- Bezprawnik -
- Zakupy -
- „Twój lekarz cię okłamał”. Komisja Etyki Reklamy nie miała wątpliwości, co zrobić z mailem straszącym seniorów
„Twój lekarz cię okłamał”. Komisja Etyki Reklamy nie miała wątpliwości, co zrobić z mailem straszącym seniorów
Mail trafia do skrzynki o ósmej rano. W nagłówku stoi zdanie, które ma jeden cel — wywołać niepokój. „Twój lekarz cię okłamał. Tak naprawdę masz PROBLEMY ZE SŁUCHEM”. Komisja Etyki Reklamy działająca przy Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy uznała, że taka forma marketingu bezpośredniego nie mieści się w granicach tego, co branża sama sobie wyznaczyła. Skargę uwzględniono, a reklamodawca z amerykańskiego Jersey City przyznał, że stoi zarówno za treścią, jak i wysyłką wiadomości.

Sprawa dotyczy kampanii mailowej dotyczącej bezpłatnych badań słuchu w Zgierzu, rozsyłanej między innymi 1 grudnia 2025 roku. Nadawcą była spółka Ravenlight Consulting Incorporated z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, która w korespondencji z Radą Reklamy potwierdziła, że to ona przygotowała i dystrybuowała kontrowersyjny przekaz, realizując zlecenia podmiotów pośredniczących. Polskojęzyczny dział firmy przeprosił i wstrzymał emisję do czasu rozstrzygnięcia — niewystarczająco jednak, by Zespół Orzekający zmienił zdanie.
Lęk zamiast informacji. Dlaczego mail uderzył w zasady etyki reklamy
Treść wiadomości była utrzymana w jednym tonie. „Lekarze często okłamują osoby starsze na temat twojego słuchu. Prawda jest jednak taka, że masz problem ze słuchem” — to zdanie, które zobaczył w swojej skrzynce adresat skargi. Do tego grafika przedstawiająca starszą kobietę i wezwanie dużymi literami: „ODBIERZ DARMOWE BADANIA SŁUCHU W ZGIERZU”.
Zarzut skarżącego był prosty. Bezpłatne badania służą temu, żeby sprawdzić, czy ma się jakikolwiek problem ze słuchem — a nie temu, żeby z góry informować każdego odbiorcę maila, że problem już ma i w dodatku został przed nim ukryty przez lekarza. Komisja podzieliła to stanowisko w całości.
Zespół Orzekający w składzie Beata Dziwulska, Maciej Lissowski i przewodnicząca Agnieszka Przewoźnik stwierdził naruszenie dwóch przepisów Kodeksu Etyki Reklamy. Pierwszy to artykuł 6, który mówi wprost, że bez uzasadnionej konieczności — na przykład względów społecznych czy profilaktycznych — reklama nie może motywować do zakupu poprzez wywoływanie lęku lub poczucia strachu. Drugi to artykuł 49 ust. 1, dotyczący marketingu bezpośredniego, który zakazuje wprowadzania w błąd co do natury reklamowanego produktu czy usługi.
Grupa docelowa: osoby starsze i szczególnie wrażliwe
Kluczowe dla rozstrzygnięcia okazało się to, do kogo właściwie mail był adresowany. Komisja przyjęła, że odbiorcami byli przede wszystkim ludzie po czterdziestce i seniorzy, których już w samym nagłówku wiadomości wskazano jako osoby z domniemanym problemem zdrowotnym. To zaś grupa, którą Kodeks Etyki Reklamy zalicza do konsumentów szczególnie podatnych na oddziaływanie przekazu — zwłaszcza jeśli dotyczy on zdrowia.
Osoby starsze bywają bardziej wyczulone na komunikaty sugerujące zagrożenie dla zdrowia, a relacja z lekarzem ma dla nich znaczenie, którego trudno przecenić. Sugerowanie, że środowisko medyczne „często okłamuje” pacjentów, to nie tylko chwyt marketingowy — to przekaz, który potrafi podważyć zaufanie do systemu ochrony zdrowia jako takiego. Co istotne, nie chodziło też o żadną kampanię profilaktyczną w szlachetnym znaczeniu tego słowa. Strach był tu narzędziem sprzedażowym, a nie ubocznym efektem informowania o realnym ryzyku.
Gdy reklama stawia diagnozę bez badania
Drugi wątek sprawy dotyczy bardziej technicznego naruszenia — ale w praktyce równie istotnego. Reklama z kategorycznym stwierdzeniem „masz problemy ze słuchem” pojawiła się w kontekście oferty, której istotą miało być dopiero przeprowadzenie badania diagnostycznego. Inaczej mówiąc: najpierw ogłoszono diagnozę, a dopiero potem zaproszono na badanie, które tę diagnozę miałoby ewentualnie postawić. Odbiorca dostaje zatem komunikat o swoim stanie zdrowia, zanim jakikolwiek specjalista faktycznie się mu przyjrzał.
To konstrukcja, która — zdaniem Komisji — wprowadza w błąd dwukrotnie. Raz co do rzeczywistego stanu zdrowia, drugi raz co do charakteru samej usługi. I nie jest to jedyna sprawa tego rodzaju w polskim obrocie. Wcześniej opinia „lekarza” w reklamie wprowadza klienta w błąd — chodziło o spot, w którym postać specjalisty bez wizyty poleca konkretny produkt — również stała się przedmiotem interwencji branżowej. Podobnie urząd przyjrzał się obietnicom „cudownych” suplementów, i to właśnie wtedy UOKiK zapowiedział, że reklamy paraleków wymagają systemowej kontroli, bo uderzają w osoby schorowane i starsze.
Co na to prawo konsumenckie
Orzeczenie Komisji Etyki Reklamy nie ma co prawda mocy decyzji administracyjnej. Rada Reklamy jest organem samoregulacyjnym branży, a nie organem państwa. Uchwała Zespołu Orzekającego nie pociąga więc za sobą kary finansowej w rozumieniu przepisów prawa publicznego i nie zastępuje działań UOKiK.
To jednak nie znaczy, że tego typu przekaz pozostaje bez odpowiedzialności prawnej. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym kwalifikuje jako nieuczciwą — i to w każdych okolicznościach — praktykę polegającą na wprowadzaniu konsumenta w błąd co do istotnych cech produktu czy usługi, zwłaszcza jeśli ma to skłonić do szybkiej decyzji zakupowej. Równolegle ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną wymaga uzyskania zgody odbiorcy na otrzymywanie informacji handlowych drogą mailową. Jeśli jej zabrakło, mamy do czynienia z odrębnym naruszeniem, niezależnie od treści wiadomości. Warto dodać, że pożegnaj spam, nawet jeśli zgodziłeś się przy rejestracji — zgodę na marketing mailowy można wycofać w dowolnym momencie, a uporczywego nadawcę zgłosić do UOKiK.
Osoby starsze jako cel. Znany schemat, nowa odsłona
Przypadek Ravenlight Consulting wpisuje się w szerszy problem, który od lat wraca w kolejnych sprawach konsumenckich. Seniorzy są dla wielu biznesów atrakcyjną grupą docelową właśnie dlatego, że bywają bardziej ufni, częściej traktują oficjalnie wyglądającą wiadomość jako wiarygodną i rzadziej odruchowo weryfikują nadawcę. Stąd też, jak zauważano wcześniej na łamach Bezprawnika przy okazji opisów typowych schematów oszustw, warto seniorom zabrać telefony stacjonarne — nie dlatego, że to urządzenie samo w sobie jest szkodliwe, lecz dlatego, że bywa najprostszym kanałem dotarcia do tej właśnie grupy.
Mail, który kwalifikuje odbiorcę do grupy ryzyka jeszcze przed jakimkolwiek kontaktem, to w zasadzie adaptacja tego samego mechanizmu w formie cyfrowej. Różnica polega na tym, że zamiast telefonu od fałszywego „wnuczka” odbiorca dostaje pisemną diagnozę od firmy marketingowej z drugiej strony Atlantyku.
Przeprosiny nie wystarczają
Dla porządku warto odnotować jeszcze jedną rzecz, którą Komisja zaznaczyła w uzasadnieniu. Ravenlight Consulting rzeczywiście przeprosił i wstrzymał wysyłkę. Zespół Orzekający docenił ten gest, ale jednocześnie stwierdził jasno, że nie eliminuje on faktu naruszenia norm etycznych. Ocena reklamy jest bowiem dokonywana w odniesieniu do konkretnego momentu emisji i konkretnej treści — nie zaś późniejszej postawy reklamodawcy.
W praktyce oznacza to, że branżowe przeprosiny nie zamykają sprawy w sposób, który pozwoliłby firmie uznać epizod za zakończony bez konsekwencji. Orzeczenie pozostaje w obiegu, a strony mają dziesięć dni na odwołanie — wyłącznie w oparciu o nowe fakty i dowody, których Komisja nie znała przy podejmowaniu uchwały. Dla konsumentów, którzy takie wiadomości otrzymali i uznali je za szkodliwe, pozostaje jeszcze jedna ścieżka. Niezależnie od samoregulacji branżowej mogą zgłosić sprawę do UOKiK, rzecznika konsumentów lub — jeśli doszło do naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i rozsyłaniu informacji handlowych bez zgody — do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Podobne mechanizmy obrony działają także w innych sytuacjach wprowadzania w błąd, czego przykładem była gazetka promocyjna Biedronki, w której Komisja również uwzględniła skargę konsumenta.
Co z tego wynika dla rynku
Sprawa Ravenlight Consulting jest ciekawa z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, pokazuje, że nawet podmioty działające spoza Polski, korzystające z pośredników i posiadające jedynie polskojęzyczny dział obsługi, są rozpatrywane przez krajowy organ samoregulacyjny, o ile adresują swój przekaz do polskich konsumentów. Po drugie, orzeczenie precyzyjnie punktuje mechanizm, który w marketingu zdrowotnym zdarza się od dawna — tylko że zwykle w mniej jaskrawej wersji: przekonywanie odbiorcy, że już ma problem, zanim ktokolwiek go zdiagnozował.
Granica między profilaktyką a straszeniem przebiega właśnie tam, gdzie kończy się zaproszenie do badania, a zaczyna kategoryczne stwierdzenie o stanie zdrowia. Komisja Etyki Reklamy uznała, że w tym konkretnym wypadku granicę tę przekroczono z naddatkiem. I o ile samo orzeczenie kar finansowych nie niesie, o tyle dla branży hearing care i dla pośredników zlecających kampanie mailingowe jest to jasny sygnał: dolegliwość adresata nie jest okolicznością, którą wolno zakładać za niego.
18.04.2026 19:09, Jakub Bilski
18.04.2026 19:05, Filip Dąbrowski

„Twój lekarz cię okłamał”. Komisja Etyki Reklamy nie miała wątpliwości, co zrobić z mailem straszącym seniorów
18.04.2026 18:57, Mariusz Lewandowski
18.04.2026 18:53, Aleksandra Smusz
18.04.2026 14:14, Mariusz Lewandowski
18.04.2026 12:35, Aleksandra Smusz
18.04.2026 11:31, Mariusz Lewandowski
18.04.2026 10:17, Mariusz Lewandowski
18.04.2026 9:07, Jerzy Wilczek
18.04.2026 8:04, Mariusz Lewandowski
18.04.2026 7:10, Mariusz Lewandowski
18.04.2026 6:11, Jerzy Wilczek
17.04.2026 16:02, Piotr Janus
17.04.2026 15:15, Marcin Szermański
17.04.2026 14:24, Aleksandra Smusz
17.04.2026 13:47, Mariusz Lewandowski
17.04.2026 13:39, Marcin Szermański
17.04.2026 12:50, Edyta Wara-Wąsowska
17.04.2026 12:19, Marcin Szermański
17.04.2026 11:31, Marek Śmigielski
17.04.2026 10:43, Aleksandra Smusz
17.04.2026 10:08, Miłosz Magrzyk
17.04.2026 9:23, Mateusz Krakowski
17.04.2026 9:05, Edyta Wara-Wąsowska
17.04.2026 8:14, Aleksandra Smusz
17.04.2026 7:28, Miłosz Magrzyk
17.04.2026 7:02, Marek Śmigielski
16.04.2026 14:26, Aleksandra Smusz




























