1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Samorządy latami naliczały kierowcom tę opłatę bezprawnie. Sąd uciął wątpliwości

Samorządy latami naliczały kierowcom tę opłatę bezprawnie. Sąd uciął wątpliwości

Kara za nieuiszczenie opłaty parkingowej potrafi solidnie zdziwić. Kierowca widzi wezwanie do zapłaty, przypomina sobie, że przecież płacił, a potem okazuje się, że problemem nie był brak opłaty, tylko drobny błąd w numerze rejestracyjnym. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku ze stycznia 2026 roku przypomniał jednak bardzo ważną rzecz: opłata dodatkowa należy się za nieopłacony postój, a nie za omyłkę w sposobie udokumentowania zapłaty.

Joanna Świba19.04.2026 15:45
Moto

Opłata dodatkowa za parkowanie nie jest karą za literówkę

Sprawa rozpoznana przez Naczelny Sąd Administracyjny dotyczyła sytuacji dość życiowej. Kierowca zaparkował pojazd w strefie płatnego parkowania i uiścił opłatę za pomocą aplikacji mobilnej. Problem polegał na tym, że w aplikacji wybrano błędny numer rejestracyjny pojazdu. Organ uznał więc, że postój konkretnego samochodu nie został opłacony i wystawił tytuł wykonawczy obejmujący opłatę dodatkową.

Na pierwszy rzut oka można zrozumieć logikę zarządcy drogi. Kontroler sprawdza numer rejestracyjny auta, system nie pokazuje przypisanej do niego opłaty, więc pojawia się wezwanie do zapłaty (zwłaszcza w momencie, gdy całość odbywa się elektronicznie i za szybą brak tradycyjnego wydruku z parkometru). Tyle że prawo nie działa wyłącznie na zasadzie wygody kontrolera. Jeżeli opłata została rzeczywiście wniesiona, to trzeba odróżnić brak zapłaty od błędu formalnego przy jej dokumentowaniu.

Co dokładnie orzekł NSA

Właśnie to rozróżnienie stało się podstawą wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jak podkreślał skład orzekający:

Przepis art. 13f ust. 1 u.d.p. stanowi jednoznacznie, że opłatę dodatkową wnosi się za nieopłacony postój w strefie płatnego parkowania, a nie za nieprawidłowy sposób wypełnienia dowodu uiszczenia opłaty. Brak jest bowiem upoważnienia dla Rady Miejskiej do pobierania opłat dodatkowych w razie zaistnienia innych zdarzeń, nie wymienionych w ustawie.

Wyrok jest spójny z wcześniejszą linią orzeczniczą – już od kilku lat sądy administracyjne sygnalizowały, że samo błędne wpisanie tablic nie uzasadnia naliczania opłaty dodatkowej za parkowanie. Problem w tym, że lokalne regulaminy wciąż tego nie respektują.

Rada gminy nie może wymyślać nowych podstaw do nakładania opłat

To rozstrzygnięcie jest ważne nie tylko dla kierowców, którzy korzystają z aplikacji mobilnych. Jest też istotne dla samorządów. NSA podkreślił, że rada gminy ma określone kompetencje przy organizowaniu strefy płatnego parkowania, ale nie może tworzyć nowych przesłanek nakładania opłaty dodatkowej. Warto pamiętać, że art. 7 Konstytucji RP, a więc zasada praworządności („Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”) jest jedną z podstaw funkcjonowania wszystkich organów władzy publicznej, w tym samorządów. Przypomina o tym wojewódzki nadzór prawny (tak, ten przepis jest jedną z najczęściej wskazywanych podstaw wykluczania z obrotu prawnego uchwał Rad Gminnych, czy Miejskich), przypominają o tym sądy.

W tej sytuacji NSA jasno wskazał, że ustawa o drogach publicznych daje radzie gminy możliwość ustalenia strefy płatnego parkowania, wysokości opłat oraz sposobu ich pobierania. To są kwestie organizacyjne i techniczne. Nie oznacza to jednak, że rada może w uchwale dopisać sobie kolejne sytuacje, w których kierowca zapłaci opłatę dodatkową. Jeżeli ustawa mówi o nieuiszczeniu opłaty, to nie można tego rozszerzyć na sytuację, w której opłata została wniesiona, ale dowód jej wniesienia zawiera błąd. W tym miejscu nie można sobie pozwolić na nadinterpretacje, czy stosowanie wykładni rozszerzającej. Prawo administracyjne jest dosyć zerojedynkowe, w związku z czym należy trzymać się „suchego” brzmienia przepisu, co podkreślił sąd w uzasadnieniu wyroku.

Sankcja finansowa wymaga ścisłej podstawy prawnej

To ważny sygnał, bo w praktyce lokalne regulaminy bywają pisane tak, jakby wygoda systemu była ważniejsza od ustawy, a nadzory prawne nie zawsze to wyłapują. Należy również pamiętać, że również prawo lokalne należy rozumieć dosłownie, a to, co zostało zapisane w uchwałach i regulaminach, nie może być dowolnie rozszerzane i interpretowane. Tymczasem opłata dodatkowa ma charakter sankcyjny. A skoro jest sankcją finansową, nie można jej interpretować dowolnie, rozszerzająco i „na zdrowy rozum” organu. Tu potrzebna jest ścisła podstawa prawna. Warto zwrócić uwagę, że nawet mandaty za nielegalne parkowanie potrafią być w niektórych sytuacjach niższe niż opłata dodatkowa w śródmiejskiej strefie – tym bardziej więc absurdalne byłoby karanie pełną stawką za zwykłą literówkę.

Zapłaciłeś za postój? To nie jest postój nieopłacony, nawet jeżeli wpisałeś błędny numer rejestracyjny

Należy pamiętać, że w tej sprawie najważniejsze jest rozróżnienie dwóch sytuacji. Pierwsza: kierowca w ogóle nie płaci za postój w strefie płatnego parkowania. Wtedy obowiązek uiszczenia opłaty dodatkowej powstaje z mocy prawa. Druga: kierowca płaci, ale popełnia błąd przy wpisaniu numeru rejestracyjnego albo wybiera niewłaściwy pojazd w aplikacji. Wtedy organ nie może automatycznie uznać, że doszło do nieopłaconego postoju.

NSA wskazał, że przesłanką ustawową do obciążenia opłatą dodatkową jest obiektywnie istniejący fakt parkowania pojazdu bez uiszczenia opłaty parkingowej. Nie wystarcza samo domniemanie oparte na tym, że dowód opłaty zawiera nieprawidłowy numer rejestracyjny. Mówiąc prościej: jeżeli pieniądze za parkowanie wpłynęły, to nie można udawać, że opłaty nie było tylko dlatego, że systemowi nie zgadza się jedna rubryka. Jak to jednak wykazać? Czasem wystarczy wydruk z parkometru (o ile był), a czasem historia aplikacji mobilnej, czy też potwierdzenie transakcji kartą bankomatową – możliwości jest wiele.

Numer rejestracyjny to narzędzie identyfikacji, nie podstawa karania

Oczywiście nie oznacza to, że numer rejestracyjny jest bez znaczenia. Ma znaczenie praktyczne, bo pozwala kontrolerowi powiązać opłatę z konkretnym pojazdem. Swoją drogą sam wymóg wpisywania go w urządzeniach ulicznych od lat budzi kontrowersje – pisaliśmy już o tym, dlaczego numer rejestracyjny w parkometrze potrafi być traktowany jak forma inwigilacji kierowcy. W samym wystawieniu informacji o naliczeniu opłaty parkingowej nie ma więc nic złego – kontroler nie jest jasnowidzem. Jednak w przypadku podniesienia argumentu i uprawdopodobnienia, że za postój się płaciło, kara nie powinna być egzekwowana, gdyż w zasadzie nie doszło do nieopłacenia postoju, a pomyłki. Ten błąd może utrudnić weryfikację, ale sam w sobie nie tworzy jeszcze nowej podstawy do ukarania kierowcy.

Kierowca może bronić się dopiero na etapie egzekucji

W całej tej sytuacji i w stanowisku Naczelnego Sądu Administracyjnego jest jednak jedna pułapka. Opłaty za parkowanie i opłaty dodatkowe mają specyficzny charakter. NSA przypomniał, że obowiązek ich uiszczenia powstaje z mocy prawa. To oznacza, że w sprawie opłaty dodatkowej co do zasady nie prowadzi się klasycznego postępowania administracyjnego zakończonego decyzją. Nie ma więc typowej decyzji, od której kierowca może się po prostu odwołać.

W praktyce możliwość dochodzenia swoich racji pojawia się często dopiero na etapie postępowania egzekucyjnego. Właśnie wtedy można podnosić zarzuty, w szczególności zarzut nieistnienia obowiązku albo błąd co do osoby zobowiązanego. Brzmi to nieco absurdalnie z perspektywy przeciętnego kierowcy, jednak nie zmienia to faktu, że istnieje szansa na skuteczną obronę. Warto jednak zareagować na informację o nałożeniu opłaty dodatkowej – pamiętajmy, że mówimy o parkingach publicznych, tj. najczęściej należących do gmin, nie zaś o parkingach prywatnych, gdzie zupełnie inaczej wygląda nawet to, czy prywatna strefa płatnego parkowania może w ogóle istnieć. NSA jasno podkreśla, że jeżeli nawet nastąpiła pomyłka, to opłata została uiszczona, więc nie ma podstaw do naliczania dodatkowej kary.

Wyrok, który może zmienić praktykę w całej Polsce

To rozstrzygnięcie może mieć znaczenie dla wielu podobnych spraw. Aplikacje parkingowe są wygodne, ale każdy, kto korzysta z kilku samochodów albo ma w systemie zapisane stare numery rejestracyjne, wie, jak łatwo o pomyłkę. NSA przypomniał, że taka pomyłka nie jest jeszcze tym samym co brak zapłaty. I bardzo dobrze, bo mandat za parkowanie nie powinien być karą za literówkę, tylko konsekwencją rzeczywiście nieopłaconego postoju.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi

18.04.2026 6:11, Jerzy Wilczek