Pracownik ma szansę na zadośćuczynienie za zakażenie się koronawirusem, choć nie będzie łatwo

Praca Zdrowie dołącz do dyskusji (8) 01.11.2020
Pracownik ma szansę na zadośćuczynienie za zakażenie się koronawirusem, choć nie będzie łatwo

Marzena Sosnowska

W dobie coraz większej liczby zakażeń czyhających na nas na każdym kroku udowodnienie pracodawcy, że to on jest winien narażenia na zachorowanie jest bardzo trudne. Tym samym uzyskanie zadośćuczynienia za zakażenie się wirusem może być problematyczne. Dochodzić go można wyłącznie na drodze cywilnej.

Kwestię zadośćuczynienia pracodawcy w związku z zakażeniem koronawirusem na łamach Dziennika Gazety Prawnej omówiła prof. Monika Gładoch, kierownik Katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Zakażenie nie będzie wypadkiem przy pracy

Nie jest to bowiem zdarzenie nagłe powodujące uraz lub śmierć podczas lub w związku z wykonywaniem obowiązków. A właśnie nagłość jest jedną z głównych cech, by zdarzenie można było zaliczyć jako wypadek przy pracy.

Zakażenie nie będzie chorobą zawodową

Nawet w przypadku jeśli dotyczy lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych. Covid-19 nie ma w wykazie schorzeń traktowanych jako choroby zawodowe. Są wskazane ogólnie choroby zakaźne oraz obturacyjne płuc, tyle że wywołane innymi czynnikami niż wirus.

zadośćuczynienie za zakażenie się koronawirusem

Jest możliwe, ale bardzo trudne do udowodnienia. Nawet jeśli pracownik ma pozytywny wynik, a współpracownicy z jego działu zachorowali wcześniej, należy wykazać bezprawność pracodawcy. Musiałby on bowiem w sposób rażący zaniechać działań z zakresu BHP, np. nie reagować w przypadku zgłoszeń o chorobie czy tworzenia się skupisk pracowników. Aby możliwe było zasądzenie na rzecz pracownika, sąd musiałby nie mieć żadnych wątpliwości co do tego, że to właśnie pracodawca ponosi odpowiedzialność za niezapewnienie bezpieczeństwa. To, że wcześniej zachorowała część współpracowników wydaje się niewystarczające. Możliwe przecież jest, że dana osoba zaraziła się nie w miejscu pracy, lecz w domu, autobusie, tramwaju czy sklepie.

Dlatego też największe szanse na zadośćuczynienie miałaby osoba samotnie mieszkająca, nieutrzymująca z nikim kontaktów poza pracą, dojeżdżająca do pracy samochodem, robiąca zakupy wyłącznie przez internet, etc.

Drugim znaczącym elementem istotnym dla sądu byłoby udowodnienie związku przyczynowego między bezprawnością pracodawcy a rozstrojem zdrowia, czyli zakażeniem się koronawirusem w miejscu pracy. A zatem niewystarczające byłoby wskazanie na to, czego pracodawca zaniechał. Należałoby przekonująco wskazać, że gdyby pracodawca dopełnił wszystkich swoich obowiązków, to do zakażenia by najprawdopodobniej nie doszło.