1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Przegląd twojego samochodu wykona diagnosta bez uprawnień. Nawet nie będziesz o tym wiedział

Przegląd twojego samochodu wykona diagnosta bez uprawnień. Nawet nie będziesz o tym wiedział

Na papierze wszystko wygląda idealnie jak w podręczniku: czytelne zasady, kary i pięcioletnia karencja mająca trzymać diagnostów z dala od zawodu po poważnych wpadkach. Tyle teoria. Praktyka zaczyna jednak skręcać w stronę osobliwej improwizacji, w której litera ustawy i sala sądowa bawią się w przeciąganie liny.

Miłosz Magrzyk08.05.2026 12:07
Moto

Karencja, która miała być twardą blokadą, potrafi się rozmywać jak atrament w deszczu, gdy do gry wchodzą sądy administracyjne. Wstrzymując wykonanie decyzji, potrafią chcący bądź niechcący zamienić sankcję w nieistotną dekorację. Związek Powiatów Polskich zwraca uwagę na lukę w art. 84 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym. Z tym ustawowym ubytkiem współgrają lewe badania techniczne samochodów, które od lat są bolączką polskich dróg.

Luka w Prawie o ruchu drogowym. Procedura rozbraja karę

Art. 84 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym brzmi:

w przypadku cofnięcia diagnoście uprawnienia do wykonywania badań technicznych ponowne uprawnienie nie może być wydane wcześniej niż po upływie 5 lat od dnia, w którym decyzja o cofnięciu stała się ostateczna.

Zakaz wykonywania zawodu może dotknąć każdego, nie tylko lekarzy i prawników. W założeniu także diagnosta, który dopuścił się naruszenia w postaci „kreatywnego” podejścia do badania technicznego samochodu, przez pięć lat nie powinien zawodu wykonywać. Brzmi stanowczo, wręcz odstraszająco. Tylko że rzeczywistość proceduralna lubi takie deklaracje rozciągać jak gumę do żucia.

Wstrzymanie wykonania decyzji – sankcja w tempie ślimaka

Wystarczy zwrócić się do sądu i zażądać wstrzymania wykonania decyzji starosty oraz samorządowego kolegium odwoławczego, by aparat sankcyjny zrównać tempem ze ślimakiem. Sąd często przychyla się do takich próśb, uznając ryzyko utraty dochodu za argument ciężkiego kalibru. Skutek bywa przewrotny.

„Ukarany” diagnosta pozostaje aktywny zawodowo, ponieważ wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji traci moc dopiero z dniem wydania przez sąd orzeczenia uwzględniającego skargę lub uprawomocnienia się orzeczenia oddalającego skargę. Biorąc pod uwagę przewlekłość spraw sądowych w obecnym porządku prawnym, diagnosta przy odrobinie szczęścia będzie przez całą karencję pracował na dotychczasowym stanowisku.

Propozycja ZPP: pauza nie powinna kasować licznika

ZPP proponuje więc korektę, która – choć brzmi prosto – wydaje się rewolucyjna: czas wstrzymania decyzji nie powinien liczyć się do karencji. Innymi słowy: pauza nie powinna kasować licznika. Uruchomienie zasady, zgodnie z którą do pięcioletniego okresu karencji nie wliczałoby się czasu, w którym wykonanie decyzji o cofnięciu uprawnień było wstrzymane na podstawie ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, powinno problem rozwiązać.

Przegląd czy fikcja? Pieczątka bez badania

Płynna bywa linia między prawdziwym przeglądem technicznym pojazdu a jego kreatywną imitacją. Zdarza się, że diagnosta potwierdza sprawność pojazdu, który nie pojawił się na stacji kontroli. A to nie jest drobne uchybienie. Jako ciekawostkę warto wiedzieć, jakie pojazdy nie muszą przechodzić przeglądu – tego dowiecie się z naszego osobnego materiału.

Sfałszowana pieczątka to przestępstwo z Kodeksu karnego

Pieczątka powinna być gwarancją, że samochód przeszedł badanie i nadaje się do bezpiecznej eksploatacji. Gdy wpis zostaje sfałszowany lub gdy kierowca nakłania diagnostę do podbicia przeglądu bez faktycznej kontroli, mówimy o przestępstwie. Kara za podrobienie podpisu wynosi nawet do 5 lat pozbawienia wolności na mocy art. 270 Kodeksu karnego.

Pięcioletnia kara tylko na papierze? Ruszyła walka o uszczelnienie przepisów

Związek Powiatów Polskich skierował sprawę do współprzewodniczących Zespołu ds. Infrastruktury, Urbanistyki i Transportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Domaga się uporządkowania przepisów, a konkretnie – ich uszczelnienia, aby pięcioletnia karencja rzeczywiście oznaczała 5 lat wykluczenia z zawodu, a nie 5 lat proceduralnej gry w berka.

Cała historia układa się niestety w dość gorzką puentę: prawo próbuje być precyzyjne jak skalpel, ale bywa nieskuteczne jak gumowy młotek.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi