, żeby przed seksem podpisać z partnerem umowę!

Udostępnij

Tomasz Laba

Według badań przeprowadzonych na amerykańskich i brytyjskich uniwersytetach, aż 1/3 studentek doświadczyło jakiejś formy molestowania seksualnego. Władze tych uczelni, wraz z organizacjami społecznymi wpadły na ciekawy pomysł na walkę z tym problemem. Studenci są zachęcani do podpisywania formularza, w którym oświadczają, że wyrażają zgodę na współżycie ze sobą. 

Rozmowy na temat seksu w dalszym ciągu stanowią temat tabu, mimo że dotarcie do pornografii w internecie nie zajmuje więcej niż 5 sekund. Pornografii w zdecydowanej większości skierowanej głownie do mężczyzn, którzy swoją wiedzę na temat seksu czerpią właśnie z tego źródła. W tym kontekście przywołane statystyki w żaden sposób nie dziwią. Widzimy to nawet w Polsce. Z pewnością pamiętacie pewnego polityka, który rechotał na sam pomysł o tym, że można zgwałcić prostytutkę. Inny polityk twierdził, że kobieta zawsze trochę nie chce, a pewien publicysta rzucił w eter wyzwanie „kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej niech pierwszy rzuci kamień”.

Umowa przed seksem

Władze amerykańskich uczelni z grupy Ivy League oraz brytyjskiego Oxford i Cambridge wpadły na pomysł, aby rozprowadzać wśród studentów formularze, w których wyrażają zgodę na uprawianie ze sobą seksu.

źródło: telegraph.co.uk

Sam pomysł nie jest taki głupi, jak mógłby się wydawać, a jego głównym celem nie jest zachęcanie ludzi do zawierania tak nietypowych umów. Podstawowym zadaniem, jakie postawili sobie pomysłodawcy projektu, jest zwrócenie uwagi na to, że krótko mówiąc, do tanga trzeba dwojga. Tak jak bardzo można chcieć spędzić ze sobą upojną noc, tak samo jedna ze stron może tego zwyczajnie nie chcieć. Każdy ma prawo do odmówienia stosunku, nawet jeśli ciuchy już leżą na podłodze, a ta odmowa nie ma prawa być kwestionowana. Powstała nawet specjalna aplikacja, która umożliwia nagranie krótkiego filmiku, na którym para wspólnie wyraża zgodę na uprawianie seksu.

Czy podpisanie takiego formularza uchroni mnie przed ewentualnymi oskarżeniami o molestowanie seksualne?

Odpowiedź wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Taki formularz mógłby być pewną wskazówką dla sądu czy prokuratury, którzy badaliby sprawę, ale w żadnym wypadku nie mógłby być uznany za asa w rękawie. Przede wszystkim dlatego, że raz wyrażona zgoda wcale nie oznacza tego, że wyrażam na to zgodę także następnego dnia. Tak samo zresztą można przestać się czuć komfortowo już w trakcie stosunku i zmienić zdanie. Czy podpisanie takiego oświadczenia powoduje, że nie mogę się wycofać? Co, jeśli komuś przyszedłby do głowy pomysł, aby pozwać partnera o niewywiązanie się z takiej „umowy”? Chociażby z takich powodów, oświadczenie podobnej treści w żaden sposób nikogo nie chroni.

Pomysł, choć słuszny, jest poddawany krytyce

Główny zarzut dotyczy trywializowania sprawy gwałtu, a sam dokument może być wykorzystywany jako zwykła wymówka. W ten sposób ta delikatna przecież kwestia może być ograniczona wyłącznie do podpisania świstku papieru, a nie będzie za tym szła żadna refleksja. Ponadto samo złożenie takiego oświadczenia w żaden sposób nie zamyka sprawy wyrażenia zgody na stosunek seksualny. Co, jeśli rozmyślimy się już po podpisaniu? Co, jeśli nie zgadzamy się na określoną pozycję? Gwałt jest przestępstwem określonym w kodeksie karnym, a nie kwestią, jaką mogłoby się zajmować prawo cywilne.

Formularze zgody na seks to bardzo dobry pomysł na zwrócenie uwagi na problem, jakim jest wykorzystywanie i molestowanie seksualne. W żadnym jednak wypadku nie może być to uznane za sposób walki z tymi zjawiskami ani przestawiane jako rozwiązanie prawne. Happening, który służy jako punkt startowy nad debatą i uświadamianiem oraz edukowaniem społeczeństwa w kwestii seksualności, która wciąż stanowi temat tabu.
Podpisalibyście taką umowę?