Autorka niesławnego memu wódki Żytnia, w którym wykorzystała zdjęcie jednej z wielu ofiar komunizmu w kontekście rzekomego „upojenia alkoholowego” zawarła pozasądową ugodę. Rezultat? 15 000 złotych zadośćuczynienia.

Trochę jest mi nawet szkoda autorki niesławnego mema. Nie wydaje mi się, żeby o woli stworzenia takiego obrazka zadecydowała skrajna głupota czy chęć urażenia uczuć. Słono kosztować będzie ją przede wszystkim niewiedza. Obrazek, który stał się przedmiotem sporu sądowego przygotowała pracowniczka agencji marketingowej Marta S. i prezentował się w następujący sposób.

ZytniaExtra-kacvgas655

Warto przy tym nadmienić, że powstały w ten sposób mem był nieuprawnionym opracowaniem utworu w postaci zdjęcia Krzysztofa Raczkowiaka. Fotograf dochodzi zadośćuczynienia za naruszenie jego autorskich praw osobistych na drodze prawnocywilnej, więc nieszczęsnej marketingowczyni na pewno przybędzie jeszcze nieco kosztów.

Żytnia Extra za 15 000 złotych

Mem swego czasu wywołał bardzo duże kontrowersje w sieci. Mateusz Nowak pisał o nim na Spider’s Web w taki oto sposób:

Druga wpadka to fakt, iż wykorzystano zdjęcie przedstawiające śmiertelnie postrzelonego człowieka, do kreacji, która w zamyśle przedstawiać miała upitego do nieprzytomności imprezowicza, niesionego przez kompanów zabawy.

Wstyd. Ogromny wstyd i niewybaczalnie lekkomyślne podejście do prowadzenia komunikacji z klientami na Facebooku. Oczywiście Żytnia teraz przeprasza za kradzież fotki i za fakt jej nietrafionego doboru.

Marketingową wpadkę Żytniej Ekstra cytowali i komentowali najważniejsi polscy dziennikarze, blogerzy, kilku polityków. Producent alkoholu szybko odciął się od całej sprawy wskazując czytelnie, że zatrudniał zewnętrzną agencję i to ta agencja narobiła tego całego bigosu.

Prokuratura postawiła dziewczynie zarzut pomówienia twierdząc, że osoby przedstawione na zdjęciu w akcie co najmniej tragicznym, przedstawiła jako alkoholików i uczestników wesołej balangi. Ostatecznie prokuratura złożyła wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, ponieważ udało się zawrzeć pozasądową ugodę z jednym z mężczyzn obecnych na zdjęciu, który również poczuł się dotknięty przedstawionym memem.

Jest mi trochę, ale tylko trochę szkoda tej dziewczyny. Z jednej strony powoli kreuje nam się trend, w którym do działań marketingowych, zwłaszcza w social media, nie potrzeba już żadnych kompetencji. Duże firmy rekrutują w tym celu osoby zupełnie z przypadku, niewykształcone, pozbawione wyczucia.

Z drugiej… przedstawiona fotografia nie dotyczy wydarzeń, o których mówi się w szkole, to bardzo ważna karta naszej historii, jednak nie edukuje się na jej temat tak powszechnie, jak w przypadku innych wydarzeń z czasów PRL-u. Autorka naruszyła prawa autorskie, stworzyła bardzo bezmyślnego mema, ale zastanawiam się czy na gruncie prawa karnego dałoby się jej w tej sytuacji przypisać winę.

Dlatego możliwe, że dobrowolna (więc teoretycznie nie będąca przedmiotem debaty) ugoda pozasądowa z jednym z mężczyzn ze zdjęcia nie była trochę przedwczesna. Przynajmniej w kontekście uwolnienia się od zarzutów prokuratorskich, bo w procesie cywilnym mężczyzna zapewne uzyskałby jakieś zadośćuczynienie.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Nie podoba mi się też sposób w jaki producent wódki, a następnie agencja reklamowa odcięły się od dziewczyny. Mimo wszystko obie instytucje zobowiązane były do sprawowania pewnego nadzoru nad swoimi pracownikami, tymczasem zapewne młoda wiekiem internautka w celu ratowania własnego wizerunku najpierw została wyrzucona z pracy, a następnie stała się obiektem masowego linczu (częściowo zasłużonego, co do tego nie ma wątpliwości), a obiekt ten na dodatek osamotniono na placu boju. W mojej ocenie to nie świadczy najlepiej o pracodawcach.

Może być tak, że przytłoczona i przestraszona dziewczyna bez odpowiedniego zaplecza prawnego zacznie teraz hurtowo zawierać duże i niekorzystne dla siebie ugody, które wykraczają poza realną szkodę poniesioną przez zainteresowanych, których katalog może się wydłużać.