1. Bezprawnik -
  2. Społeczeństwo -
  3. Rejestr alkoholików w Polsce? Ten pomysł może zmienić wszystko – albo wywołać bunt

Rejestr alkoholików w Polsce? Ten pomysł może zmienić wszystko – albo wywołać bunt

Zakaz sprzedaży napojów energetycznych osobom poniżej 18. roku życia obowiązuje w Polsce od 1 stycznia 2024 roku i został wprowadzony w imię ochrony zdrowia młodych ludzi. Państwo uznało, że napoje z kofeiną powyżej 150 mg/l lub tauryną mogą szkodzić, więc sprzedawca nie ma prawa legalnie wydać energetyka nieletniemu – za sprzedaż grozi do 2 tys. zł grzywny. Brzmi konsekwentnie, ale… W tym samym czasie alkohol – substancja o nieporównywalnie większym potencjale destrukcji społecznej i zdrowotnej – pozostaje powszechnie dostępny dla dorosłych, w tym dla osób od niego uzależnionych.

System nie dotyka sedna problemu: uzależnienia jako choroby społecznej.

5 milionów uzależnionych. Polska tonie w alkoholu

Według Akademii Polonijnej w Częstochowie liczba osób uzależnionych od alkoholu i pijących ryzykownie w Polsce sięga 4–5 milionów. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Szacuje się, że nawet 12 milionów osób żyje w zasięgu negatywnych skutków alkoholizmu – w rodzinach, pracy itp. Mimo że pokolenie Z unika alkoholu coraz częściej, jako społeczeństwo mamy alkohol we krwi.

Problem nie jest abstrakcyjny – materializuje się w domach, blokach, małych i dużych miastach. I właśnie tu zaczyna się pytanie o sens polityki państwa, które potrafi kontrolować sprzedaż napojów energetycznych, ale nie wprowadza jakichkolwiek narzędzi ograniczających dostęp do alkoholu osobom najbardziej narażonym na destrukcję. W Polsce prędzej kupisz alkohol niż leki. Na sklep z alkoholem przypada średnio 303 mieszkańców, podczas gdy na aptekę – 2,9 tys.

Surowe przepisy dla energetyków i taryfa ulgowa dla alkoholu

Zaostrzone przepisy dotyczące energetyków są czytelne: mamy zakaz sprzedaży nieletnim energetyków i odpowiedzialność sprzedawców. Ustawodawca uznał, że młody organizm trzeba chronić przed stymulantami i postanowił wytoczyć wojnę automatom z energetykami.

Problem w tym, że ta logika nie została przeniesiona na alkohol, mimo że jego społeczne skutki są nieporównywalnie cięższe – od przemocy domowej, przez rozpad rodzin, aż po bezdomność. Państwo więc działa, ale wybiórczo, reagując tam, gdzie łatwiej wprowadzić kontrolę, a nie tam, gdzie problem jest największy. Chroni nastolatka przed puszką napoju, ale nie chroni osoby uzależnionej przed kolejną skrzynką piwa czy wódki. Tymczasem sprzedaż alkoholu nieletnim wciąż bywa nagminnym procederem, mimo że formalnie jest zakazana.

Koniec anonimowego picia? Kontrowersyjny rejestr pomógłby zablokować sprzedaż alkoholu

Wśród setek doraźnych pomysłów na walkę z alkoholizmem pojawia się propozycja, której nie da się zignorować: rejestr osób uzależnionych od alkoholu, dostępny dla sprzedawców. Osoba objęta wpisem nie mogłaby alkoholu kupić. Dla jednych to niebezpieczny krok w stronę nadmiernej kontroli obywateli, dla innych wreszcie konkretne narzędzie wobec problemu od lat wymykającego się tradycyjnym metodom leczenia i profilaktyki.

Spór o prywatność i wolność wyboru

Oczywiście pomysł wzbudza sprzeciw, bo dotyka dwóch wrażliwych obszarów: prywatności i wolności wyboru. Padają argumenty o stygmatyzacji, nadużyciach oraz ryzyku tworzenia „list wykluczonych”. Ale pamiętajmy, że mówimy o zjawisku niszczącym rodziny, obciążającym służbę zdrowia, sądy i opiekę społeczną. Skoro skutki nadużywania alkoholu dotykają milionów ludzi w Polsce, trudno nie zgodzić się z potrzebą wykonania stanowczego kroku nawet kosztem czyjejś swobody.

Cyfrowe limity na wódkę i piwo? To może być przyszłość

Zamiast prostego zakazu albo rejestru, można pomyśleć szerzej i stworzyć dobrowolny system samowykluczenia. Osoba uzależniona aktywowałaby blokadę zakupów na określony czas, z możliwością wsparcia terapeutycznego. Innym pomysłem mogłyby być cyfrowe limity zakupowe połączone z leczeniem. Osoba uczestnicząca w terapii miałaby stopniowo ograniczany dostęp do alkoholu, monitorowany przez specjalistów. Alerty sprzedażowe zasygnalizowałyby ryzyko i zaproponowałyby kontakt z pomocą psychologiczną wtedy, gdy ktoś kupuje alkohol codziennie, w dużych ilościach lub w kilku punktach jednego dnia.

Odpowiedzialność sklepów i system nagród dla trzeźwiejących

Sklepy i hurtownie mogłyby odpowiadać nie tylko za sprzedaż alkoholu nieletnim, ale także za ewidentne przypadki sprzedawania piwa, wódki itp. ludziom dokonującym seryjnych zakupów alkoholu niemalże dzień w dzień. Na dokładkę państwo mogłoby premiować osoby wychodzące z uzależnienia poprzez model punktowy. Niepijący alkoholicy otrzymywaliby zniżki na sport, kulturę czy transport publiczny w zamian za utrzymywanie abstynencji i udział w terapii.

Wolność jednostki kontra odpowiedzialność za wspólnotę

W którą stronę nie spojrzeć, ten temat jest niewygodny, bo zmusza do odpowiedzi, gdzie kończy się wolność jednostki, a zaczyna odpowiedzialność za wspólnotę. Czy państwo ma prawo mieszać się do tego, ile i jak często dorośli Polacy piją piwo bądź wódkę? Wystarczy spojrzeć na statystyki dotyczące izolacji a przemocy domowej, gdzie alkohol bardzo często jest cichym współsprawcą. Niezależnie od tego, jakie mamy zdanie w tej sprawie, na pewno ignorowanie alkoholizmu jest najdroższą i najgorszą z opcji.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi