OSP podpala, żeby zarobić? Chory system, czy ludzie, którzy szkodzą dobremu imieniu swojej pracy?

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (508) 10.05.2019
OSP podpala, żeby zarobić? Chory system, czy ludzie, którzy szkodzą dobremu imieniu swojej pracy?

Emilia Wyciślak

Kto najbardziej niszczy wizerunek OSP? Podpalacze-strażacy, którzy chcą sobie dorobić na kolejnej akcji czy też jakoś się wykazać. Narażają oni tym samym życie i zdrowie innych.

Wizerunek strażaków jest w Polsce niemal nieskalany, ale chodzi głównie o tych zawodowych. Gorzej z tymi, którzy pracują w OSP, czyli ochotniczej straży pożarnej. Swego czasu popularne były memy z nimi, jako bohaterami popijaw i podpaleń. Nie jest to tak do końca nieprawdziwe: ochotniczy strażacy dostają pieniądze za każdą akcję, w której wezmą udział, a mało kto rozlicza ich z tego, co robią w pracy. Efekty są często opłakane. Teraz w Kaliszu młody strażak podpalił bele słomy, a później wziął udział w ich gaszeniu.

Jeśli jednak przyjrzymy się doniesieniom medialnym, to takie sytuacje zdarzają się dość często. W marcu tego roku młody druh z OSP wywołał pożar w Puszczy Kampinoskiej. W kwietniu pewien ochotnik wywoływał fałszywe alarmy bombowe (musi wtedy nastąpić akcja służb ratunkowych), przyznał się także do paru podpaleń. Czasami podpalacze organizują się w niewielkie gangi, które wywołują pożary na większą skalę. Wszystko to ma im dać zarobić. Wiosną i latem, kiedy akcji jest więcej, bo ludzie ciągle podpalają trawy czy porzucają niedogaszone papierosy na ściółce, winnych znaleźć trudniej. Podobno najłatwiej jednak przyłapać ich wtedy, kiedy podpalacze jako pierwsi pojawiają się w remizie, dziwnie przygotowani do akcji.

OSP podpalacze

Podpalaczy w OSP więc nie brakuje. Do tego stopnia, że na głównej stronie Ochotniczej Straży Pożarnej znajduje się gorący (nomen omen) apel o to, żeby nie wywoływać pożarów, bo zagrażają one ludzkiemu życiu i zdrowiu, niszczą mienie, nie mówiąc już o tym, że nie licują z wizerunkiem strażaka.

A jednak i do takich akcji strażacy wyjeżdżają. Co jakiś czas dowiadujemy się, że przyczyną pożaru było podpalenie. Miały też miejsce nieliczne przypadki, gdy sprawcami byli strażacy. Zarówno Państwowa Straż Pożarna jak i ochotnicze straże pożarne starają się nie dopuszczać do tego, by w ich szeregach znaleźli się ludzie, którzy nie rozumieją idei ratowania życia i mienia. Dlatego do zdarzeń takich dochodzi incydentalnie, ale nawet te rzadkie przypadki wyrządzają krzywdę wielkiej rzeszy strażaków, którzy niemal każdego dnia narażają swoje życie i zdrowie, by pomóc innym.

Nie sposób odmówić im racji: idzie lato, podpalaczy będzie więcej. Może pora na surowsze kary wobec nich, włącznie z taką grzywną, z której się już nie wygrzebią? Ostatecznie, jeśli uderzyć kogoś po kieszeni, to od razu głupie pomysły wietrzeją z głowy. A może trzeba zmienić sposób finansowania OSP, bo ten najwyraźniej prowadzi do patologii?