Będą wyższe mandaty, a drogowi piraci zapłacą wyższe OC

Finanse Państwo Prawo dołącz do dyskusji (69) 02.05.2021
Będą wyższe mandaty, a drogowi piraci zapłacą wyższe OC

Jolanta Szymczyk-Przewoźna

Od tak dawna nie zmieniano w Polsce taryfikatora mandatów, że ich wysokość przestała zniechęcać do łamania przepisów. Polskie drogi należą do najniebezpieczniejszych w Europie. Tym rządzący tłumaczą zamiar podniesienie mandatów. Chcą też, by ci, którzy często łamią przepisy płacili wyższe składki OC.

Będą droższe mandaty i OC

Projekt, wprowadzający podwyżki mandatów i połączenie wysokości składek z ilością punktów karnych powstaje w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Rzeczpospolita” podała, że mandat w maksymalnej wysokości miałby wynosić 1500 zł. Wcześniej padały nawet większe kwoty. Rząd ma sojusznika w Polskiej Izbie Ubezpieczycieli. Ta podaje, że w zeszłym roku z tytułu OC wypłaciła odszkodowania i świadczenia na kwotę 4,5 mld złotych. PIU od dawna postuluje, by ubezpieczyciele mieli wgląd w informacje o mandatach. Jej eksperci tłumaczą, że takie powiązanie jest sprawiedliwe. Kto jeździ bezpiecznie, będzie miał taniej. Kto na drodze szaleje, zapłaci więcej, a jak wynika z badań PIU, jako kierowcy podchodzimy dość swobodnie do przepisów. Co 3 kierowca, w badaniu przeprowadzonym dla PIU, uważa, że przekroczenie prędkości o 20 km/h w terenie zabudowanych jest bezpieczne, 38 procent dopuszcza wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, a co 5 znajduje usprawiedliwienie dla wyprzedzania na trzeciego. Efekt, ponad 23 tysiące wypadków, 2491 zabitych i ponad 26 tys. rannych w minionym roku. W większości zawinił kierowca, bo nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu, jechał za szybko czy nie zatrzymał się przed pasami, na które wszedł pieszy.

Groźnie na polskich drogach

Takie statystyki sprawiają, że polskie drogi należą do najbardziej niebezpiecznych w UE. Jednak PIU zwraca uwagę, że winni temu są nie tylko kierowcy. Swoje robią też przepisy, infrastruktura, złe oznaczenia dróg, no i nadmiar znaków. Według specjalistów cierpimy na „znakozę”. Stawia się znaki, bo coś się remontuje, potem ustawia się nowe, pozostawiając stare. To sprawia, że kierowcy zaczynają traktować oznakowanie, jako orientacyjne, a nie bezwzględnie obowiązujące.

Kiedy możemy się spodziewać nowych przepisów? Dokładnie nie wiadomo, ale wiceminister MSWiA, Maciej Wąski, zapowiedział w mediach, że prace są na ukończeniu.