brzmi najważniejsze stwierdzenie z oświadczenia UKNF. Mówiąc wprost - Idea Bank był na skraju upadłości i nie było szans, by funkcjonował tak, jak powinny funkcjonować spełniające wymogi banki.
Dla tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi: wraz z początkiem nowego roku – decyzją państwowego organu, jakim jest Bankowy Fundusz Gwarancyjny – Idea Bank spadł w przepaść. Tak bowiem należy określić wszczęcie przymusowej restrukturyzacji opartej m.in. na ustaleniu przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, że bank Leszka Czarneckiego był zagrożony upadłością i nie było szans, by sam wykaraskał się z kłopotów. W efekcie 3 stycznia 2021 r. Idea bank został przejęty przez Pekao S.A.
Leszek Czarnecki i Roman Giertych w mediach przekonują, że Idea Bank przynosił zyski oraz że wychodził na prostą.
Jak to się ma do faktów?
Dalej zaś przyznał, że bank wprawdzie w ostatnich dwóch kwartałach 2020 r. zaraportował niewielkie zyski (w ujęciu jednostkowym Idea Bank wykazywał zysk netto w II kwartale w wysokości ok. 5,7 mln zł, a w III kwartale –1,3 mln zł), lecz następowało to głównie dzięki zdarzeniom jednorazowym, nie zaś dzięki fundamentalnej poprawie bieżącej działalności korporacji.
Urząd przypomniał także, że sam bank w ostatnim sprawozdaniu za III kwartał 2020 r. wskazywał, że może być poddany procedurze przymusowej restrukturyzacji. Taka informacja znajdowała się zresztą już w sprawozdaniu za 2018 r., w którym Idea Bank informował inwestorów oraz opinię publiczną również o złożeniu zawiadomienia do KNF o spełnieniu przesłanki zagrożenia Idea Banku upadłością. Zarząd od dłuższego czasu miał więc świadomość bardzo złej sytuacji ekonomiczno-finansowej banku oraz możliwości zastosowania wobec niego procedury przymusowej restrukturyzacji.
UKNF przypomniał też, że według oszacowania przygotowanego na zlecenie BFG przez PwC Advisory kapitały własne Idea Banku na dzień 31 sierpnia 2020 r. były ujemne i wynosiły minus 482,8 mln zł. UKNF tłumaczy, że świadczy to o bardzo złej kondycji finansowej, przy czym szczególnie rażąco przedstawia się istotna rozbieżność między wynikami oszacowania, sporządzonego na zlecenie BFG przez niezależną renomowaną firmę doradczą, a obrazem sytuacji finansowej Idea Banku prezentowanym przez sam bank przy akceptacji jego biegłych rewidentów.
Sprawa jest kontrowersyjna, bo została dawno temu upolityczniona – przede wszystkim poprzez złożenie Leszkowi Czarneckiemu „propozycji nie do odrzucenia” polegającej na tym, że zatrudnienie znajomego byłego już przewodniczącego KNF powinno uratować biznesy milionera. Dziś jednak mamy po jednej stronie same ogólniki, po drugiej zaś – konkrety. I jeżeli ktoś uważa, że państwo ukradło Leszkowi Czarneckiemu bank oraz że nie było podstaw do przymusowej restrukturyzacji, warto aby podjął merytoryczną polemikę, a nie jedynie gardłował o skandalu.