Polskie media w nowej premier Finlandii widzą tylko córkę lesbijek i młodą kobietę. To skrajny seksizm w nowej postaci

Społeczeństwo Zagranica dołącz do dyskusji (91) 12.12.2019
Polskie media w nowej premier Finlandii widzą tylko córkę lesbijek i młodą kobietę. To skrajny seksizm w nowej postaci

Jakub Kralka

Od kilku dni czytam, że Finlandia ma nową premier, a według polskich mediów (w tym tych najbardziej postępowych) jej podstawowe osiągnięcia to: wychowały ją dwie lesbijki, jest młoda i jest kobietą. To strasznie obraźliwe podejście do sprawy i Sanna Marin powinna się czuć urażona.

Nie przypominam sobie, by przewodząca Litwie Dalia Grybauskaitė miała przez 10 lat tyle publikacji w polskich mediach, co nowa premier Finlandii przez kilka ostatnich dni.

Sanna Marin w oparach seksizmu i medialnej hipokryzji

Najbardziej zaskakuje podejście mediów, które starają się uchodzić za lewicowe i postępowe. To co dla nich powinno być normalnością, jest okazją do tryumfu i w mojej ocenie w bardzo seksistowski sposób podczepiają się pod sukces 34-latki.

Z wielkim trudnem szukałem informacji na temat nowej premier Finlandii, które byłyby naprawdę istotne. Finlandia jest bowiem z punktu widzenia Polski ważnym państwem. Jest członkiem Unii Europejskiej i ma wielką granicę z naszym wspólnym regionalnym rywalem – Rosją. Również relacje obu państw są dość problematyczne, choć Finlandia nie jest członkiem NATO.

Personalna historia premiera Finlandii z punktu widzenia mediów i nas – ludzi – nie powinna mieć większego znaczenia. Tymczasem wszystkie, od Tok.FM, przez NaTemat po Wysokie Obcasy zwracają uwagę wyłącznie na to, na co od lat każą nam nie zwracać uwagi: orientację seksualną rodziców czy płeć. Medialna hipokryzja.

Kim jest Sanna Marin i czego można spodziewać się po jej rządach?

Antti Rinne, dotychczasowy premier Finlandii, nie umiał się porozumieć z tamtejszym odpowiednikiem Poczty Polskiej, co doprowadziło do kryzysu wymagającego zmian na stanowisku premiera.Sanna Marin dotychczas pełniła w jego rządzie stanowisko ministra transportu i komunikacji.

Sanna Marin jest z wykształcenia prawnikiem, a swoją przygodę z polityką zaczęła zasiadając w 2012 roku w radzie miasta Tampere. W 2014 roku po raz pierwszy ubiegała się o mandat fińskiego parlamentu. To nie pierwszy raz, kiedy Marin zastępuje Rinne – zastępowała go także w czasie kampanii wyborczej, kiedy ten zachorował i zdaniem wielu ekspertów właśnie dzięki temu zabiegowi lewica osiągnęła tak dobry wynik wyborczy. Teraz najwyraźniej zabieg ten ma być powtórzony, gdy ugrupowanie traci na walce z pocztowcami.

Podobnie jak na przykład Adrian Zandberg w Polsce, zdaniem Politico Sanna Marin jest ceniona w Finlandii za dosadny, prosty sposób komunikacji i równie podobnie obawy wzbudza fakt, że ze względu na swoje mocno lewicowe poglądy może być silnie osadzona w ideologii, co utrudni jej szukanie kompromisów. Anonimowe źródło Politico twierdzi, że jest to najbardziej lewicowy premier w historii Finlandii.

Z drugiej strony nowa premier podobno przywiązuje wielką wagę do faktów i dowodów, więc pozostaje mieć nadzieję, że pod ich wpływem szybko stanie się znana z mniejszego radykalizmu. Póki co należy być pod tym względem umiarkowanym pesymistą, gdyż wedle doniesień medialnych, do swoich partyjnych kolegów i koleżanek zwraca się per „Towarzyszu”.

Kompromisy mogą być z kolei istotne, ponieważ Marin ma trudne zadanie. Stoi na straży pierwszego lewicowego rządu od 2003 roku, który rozpoczął swoje działanie w czerwcu 2019 roku (a już po kilku miesiącach dokonuje zmiany premiera). Ten dla uzyskania koalicji prócz matczynej Socjaldemokratycznej Partii Finlandii (SDP) musiał porozumieć się też z ruchami takimi jak Partia Centrum (Kesk.), Liga Zielonych (Vihr.), Sojusz Lewicy (VAS) i Szwedzka Partia Ludowa (SFP).

Nowa premier chce przyjmować więcej uchodźców, a przynajmniej stanowczo sprzeciwia się ograniczaniu tej liczby. Chce by kraj był neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla, planuje podnosić podatki od dochodu i zysków kapitałowych celem dalszego budowania państwa opiekuńczego oraz bardzo negatywnie zapatruje się na pomysł członkostwa w NATO.

Jeżeli więc rząd Sanny Marin będzie sukcesem, nie będzie to sukcesem kobiet i wychowania przez lesbijki, a Sanny Marin i jej współpracowników. Podobnie w przypadku porażki. Mamy prawie 2020 i byłoby dobrze, żeby polskie media przestały oceniać ludzi przez pryzmat tak powierzchownych rzeczy jak płeć czy orientacja seksualna.