Był poszukiwany, zgłosił się na komisariat i przyniósł ze sobą PlayStation – uznał, że konsola w więzieniu mu się przyda

Gorące tematy Na wesoło dołącz do dyskusji (217) 19.01.2018
Był poszukiwany, zgłosił się na komisariat i przyniósł ze sobą PlayStation – uznał, że konsola w więzieniu mu się przyda

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Praworządność zawsze jest w cenie – pewien mężczyzna, ścigany listem gończym, postanowił nie uciekać dłużej przed wymiarem sprawiedliwości i sam zgłosił się na komisariat policji. Zdumionym funkcjonariuszom oznajmił, że jest poszukiwany. Zabrał nawet ze sobą niezbędne rzeczy – telewizor i konsolę do gier. 

O nietypowym zachowaniu 37-latka donosi Głos Bałtycki. W ten czwartek jeden z poszukiwanych postanowił stawić czoła temu, co w przeszłości zrobił (a było to między innymi składanie fałszywych zeznań) i oddać się w ręce służb porządkowych. Bezceremonialnie wkroczył prosto na posterunek, gdzie ustalono, iż rzeczywiście – ma on na koncie różnego rodzaju przestępstwa. Okazało się, że faktycznie wystawiono za nim list gończy, musi on więc odbyć karę półrocznego pozbawienia wolności. Został już umieszczony w areszcie śledczym, a jako przezorny i zawsze ubezpieczony, przyniósł ze sobą zestaw do gier i telewizor. Najwyraźniej miał nadzieję na to, że będzie mógł w luksusowych warunkach spędzić pół roku za kratkami. Konsola w więzieniu to wszakże nie byle co, o czym przypomniał światu Anders Breivik.

To dość niecodzienna sytuacja – ścigany listem gończym nie są przesadnie skwapliwi do zgłaszania się na policję.

Konsola w więzieniu

Plan na odbycie odsiadki przy jednoczesnym swobodnym graniu w gry wygląda jak coś, o czym marzy każdy przestępca. Zamarzyły się polskim więźniom norweskie warunki, jednak rzeczywistość jest nieco bardziej brutalna. Osadzony będzie musiał oddać telewizor oraz konsolę do depozytu, a dopiero za zgodą dyrektora (po uprzednim złożeniu prośby) dostanie on zgodę na korzystanie z tego pierwszego. Biorąc jednak pod uwagę, że areszt śledczy nie jest kurortem wypoczynkowym, bohater naszej opowieści będzie musiał obyć się bez konsoli – zgody na korzystanie z niej nie udziela się osobom, wobec których toczy się postępowanie karne. Z pewnością jednak za pół roku będzie mógł ją sobie odebrać.

Jak się okazuje, nie jest to pierwsza sytuacja, w której osadzeni chcieliby spędzić miło czas. Według relacji kpt. Marka Stuby, więźniowie przynoszą ze sobą czasem sprzęt estradowy lub rowery. Polska jednak nie jest Norwegią, a zatrzymany mężczyzna Andersem Breivikiem. Pozostaje mu trwać przy nadziei, że będzie miał chociaż telewizor dla zabicia czasu.