Już można legalnie postawić bez pozwolenia szałas 69m2 i nazywać go domem

Nieruchomości Państwo Prawo dołącz do dyskusji (101) 23.01.2022
Już można legalnie postawić bez pozwolenia szałas 69m2 i nazywać go domem

Jolanta Szymczyk-Przewoźna

Chodzi o rządowy program budowy domów w uproszczonej procedurze. Można już z niej korzystać. Projekty za złotówkę będą dostępne w drugim kwartale 2022 roku. Ale już dziś Ministerstwo Rozwoju i Technologii publikuje na swojej stronie wyjaśnienia, z których wynika, że zbudowanie takiego domu nie oznacza dożywotniego obowiązku mieszkania w nim. Dom do 70 m kw można sprzedać i wynająć.

Dom do 70 m kw można sprzedać i wynająć

Wątpliwości co do tego czy właściciel takiego domu będzie mógł swobodnie nim rozporządzać, wzięły się z nałożonego przez rząd ograniczenia, że z programu budowy domów bez pozwolenia będą mogli skorzystać tylko ci, którzy zbudują je na własne potrzeby mieszkaniowe. Wizja mniejszej biurokracji i zaoszczędzenia na kierowniku budowy wobec konieczności dożywotniego mieszkania podziałała chyba zniechęcająco.

Przypomnę, że inwestor jest zobowiązany, pod rygorem odpowiedzialności karnej, złożyć oświadczenia, że planowana budowa jest prowadzona przez niego w celu zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych. A także, że przyjmuje odpowiedzialność za kierowanie budową, w przypadku nieustanowienia kierownika budowy. Te dwa oświadczenia plus projekt trzeba złożyć w urzędzie miasta lub gminy. Jeśli dokumentacja będzie kompletna, można umawiać geodetę i koparki. Sprawa trochę się komplikuje, gdy działka położona jest w miejscu, którego nie obejmuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Wtedy dodatkowo potrzebne będą warunki zabudowy. Na ich wydanie urząd ma 21 dni. Z warunkami czy bez, koniecznie jeszcze trzeba zawiadomić o terminie rozpoczęcia robót miejscowy nadzór budowlany.

Plusy i minusy

Z kierownika budowy możemy, ale nie musimy rezygnować. Przy takiej inwestycji, jak budowa domu koszt kierownika jest niezauważalny, a straty spowodowane jego brakiem mogą być poważne. Możemy więc wziąć z programu, co nam pasuje czyli uproszczoną procedurę. Jeśli jeszcze trochę poczekamy na stronie Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego dostępne będą z złotówkę projekty domów, na które pod ten program Ministerstwo Rozwoju i Technologii ogłosiło i właśnie rozstrzygnęło konkurs. Normalnie za taki gotowy projekt trzeba zapłacić ok. 2500 zł. Słowo gotowy nie do końca jest tu prawdziwe. Bo projekt trzeba będzie dostosować do naszej działki. Musi to zrobić architekt z uprawnieniami lub konstruktor. Mimo tego jest to opcja znacznie tańsza, niż zamówienia indywidualnego projektu.

Prawa właściciela

Czyli korzystamy z uproszczonej procedury i oszczędzamy na projekcie. Ryzykanci oszczędzą jeszcze na kierowniku budowy. Dom powstaje i na przykład okazuje się za drogi w utrzymaniu. Sytuacja zmusza właścicieli do sprzedaży. Tym samym zacznie on zaspokajać potrzeby mieszkaniowe kogoś innego. A w papierach złożonych do urzędu leży nasze oświadczenie, że dom będzie zaspokajał nasze potrzeby mieszkaniowe. Ministerstwo Rozwoju i Technologii uspokaja. Jeśli się zmieni sytuacja materialna inwestora, ustawa nie ogranicza w żaden sposób możliwości zbycia domu w takiej sytuacji.

A co jeśli dom okaże się za mały? Albo właściciel dostanie super pracę na drugim końcu Polski? Czy wybudowany w ramach programu dom może sprzedać? „Brak szczególnych regulacji w stosunku do Kodeksu cywilnego określających warunki zbycia, sprzedaży lub wynajmu takich nieruchomości” informuje na swojej stronie MRiT. „Czy wybudowany w ramach programu dom muszę zajmować „dożywotnio”? „Ustawa nie reguluje w żaden szczególny sposób tej kwestii. Nie ma regulacji Kodeksu cywilnego określających: warunków zbycia, sprzedaży lub wynajmu takich nieruchomości” – odpowiadają ministerialni urzędnicy.

Jeśli tak jest, to po co ten wymóg składania oświadczenia o budowie na własne potrzeby? Jeśli intencją ustawodawcy było ograniczenie prawa do budowy domów w uproszczonej procedurze tylko dla osób fizycznych, to mógł tak właśnie to ograniczenie zapisać. Zamiast wymagać składania oświadczeń pod rygorem odpowiedzialności karnej. A że łaska urzędników na pstrym koniu jeździ, to tak się zastanawiam czy warto w ogóle korzystać z tej procedury?