1. Bezprawnik -
  2. Rodzina -
  3. 4000 zł zamiast 2000 zł. Senior sam kupił sobie bilet na samolot, bo syn był zbyt zajęty pracą

4000 zł zamiast 2000 zł. Senior sam kupił sobie bilet na samolot, bo syn był zbyt zajęty pracą

„Nie mam czasu się tym zająć, bo pracuję” – słyszeliście kiedyś takie słowa? Niekiedy mówimy tak do naszych bliskich, gdy zawracają nam głowę. W stawianiu sprawy w ten sposób warto jednak zachować umiar. Czym innym jest bowiem odmówienie rodzicom pomocy w pracy na grządkach, a czym innym narażenie ich na ogromne koszty w sytuacji, gdy sami nie umieją sobie poradzić z jakimś zadaniem.

Aleksandra Smusz18.04.2026 12:35
Rodzina

Syn nie miał czasu kupić ojcu biletu, więc emeryt zrobił to sam

Władysław, mój starszy znajomy, podzielił się ze mną frustrującą sytuacją. Jego syn przed laty wyemigrował do Ameryki. Senior niedawno po raz pierwszy do niego pojechał. Datę pobytu ustalili wspólnie.

Emeryt samodzielnie miał sobie opłacić bilet, a syn obiecał mu pomóc w znalezieniu najkorzystniejszej opcji. Niestety, im bliżej było do zaplanowanego pobytu, tym potomek znajomego mocniej ignorował przypominanie mu o tym zadaniu. Uzasadniał to nadmiarem obowiązków zawodowych.

W końcu cierpliwość bohatera artykułu się skończyła. Poszedł do stacjonarnego punktu sprzedaży PLL LOT i kupił sobie bilet sam. Niestety, mocno za niego przepłacił. Co ciekawe, narodowy przewoźnik od pewnego czasu oferuje nawet odroczone płatności za bilety lotnicze, co akurat seniorowi w niczym nie pomogło – liczyła się bowiem nie forma zapłaty, a cena.

Różnica 2000 zł z powodu jednego telefonu

Gdyby jego syn poświęcił dosłownie kwadrans na sprawdzenie dostępnych ofert, mógłby znaleźć dla niego bilet np. za 2000 zł. Tymczasem Władysław jako klient z ulicy wyłożył w biurze sprzedaży LOT-u 4000 zł.

Tak wysoka cena wynikała m.in. ze sporego obłożenia samolotu w wyznaczonym dniu i z tego, że syn zażyczył sobie, aby ojciec przyleciał do Nowego Jorku w niedzielę. Nie chciał bowiem brać wolnego, by odebrać go z lotniska.

Seniorzy przepłacają nie tylko za loty transatlantyckie

Przedstawiona sytuacja nie jest niestety odosobniona. Seniorzy samodzielnie kupujący sobie bilety lotnicze często przepłacają nie tylko za rejsy transatlantyckie, ale także za krótkie trasy, np. Warszawa – Londyn.

W przeciwieństwie do młodych ludzi rzadziej korzystają z ofert tanich linii jak np. Ryanair, Wizzair czy EasyJet. Za kupione w pośpiechu bilety w PLL LOT wydają nieraz pieniądze, które pozwoliłyby im na opłacenie kilku wyjazdów. Co więcej, nie mają też świadomości istnienia takich rozwiązań jak program lojalnościowy Ryanair Prime, który regularnym podróżnym potrafi dodatkowo obniżyć koszt przelotu.

I nie chodzi tu wcale o to, że nasze polskie linie lotnicze są drogie. Atrakcyjne cenowo oferty często wymagają po prostu dostosowania do nich daty wyjazdu.

Pułapki tanich linii, o których seniorzy nie wiedzą

Oczywiście i tanie linie potrafią zaskoczyć niedoświadczonego pasażera dodatkowymi kosztami. Niejednokrotnie to właśnie osoby starsze padają ofiarą sytuacji, w których odprawa droższa od lotu w Ryanair czy dopłata za ponadwymiarowy bagaż potrafi zniweczyć całą oszczędność wynikającą z niskiej taryfy. Dlatego właśnie asysta młodszego członka rodziny podczas zakupu i odprawy ma tak duże znaczenie.

Czasem odmawianie pomocy rodzicom naraża ich na ogromne koszty

Należy mieć sporo wyrozumiałości wobec zapracowanych dzieci, które nie chcą wspierać bliskich w nieistotnych obiektywnie obowiązkach, jak np. uprawa warzyw na działce. Wartość takiej pracy zazwyczaj jest znikoma w stosunku do włożonego w nią wysiłku.

Sprawy mają się jednak zupełnie inaczej, gdy drobne wsparcie dzieci może sprawić, że rodzice zaoszczędzą tysiące złotych. Warto pamiętać, że w wielu przypadkach senior, który czuje się oszukany lub wprowadzony w błąd, ma też realne narzędzia prawne – relacja konsument a przedsiębiorca w sporze sądowym jest w Polsce skonstruowana zdecydowanie na korzyść tego pierwszego. To jednak wymaga czasu i determinacji, których starsze osoby często nie mają.

Pomoc cenniejsza niż przelew

Kwestia ta wymaga podkreślenia zwłaszcza w odniesieniu do osób, które pomagają bliskim materialnie. Przekazywane im pieniądze czasem mogą mieć bowiem mniejszą wartość od tego, co potomkowie mogliby wnieść, dbając o to, by rodzice jako konsumenci wybierali korzystne oferty. W dłuższej perspektywie tego rodzaju wsparcie ma też znaczenie dla własnej przyszłości dzieci – zaoszczędzone przez rodziców pieniądze często zasilają ich oszczędzanie na emeryturę albo po prostu rodzinny kapitał, który kiedyś i tak wróci do młodszego pokolenia.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi

18.04.2026 6:11, Jerzy Wilczek