- Bezprawnik -
- Edukacja -
- "Lobby matematyczne" zmusza dzieci do zdawania matury z matematyki. I bardzo dobrze
"Lobby matematyczne" zmusza dzieci do zdawania matury z matematyki. I bardzo dobrze
Bezprawnik zwariował z tym tytułem – pomyśleli niektórzy. Spokojnie, już wszystko wyjaśniam. Chciałbym powiedzieć, że ręce opadają, ale niestety nie mają już gdzie. Pomysłów na „udoskonalanie" polskiego systemu edukacji jest prawdopodobnie więcej niż samych Polaków. Tym razem rozchodzi się o matury – o obowiązkowość egzaminu z matematyki. Tak się składa, że istnieje niemała grupa osób, która myśli, że zrobi młodzieży przysługę, a w rzeczywistości po prostu ją skrzywdzi. Nie pozwólmy na to.

Petycję o zniesienie matury z matematyki podpisało ponad 25 tysięcy ludzi
Sprawa jest bardzo prosta – zwolennicy petycji chcą znieść obowiązkowość matury z matematyki na poziomie podstawowym. Prawdopodobnie już w tym miejscu wielu z czytających ma jakąś opinię w głowie. Nie ukrywam, że bardzo liczę na to, że negatywną. Wtedy będziemy mieć mniej osób do przekonania, że ten pomysł po prostu nie powinien przejść – tym bardziej w obecnych realiach.
Jak w ogóle wygląda ten straszny egzamin z matematyki? Pisze się go trzy godziny, można korzystać z kalkulatora i 30-stronicowej karty wzorów. Materiał oczywiście wyłącznie z podstawy programowej, którą uczniowie podążali wcześniej przez co najmniej 12 lat. Funkcja kwadratowa, procenty, ciągi, geometria, rachunek prawdopodobieństwa. Żadnych problemów olimpijskich czy milenijnych do rozwiązania. Próg zdawalności – 30 procent.
Egzamin dojrzałości czy test z czytania ze zrozumieniem?
Osobiście uważam, że na poziomie podstawowym nie mamy wręcz do czynienia z egzaminem z matematyki w głębokim sensie. To jest egzamin z czytania ze zrozumieniem, odnalezienia schematu zadania i podstawienia odpowiednich liczb pod wzór. Można nawet powiedzieć, że matura z matematyki nie jest trudna – sprawdzanie, czy ktoś po 12 latach nauki potrafi rozpoznać pewną powtarzalną konfigurację, to absolutne minimum, a nie nieludzkie wymagania.
Zniesienie matury z matematyki to leczenie objawów zamiast przyczyny
Jeśli problemem ma być wadliwa metodyka zajęć z matematyki, niekompetentni nauczyciele, przeładowane klasy czy program, to zniesienie egzaminu nie naprawi żadnej z tych rzeczy. Będzie wręcz przeciwnie – usuniemy ostatni wskaźnik, dzięki któremu ludzie przynajmniej próbują uczyć się matematyki i rozumieć, o co w niej chodzi. To jeden ze wskaźników, który potrafi wskazać nam, gdzie potencjalnie leży problem.
I tak, ludzie są inni, ale petycja to nawoływanie do absurdu. Jeden uczeń ma dyskalkulię – zwalniamy z matematyki. Inny ma dysleksję – nie pisze polskiego. Kolejny nie znosi języków obcych – to samo. A ostatni w sumie w ogóle nie lubi egzaminów – ma dostać maturę za nic? Gdzie jest granica? Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy "ruszać" tylko matematykę, a zostawiać polski czy język obcy. Najlepiej nie tykać żadnego z nich, ale bądźmy chociaż konsekwentni – niezależnie od pomysłu.
Jeśli różnorodność uczniów jest argumentem za nieobowiązkowością, to jest też argumentem za zachowaniem obowiązkowości dla tych, którzy potrafią ją zdać, w połączeniu z dostosowaniami dla tych, którzy rzeczywiście mają problemy. Nie mierzmy wszystkich jedną miarą, bo ucierpią wszyscy. I nie tylko zdający, ale dosłownie wszyscy, tzn. społeczeństwo.
Jestem aktywnym członkiem lobby matematycznego i jest mi z tym dobrze
I w tym momencie docieramy do najbardziej absurdalnego zwrotu w całej petycji: tezy o „lobby matematycznym". Autorka używa tego określenia wielokrotnie, zlepiając w jedną wrogą siłę profesorów politechnik, korepetytorów, nauczycieli matematyki czy MEN. Pozwólcie, że zacytuję jeden z takich fragmentów (pisownia oryginalna), aby jak najlepiej oddać ducha tej wypowiedzi:
Lobby: matematyczne, ścisłe ,akademickie , korepetytorskie jest w gotowości tylko w kontrze do zniesienia matematyki na maturze. Słyszymy wypowiedzi o Nauk jak ważna jest jej nauka. Oczywiście , na matematyce świat stoi .Matematyka to : rozwój , postęp, cywilizacja. Matematyka jest wszędzie , nawet jeśli jej ''niby'' nie widzimy. Jest wszechobecna . Każdemu jest niezbędna na poziomie podstawowym i w mikroekonomii.
Ale czy na poziomie egzaminu maturalnego w podstawie konieczna? To także bardzo długi wątek. Jeśli nie wiążesz swojej przyszłosci z matematyką , gdzie i kiedy użyjesz funkcji liniowej , kwadratowej, wielomianów, pierwiastkowania ,wzorów skróconego mnożenia, paraboli, hiperboli, czy zastosujesz deltę ? W codziennym życiu używamy prostej matematyki, na poziomie maksymalnie szóstoklasisty to po pierwsze. Po drugie, matematyka z liczbami i literami nie jest używana w życiu, bo jest zwykle abstrakcyjna. Więc jeśli nie związałeś przyszłości ze STEM to de facto nie używasz matematycznej wiedzy z matury z podstawy .
Wychodzi na to, że okropne, wstrętne lobby matematyczne chce, żeby 18-latek opuszczający mury szkoły średniej umiał na podstawowym poziomie pracować z danymi, modelami i abstrakcją. Z tego, co mi się nieskromnie wydaje, w 2026 roku (ale też przed i po) są to umiejętności pożądane. To szansa, aby zdobyć lepiej płatną pracę, rozumieć technologię, w której zanurza się każda dziedzina gospodarki. To nie jest spisek, a troska.
Troska o to, aby młody człowiek wyszedł ze szkoły z czymś, co da mu szanse na rynku pracy, pomoże wybrać odpowiedni kierunek studiów, ścieżkę kariery, zasiać pasję, która zaowocuje w przyszłości. Prawda jest (nie)stety na tyle brutalna, że kompetencje w naukach ścisłych korelują z wysokimi zarobkami. Usunięcie matury z matematyki tego nie zmieni.
Zniesienie matury to pogłębienie rozwarstwienia społecznego
W petycji czytamy:
Konstytucja RP art. 70, punkt 2 mówi nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Tymczasem ekspertyza sporządzona dla Przewodniczącego Komisji ds. Petycji na stronie 6 , informuje ,że rynek korepetycji szacuje się na 7 miliardów złotych.
Każdy, kto chce na uczelnię techniczną, ekonomiczną czy nawet medyczną, dalej będzie potrzebował matematyki rozszerzonej, dalej będzie kupował korepetycje i dalej rynek będzie hulał. Co się zmieni: uczniowie, którzy nie planują studiów ścisłych, ale dziś, przy okazji walki o 30%, przerabiają podstawy matematyki, przestaną się jej uczyć w ogóle.
Skutki ewentualnego wejścia w życie postulatów petycji nie prowadzą do żadnego wyrównywania szans czy znoszenia barier. One te bariery wręcz betonują. Dzieci z zamożniejszych domów i tak w razie potrzeby będą miały korepetycje. Jednocześnie dzieci rodziców dysponujących mniejszymi środkami dostaną od samego państwa sygnał: „nie musicie się starać, odpuśćcie".
Bezbronny konsument zamiast świadomego obywatela
Nie stanie się tak oczywiście w każdym przypadku, bo mimo wszystko wierzę w samodyscyplinę wielu dzieci, ale potencjalnie możemy wypuścić z murów szkoły tysiące ludzi, którzy nie będą znali pojęcia lokaty czy kredytu – a takie zadania również na maturze się pojawiają. To zresztą argument, dla którego edukacja finansowa dzieci i młodzieży powinna być raczej wzmacniana, a nie po cichu likwidowana razem z matematyką. Usunięcie matematyki to nie ulga dla uczniów, a hodowanie idealnego, bezbronnego obywatela i konsumenta, z którego to nie „lobby matematyczne" będzie golić grube pieniądze.
Po co mi ta delta w życiu
W petycji dostajemy zapytanie, gdzie niby używamy delty w życiu codziennym. Odpowiadam: prawdopodobnie nigdzie. Podobnie jak w dorosłym życiu rzadko interpretujemy wiersze Mickiewicza, nie malujemy martwej natury na ocenę z plastyki i nie biegamy na 60 metrów na czas. Szkoła nie uczy delty po to, aby liczyć za jej pomocą resztę na zakupach.
Uczy się jej po to, aby nasz umysł był bardziej wszechstronny. Trenujemy w ten sposób sieci neuronowe odpowiedzialne za dedukcję, planowanie i rozwiązywanie problemów krok po kroku, radzenie sobie z abstrakcją, krytyczne myślenie. Zwalniając się z tego treningu, robimy sobie krzywdę. Logiczną konsekwencją jest zatem szkodzenie całemu społeczeństwu, gdy takie zmiany sięgałyby kolejne roczniki uczniów.
Nie umiesz matematyki? Wcale nie jesteś humanistą
Innym smutnym zjawiskiem pojawiającym się w debacie o zniesieniu matematyki jest szafowanie słowem „humanista". Dziś to słowo zostało sprowadzone do roli eleganckiej wymówki dla matematycznego lenistwa. Ktoś nie radzi sobie z ułamkami? Proszę bardzo, nazwijmy go humanistą. Nieumienie czy nierozumienie matematyki nie czyni z nikogo humanisty. Być może jest wręcz przeciwnie, gdy spojrzymy na definicję „humanisty".
Matura z matematyki nie jest prawem obywatelskim ani obowiązkiem. To przywilej. Jeśli uznamy, że opanowanie materiału na poziomie 30% z instrukcją w ręku przekracza możliwości dzisiejszej młodzieży, to przestańmy nazywać to egzaminem dojrzałości. Nazwijmy to zaświadczeniem o frekwencji.
Czy wrócą egzaminy wstępne na uczelniach?
Nie ukrywam, że nie byłbym smutny, gdyby w odpowiedzi na takie „fantastyczne" decyzje uczelnie wyższe przywróciły egzaminy wstępne. I to pomimo tego, że nie jestem jakimś entuzjastą tego pomysłu. Ale jak inaczej weryfikować wiedzę studentów, gdyby obowiązkowa matura z matematyki przestała pełnić swoją rolę? Zresztą, nawet nie wiem, czy pełni ją teraz. Nie boję się stwierdzić, że już teraz jest zbyt łatwa.
05.05.2026 10:37, Miłosz Magrzyk
05.05.2026 10:12, Mariusz Lewandowski
05.05.2026 10:01, Jakub Bilski
05.05.2026 9:04, Edyta Wara-Wąsowska
05.05.2026 8:24, Mateusz Krakowski
05.05.2026 7:44, Mariusz Lewandowski
04.05.2026 15:47, Mateusz Krakowski
04.05.2026 14:56, Aleksandra Smusz
04.05.2026 14:02, Edyta Wara-Wąsowska
04.05.2026 13:19, Marcin Szermański
04.05.2026 12:33, Marcin Szermański

Producent przyznaje, że popsuł zdalnie sprzęt, a Media Expert i tak odrzuca reklamację. Klient walczy o 388 zł
04.05.2026 12:28, Mariusz Lewandowski

Stella McCartney w H&M już 7 maja. Spekulanci handlujący na Allegro zacierają ręce, ale mogą się przeliczyć
04.05.2026 11:45, Aleksandra Smusz
04.05.2026 10:54, Edyta Wara-Wąsowska

Pracują tylko 16 godzin tygodniowo w biurze. Ten zawód ma przywilej, o jakim większość Polaków nie ma pojęcia
04.05.2026 10:04, Aleksandra Smusz
04.05.2026 9:08, Marcin Szermański
04.05.2026 8:33, Edyta Wara-Wąsowska
04.05.2026 7:35, Aleksandra Smusz
04.05.2026 7:06, Aleksandra Smusz

Przypadkowe oddanie butelki nieobjętej systemem kaucyjnym to nie przestępstwo. Gorzej jak zrobisz to specjalnie
03.05.2026 12:44, Rafał Chabasiński
03.05.2026 12:39, Marcin Szermański
03.05.2026 12:18, Piotr Janus
03.05.2026 12:07, Aleksandra Smusz
03.05.2026 12:00, Jakub Kralka
03.05.2026 7:31, Rafał Chabasiński
02.05.2026 19:22, Rafał Chabasiński

Państwo zachęcało Polaków do elektryków, a potem zatrzasnęło drzwi. Budżet wyczerpany trzy miesiące przed czasem
02.05.2026 18:15, Joanna Świba
02.05.2026 17:10, Joanna Świba























