1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Państwo obiecało, rzeczywistość zweryfikowała. Ponad 100 tys. seniorów zostaje z niczym

Państwo obiecało, rzeczywistość zweryfikowała. Ponad 100 tys. seniorów zostaje z niczym

Państwo wymyśliło sobie kiedyś, że zaniży emerytury części świadczeniobiorców. Chodzi o osoby z roczników 1949–1959, które przeszły na wcześniejszą emeryturę. Teraz, po latach bojów prawnych, część z nich miała doczekać się satysfakcjonującego rozwiązania. Czy tak się rzeczywiście stanie?

Zmiana reguł gry przez państwo na niekorzyść obywatela to coś, co nie powinno mieć miejsca

Wyobraźcie sobie, że pewnego pięknego dnia wchodzi w życie kolejna reforma systemu emerytalnego. Wśród nowych przepisów znalazł się jeden bardzo szczególny. Ustawodawca stwierdził w nim, że w sumie trzeba ci zabrać część należnego świadczenia.

Teoretycznie państwo ma nawet powód, który na pierwszy rzut oka brzmi całkiem sensownie. Cóż jednak z tego, jeśli w rezultacie tracisz co najmniej kilkaset złotych emerytury? W praktyce taka sytuacja spotkała już część seniorów.

Mam na myśli osoby urodzone w latach 1949–1959, które zdążyły przejść na wcześniejszą emeryturę na starych zasadach, kiedy akurat wchodziła tzw. nowa emerytura. Przypomnijmy: obecny system emerytalny obejmuje urodzonych właśnie po 31 grudnia 1948 r.

Pułapka emerytalna nie pojawiła się wczoraj — obniża świadczenia już od ponad 13 lat

Praprzyczyną problemu jest art. 25 ust. 1b ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych:

Jeżeli ubezpieczony pobrał emeryturę częściową lub emeryturę na podstawie przepisów art. 46, 50, 50a, 50e lub 184, a także art. 88 lub art. 88a ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela, podstawę obliczenia emerytury, o której mowa w art. 24, ustaloną zgodnie z ust. 1, pomniejsza się o kwotę stanowiącą sumę kwot pobranych emerytur w wysokości przed odliczeniem zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych i składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Problem w tym, że przepis ten nie stanowił integralnej części reformy systemu emerytalnego z 1999 r. Wprowadzono go w 2013 r. Skutkiem tej nagłej zmiany było zmniejszenie świadczeń ok. 150–200 tys. emerytów średnio o 1191 zł. Zjawisko to nazwano nawet „pułapką emerytalną" — i nie jest to jedyny taki przypadek w polskim systemie, bo również emerytura stażowa to pułapka, na co zwracają uwagę eksperci.

Nie ma się co dziwić, że pokrzywdzeni przez zacytowany wyżej przepis nie złożyli broni. Najgłośniejszym przypadkiem okazał się zdecydowanie rocznik 1953, który doczekał się korzystnych rozstrzygnięć przed sądami.

Rocznikowi 1953 udało się wywalczyć swoje pieniądze od państwa

Warto w tym momencie wspomnieć, że pułapka emerytalna wylądowała nawet przed Trybunałem Konstytucyjnym. Ten w 2024 r. orzekł niezgodność art. 25 ust. 1b z ustawą zasadniczą. Powód? Państwo nie powinno zmieniać reguł gry na niekorzyść obywateli w jej trakcie. Nie sposób się nie zgodzić z fragmentem uzasadnienia wyroku:

Osoby, które zdecydowały się na skorzystanie z wcześniejszej emerytury przed 6 czerwca 2012 r., podejmowały taką decyzję na podstawie obowiązującego wówczas stanu prawnego, który nie przewidywał pomniejszenia zgromadzonego kapitału emerytalnego o świadczenia pobrane w okresie wcześniejszej emerytury. Ufały, że państwo nie zmieni tych reguł, tymczasem zostały one zmodyfikowane, nie dając ubezpieczonym możliwości stosownej reakcji.

Opóźniona publikacja wyroku i działania RPO

Jest jedno małe „ale": ZUS na wszelkie możliwe sposoby starał się ignorować istnienie tego wyroku. Ułatwia to nieopublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw. Powodem jest nie tylko pazerność naszego państwa i nieumiejętność przyznawania się do błędu, ale także zwyczajowe zamieszanie związane ze statusem sędziów tego organu. Tymczasem dla tysięcy seniorów wyższa emerytura stanie się faktem dopiero wtedy, gdy orzeczenie trafi do oficjalnego publikatora.

Całe to zamieszanie zmusiło Rzecznika Praw Obywatelskich do złożenia w połowie kwietnia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego.

Niestety wygląda na to, że mamy kolejny zwrot akcji

Ostatecznie dla rocznika 1953 udało się przygotować specjalną ustawę, która wyciąga urodzone w nim emerytki z pułapki emerytalnej. Niestety sprawa pozostaje nierozwiązana dla pozostałych roczników.

Pytanie brzmi: co dalej? Jeszcze niedawno biuro RPO informowało, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje nowe przepisy rozwiązujące problem pułapki emerytalnej, które powinny wejść w życie 1 czerwca. Dzięki nim wyższe emerytury nawet o 1200 zł miały trafić do osób pokrzywdzonych przez obowiązujący mechanizm.

Jak jednak poinformował „Super Express", ZUS wstrzymuje przeliczenia. Ustawy nie udało się przyjąć na czas, resort zasłania się stopniem skomplikowania zagadnienia. Tym samym nie zabezpieczono środków na skorygowanie wysokości emerytur pokrzywdzonych.

Leniwa legislacja, na którą czeka ponad 100 tys. pokrzywdzonych emerytów

Leniwa legislacja to niewątpliwie znak rozpoznawczy tej kadencji parlamentu. Nie jest przy tym tajemnicą, że budżet państwa trzeszczy pod ciężarem deficytu sięgającego 271,7 mld zł. W świetle tego, że mamy już rekordowy deficyt, wygospodarowanie dodatkowych środków na dowolny nieplanowany wydatek może nie być proste.

Problem może dotyczyć także roczników 1960–1968

Wygląda więc na to, że miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Przy czym z informacji „Super Expressu" wynika, że problem pułapki emerytalnej może obejmować także jeszcze młodsze roczniki i sięgać aż do osób urodzonych w 1968 r. Mowa o nauczycielach, górnikach i pracujących w szczególnych warunkach. Warto przy tym odnotować, że wcześniejsze emerytury dla nauczycieli od lat pozostają przedmiotem politycznych przepychanek, a kolejne zapowiedzi zmian niekoniecznie kończą się realnymi rozwiązaniami.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi