1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. „Graniczymy z terenem działań wojennych". Wrocławianie piszą petycję przeciw strzelnicy

„Graniczymy z terenem działań wojennych". Wrocławianie piszą petycję przeciw strzelnicy

Normy hałasu w miastach to bardzo pożyteczna rzecz, dopóki nie przyczynia się do likwidacji pożytecznej infrastruktury. Ledwo co udało się uratować tor wyścigowy w Poznaniu, a tu kolejna inicjatywa obrała sobie za cel Akademię Wojsk Lądowych we Wrocławiu.

Rafał Chabasiński19.04.2026 12:41
Prawo

Nie ma większego sensu pisanie, że możemy zaobserwować niepokojący trend likwidowania wielu mniej lub bardziej pożytecznych społecznie elementów infrastruktury w ramach oddolnej walki z hałasem. W ostatnich dniach mieliśmy wręcz kumulację takich przypadków.

Od ustawy o ochronie wsi, przez Tor Poznań, po orliki

Zaczęło się od ustawy o ochronie wsi. Przed czym trzeba chronić rolników? Nie przed wielkim kapitałem, nie przed zagranicą, nawet nie przed dzikami z ASF. Chodzi o miejskich pieniaczy, którzy przenieśli się na wieś, bo wymarzyli sobie sielski obrazem rodem z fraszek Jana Kochanowskiego. Do tej idylli nie pasuje za bardzo pianie koguta, odgłosy pracy maszyn rolniczych, czy zapach obornika.

Wkrótce potem całą Polskę wzburzyła absurdalna decyzja Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, aby w Poznaniu zamykać tor samochodowy. Istnieje on od 1977 r. i jakoś nikomu nie przeszkadzał. W ciągu ostatniej dekady deweloperzy pobudowali jednak osiedla mieszkalne.

Jeden pieniacz i niezbyt rozsądny skład orzekający

Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i Główny Inspektor Ochrony Środowiska zawiesił wykonanie decyzji do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Nie jest to niestety żadna gwarancja, że Tor Poznań uda się uratować.

Być może część naszych czytelników pamięta przypadki zamykania boisk z powodu hałasu. Najsłynniejszym z nich była sprawa orlika w Puławach. Burmistrz tego miasta był gotowy odbyć karę pięciu dni w więzieniu za to, że nie chciał wykonać idiotycznego wyroku sądu. Całą sprawę wywołało mieszkające nieopodal boiska małżeństwo, któremu przeszkadzały odgłosy młodzieży grającej w gry. To właśnie po opisanym wyżej hałasie na boiskach ustawodawca postanowił w końcu zareagować.

Bardzo łatwo można dostrzec, co łączy wszystkie te sprawy. Na dobrą sprawę problemem nie są inni mieszkańcy, którzy korzystają ze swoich praw do zwalczania czegoś, co im w ich otoczeniu przeszkadza. O wiele gorsze jest to, że albo prawo zostało skonstruowane tak, by stało po ich stronie, albo instytucje państwa są aż nazbyt gorliwe w spełnianiu zadość ich żądaniom.

Strzelnica Akademii Wojsk Lądowych na celowniku mieszkańców Wrocławia

Teraz mamy do czynienia z kolejną podobną historią, którą jednak wyróżnia bardzo koncyliacyjne podejście do sprawy hałasu. Posłanka partii Razem Marta Stożek opiekuje się inicjatywą mieszkańców Wrocławia, której celem jest tamtejsza Akademia Wojsk Lądowych.

Szanowny Panie Prezydencie,

zwracamy się do Pana zaniepokojeni problemem, z którym mieszkańcy osiedli Karłowice-Różanka, Sołtysowice, Kleczków i Nadodrze mieszkający w pobliżu Akademii Wojsk Lądowych (Garnizon Wrocław) zmagają się od wielu lat. Chcielibyśmy zwrócić Pana uwagę na częste narażanie naszych mieszkańców na "atrakcje" akustyczne, które dochodzą z pobliskich strzelnic akademii. Seria wystrzałów z karabinów maszynowych oraz huki eksplozji stają się codziennym elementem hałasu w naszym mieście, a nikt nie podejmuje żadnych działań w tej sprawie. Odnosimy wrażenie, że graniczymy z terenem prowadzenia działań wojennych. Tymczasem to tylko wojsko decyduje się na prowadzenie takich ćwiczeń na otwartym terenie miasta.

Ten niekontrolowany hałas ma negatywny wpływ na naszą jakość życia, zdrowie psychiczne i fizyczne. Mieszkańcy, w szczególności dzieci, osoby starsze i osoby chore, są nieustannie narażone na stres, lęki i dyskomfort spowodowany tym nagłym i intensywnym hałasem.

Konflikt interesów: szkolenie wojskowych kontra osiedla domów jednorodzinnych

Jak to wygląda na mapie Wrocławia? Znajdziemy na niej strzelnicę AWL, która jest położona na obrzeżach miasta w jego północno-wschodniej części. Z jednej strony dostrzeżemy tereny zielone, ale w okolicy rzeczywiście są osiedla domów jednorodzinnych. Kawałek na zachód od strzelnicy jest nawet szpital.

Mamy więc do czynienia z ewidentnym konfliktem interesów pomiędzy mieszkańcami a potrzebami szkolenia wojskowych z posługiwania się bronią. Czasy są takie, że naprawdę chcemy, by żołnierze potrafili z niej strzelać. Z drugiej strony mamy do czynienia z pewnymi określonymi normami dopuszczalnego hałasu.

Interesuje nas rozporządzenie w sprawie wymagań w zakresie ochrony środowiska dotyczących budowy i użytkowania strzelnic. Kluczowym przepisem jest §3:

Strzelnice są lokalizowane w sposób zapewniający ochronę środowiska przed hałasem.

Poziom hałasu przenikającego do środowiska podczas użytkowania strzelnicy nie może powodować przekraczania dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku, określonych przepisami o ochronie i kształtowaniu środowiska.

Warto przy tym wspomnieć, że zgodnie z §2 nie należy w ogóle lokować strzelnicy na obszarach przeznaczonych pod zabudowę mieszkalną oraz w okolicach szpitali.

Wyjątkowo łagodna inicjatywa wrocławskich mieszkańców

Wspomniane w treści §3 dopuszczalne poziomy hałasu w środowisku z zamykają się na terenach mieszkalnych w zakresie 55-61 decybeli. Przepisy stosownego rozporządzenia nie zawierają zresztą wyjątków innych niż "starty, lądowania i przeloty statków powietrznych oraz linie elektroenergetyczne". Prawo stoi więc po stronie mieszkańców.

Dlaczego wspomniałem o tym, że inicjatywa wspierana przez posłankę Martę Stożek jest wyjątkowo koncyliacyjna? Wbrew smutnemu standardowi spraw o hałas w otoczeniu, nie sprowadza się ona wcale do domagania się natychmiastowego zamknięcia obiektu.

Postulaty: monitoring, dialog i ograniczenie ćwiczeń

Zamiast tego proponuje się wprowadzenie systematycznego monitorowania poziomu hałasu, restrykcyjne podejście do przestrzegania określonych w rozporządzeniu norm. Równocześnie jej twórcy stawiają na zainicjowanie dialogu i współpracy między Akademią Wojsk Lądowych a mieszkańcami.

Owszem, poszukiwanie alternatywnej lokalizacji dla obiektu oraz ograniczenie liczby ćwiczeń również przewija się w postulatach. Sam jednak fakt nieeksponowania ich na pierwszym miejscu stanowi godne pochwały odstępstwo od ogólnopolskiej reguły.

Przepisy za słabo chronią miejską infrastrukturę przed skargami

Trudno powiedzieć, jak potoczą się losy wrocławskiej strzelnicy. Petycja w momencie pisania tych słów nie nabrała jeszcze rozpędu. Z drugiej strony, wsparcie posła na Sejm zawsze w takich przypadkach pomaga.

Można się jednak pokusić o pewne wnioski. W obecnym stanie prawnym żaden obiekt nie jest bezpieczny. O ile ochrona mieszkańców miast przed nadmiernym hałasem jest koniecznością, o tyle przepisy powinny uwzględniać większą liczbę wyjątków niż startujące i lądujące samoloty. Obiekty sportowe i właśnie strzelnice to infrastruktura, która aż się prosi o doregulowanie. Pokazuje to dobitnie historia z zamykaniem boisk, którą udało się przeciąć dopiero po medialnej burzy i pod presją widma aresztu dla samorządowca.

Wspominałem już na Bezprawniku, że ochrona przed przewrażliwionymi sąsiadami jest potrzebna także w miastach — opisywałem to zresztą w kontekście sytuacji, w której hałas w domu obok trudno jest zwalczyć nawet wtedy, gdy rzeczywiście przekracza przeciętną miarę. Przepisy dotyczące dopuszczalnych poziomów hałasu powinny zaś na wzór przepisów kodeksu cywilnego dotyczących immisji sąsiedzkich uwzględniać społeczno-gospodarcze przeznaczenie nieruchomości oraz zastane stosunki miejscowe.

Nie może być tak, że nowe osiedle mieszkalne albo jakaś korekta lokalnego planu zagospodarowania nagle wymusza zamknięcie obiektu istniejącego w danym miejscu od wielu dekad, jak to było w przypadku poznańskiego toru wyścigowego.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi

18.04.2026 6:11, Jerzy Wilczek