1. Bezprawnik -
  2. prawo-karne -
  3. Kradzieże w sanatoriach to plaga. Giną pieniądze, elektronika, a nawet lubrykanty i damska bielizna

Kradzieże w sanatoriach to plaga. Giną pieniądze, elektronika, a nawet lubrykanty i damska bielizna

Kto by się spodziewał plagi kradzieży w sanatoriach? Tymczasem problem urasta powoli do rangi ogólnopolskiego. Ginie wszystko: od pieniędzy i elektroniki, przez kosmetyki, po lubrykant. Złodzieje powinni jednak wziąć poprawkę na nowy przepis kodeksu karnego.

Plaga kradzieży w sanatoriach to poważniejsza sprawa, niż by się wydawało

Sanatorium jednym kojarzy się z szansą na podreperowanie swojego zdrowia połączoną z wczasami w atrakcyjnej miejscowości. Dla innych to coś pomiędzy szpitalem a spa. Nie da się jednak ukryć, że sanatoria cały czas cieszą się wśród Polaków dużą popularnością — tym bardziej że mimo opłat w sanatorium dla wielu kuracjuszy to wciąż jedna z tańszych form wyjazdu.

Można się spodziewać, że tam, gdzie jest dużo ludzi, tam trafiają się także złodzieje. Nie inaczej jest w sanatoriach. Okazuje się jednak, że problem kradzieży w tych placówkach osiąga rozmiary, których na pierwszy rzut oka trudno byłoby podejrzewać.

W ostatnim czasie w krajowym internecie pojawiły się dwie niezależne relacje dotyczące tego samego zjawiska.

W Ciechocinku łupem złodziei padają przede wszystkim drobiazgi

Popularniejsza z nich to opowieść dziennika „Fakt", która skupia się na Ciechocinku. Najczęściej giną tam drobne przedmioty. Kuracjusze wskazują przede wszystkim na kosmetyki. Znikają szampony czy kremy, ale także lubrykanty.

Zdarzają się także poważniejsze przypadki. Łupem złodziei grasujących po sanatoriach padają również pieniądze kuracjuszy oraz należąca do nich elektronika. Pozostawione bez opieki smartfony i laptopy, które ktoś ukradł, na dobrą sprawę nie powinny dziwić. W grę wchodzą jednak także amatorzy sprzętu retro.

Na uwagę zasługuje relacja jednej z pracownic sanatorium, której szczególnie zapadł w pamięć przypadek pewnego kuracjusza-złodziejaszka:

Pewien mężczyzna ukradł małe przenośne radio, szachy i kosmetyki. To było dziwne, bo ten pan był bardzo dobrze sytuowany. Może był kleptomanem.

Zdarzają się przypadki jeszcze dziwniejsze niż przywłaszczenie sobie cudzego lubrykantu

O pladze kradzieży w sanatoriach ostrzega także Interia. Serwis cytuje opowieści samych kuracjuszy, które znalazł na forum portalu nasze-sanatorium.pl. Dość łatwo możemy dostrzec element wspólny z Ciechocinkiem.

Obecnie w sanatorium jest moja znajoma, ma pokój dwuosobowy, jak twierdzi po kolacji z koleżanką udała się na ostatni zabieg. Wracają uradowane i… pokój jak po tornadzie. […] Co zginęło? Elektronika, jakiś laptop, jakieś 2 komórki, można zablokować, jakaś kasa dokumenty, karty. Straty każdej z pań średnio po 1500–2000 złotych.

Na uwagę zasługują przypadki kradzieży, w których można mieć wątpliwości co do rzeczywistych intencji złodzieja. Wygląda na to, że mamy do czynienia z przynajmniej odrobiną perwersji.

Niedawno byłem w sanatorium, jedna pani zrobiła pranie i powiesiła na balkonie. Gdy wróciła po zabiegach, okazało się, że z rozwieszonego prania zniknęła tylko bielizna – stringi, biustonosze itp. Dodam, że w tym sanatorium balkony były połączone ciągiem, oddzielone od siebie niewielką przegrodą, która umożliwiała przejście na sąsiednie balkony.

Kuracjusze kradną nie tylko z chciwości, ale także z nudów i zaburzeń

Dlaczego do kradzieży dochodzi akurat w sanatoriach? W przypadku kradzieży pieniędzy i elektroniki wytłumaczenie jest jasne: w celu wzbogacenia się kosztem kuracjuszy. Przypadku bielizny może lepiej nie analizujmy głębiej. Ciekawe są za to różnego rodzaju codzienne drobiazgi w postaci na przykład kosmetyków.

Pracownicy sanatoriów rzeczywiście zwracają uwagę na osoby chore na kleptomanię. Specjaliści, na których powołuje się „Fakt", sugerują z kolei, że możemy mieć do czynienia ze specyficzną mieszanką nudy oraz frustracji związanej z samotnością. Część kuracjuszy przyjeżdża do sanatoriów samotnie i w zasadzie nie mają co ze sobą zrobić. Po tygodniach bez towarzystwa mogą im przychodzić do głowy lekkomyślne pomysły.

Przepisy karne zawierają obecnie cztery najważniejsze typy kradzieży

W tym momencie warto się zastanowić, co grozi kuracjuszom-złodziejaszkom. Możliwości tradycyjnie są cztery. Kwalifikacja prawna czynu zależy nie tylko od wartości skradzionego przedmiotu, ale także od okoliczności czynu.

Drobne kradzieże kosmetyków i lubrykantu to wykroczenie

Kradzież drobiazgów wartych poniżej 800 zł co do zasady będzie wykroczeniem. Za jego popełnienie grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Szczegółowo opisaliśmy zresztą to, co grozi za kradzież w sklepie — a mechanizm odpowiedzialności w sanatorium działa niemal identycznie.

Kradzież przedmiotów wartych powyżej tego progu najprawdopodobniej będzie przypadkiem mniejszej wagi przestępstwa kradzieży z art. 278 §3 kodeksu karnego. Wówczas sprawca ryzykuje grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Jeżeli akurat skradziono coś naprawdę cennego, to w grę wchodzi oczywiście zastosowanie typu podstawowego przestępstwa z §1. Zagrożenie karą rośnie do poziomu od 3 miesięcy do 5 lat w więzieniu.

Kradzież z włamaniem to dużo poważniejszy przypadek, w którym wartość łupu nie ma znaczenia

O wiele poważniejszą sprawę stanowi kradzież z włamaniem. Mamy z nią do czynienia wówczas, gdy sprawca pokonuje jakieś zabezpieczenie, by dostać się do łupu. Może to być zamek w drzwiach, ale także okno albo ścianka pomiędzy balkonami.

Za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat w więzieniu. Samo włamanie bez kradzieży również jest karalne, ale dużo łagodniej. Za taki czyn grozi do roku pozbawienia wolności.

Kradzież szczególnie zuchwała — ukryta pułapka na amatorów cudzej bielizny

Miłośnik damskiej bielizny i akrobacji pomiędzy balkonami powinien się mieć na baczności także z powodu art. 278 §3a pkt 1). To tzw. kradzież szczególnie zuchwała, zagrożona karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Jeżeli nie wiesz, czym jest kradzież zuchwała, warto zapoznać się z jej definicją. Zachodzi przede wszystkim wtedy, gdy sprawca:

swoim zachowaniem wykazuje postawę lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy ruchomej lub innych osób lub używa przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby w celu zawładnięcia tą rzeczą.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi