Ludzie w wieku 18-24 lata mają kredyty, długi, a zadłużenie młodych cały czas wyłącznie tylko rośnie

Finanse Gorące tematy dołącz do dyskusji (143) 14.04.2018
Ludzie w wieku 18-24 lata mają kredyty, długi, a zadłużenie młodych cały czas wyłącznie tylko rośnie

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Dłużnicy w wieku 18 – 24 lat zalegają z grubymi milionami. Najczęściej nie potrafią spłacić kredytów konsumpcyjnych, telefonów komórkowych czy alimentów. Czy da się w ogóle zmusić ich do uiszczenia zobowiązań?

To, że młodzi ludzie są coraz bardziej zadłużeni, nie ulega wątpliwości. Część z nich nie nadąża za wzrastającymi kosztami życia, inni nie do końca potrafią dostosować się do rynku pracy (są przecież pracodawcy, którzy uważają ich za leniwych, roszczeniowych pracowników), wielu z nich natomiast bierze na siebie zobowiązania finansowe, którym z trudem potem usiłuje podołać.

Według danych z BIK oraz BIG Info Monitor, zadłużenie ludzi w wieku 18-24 lat sięga już 872 milionów złotych – to wzrost o 20% względem roku poprzedniego. Gazeta Wrocławska opublikowała zestawienie, z którego możemy się dowiedzieć, jakie są główne przyczyny długów, w jakie wpadają młodzi.

Polsat News dotarł z kolei do informacji z Krajowego Rejestru Dłużników. Wynika z nich, iż zadłużenie młodych rośnie wraz z nimi. Osiemnastolatkowie mają 1 milion „na koncie”, ale niewiele od nich starsi 22-latkowie – już 65 milionów. Niechlubną rekordzistką ma być tutaj pewna 24-latka z Wrocławia, której dług wynosi 625 tysięcy złotych. Większość zadłużonych to mieszkańcy miast, najwięcej z nich znajduje się zaś na Górnym Śląsku. Na drugim miejscu plasują się młodzi Wielkopolanie, na trzecim – ludzie mieszkający na Mazowszu.

Zadłużenie młodych

Pierwszą przyczyną są, rzecz jasna, kredyty. To w sumie aż 470 milionów złotych. W zeszłym roku około 600 tysięcy osób z tej grupy wiekowej zadłużało się w ten sposób – a pieniądze wydawali w większości na bzdury, zaspokajając głównie swoje kaprysy. Z naszych danych wynika, że w zeszłym roku aż 60% wszystkich zaciągniętych zobowiązań finansowych tego typu to zwyczajne kredyty konsumpcyjne.

Na drugim miejscu plasują się niezapłacone rachunki za telefon komórkowy. W sumie to aż 94,9 milionów złotych, zaś średni dług na osobę wynosi 2683 zł. W dobie smartfonów i nowoczesnych technologii nie powinno jednak nikogo dziwić, że niespłacone zobowiązania w tej kategorii znajdują się tak wysoko. Rozmawiać chce każdy, jednak płacić – niekoniecznie.

Na trzecim miejscu niespłacanych zobowiązań finansowych znajdują się pieniądze, których zapłatę nakazał sąd – najczęściej chodzi o alimenty. Zalega z nimi 2,5 tysięcy osób w wieku od 18 do 24 lat, średnia długu zaś wynosi 10,4 tysiąca złotych na osobę. W sumie to 26,7 milionów. Tak jak w poprzednim przypadku, nie ma się co dziwić. Młodzi ludzie rzadko kiedy decydują się na świadome rodzicielstwo i często nie są w stanie podołać obowiązkom. Zwykle też nie mają dobrze płatnej pracy albo wyjeżdżają za granicę. W tym drugim przypadku (jeśli się nie migają od obowiązku) są w stanie jako tako pokryć koszta utrzymania dziecka.

Coraz gorsza sytuacja

Na czwartym miejscu plasują się ci, którzy podpisali umowy zakupu, ale później się z nich nie wywiązali. Ich dług wynosi około 14,5 miliona złotych. Na piątym z kolei znajdą się kary za jazdę bez biletu. Wielu z nich nie tylko lekce sobie waży konieczność wykupienia biletu, lecz również gwiżdżą oni na konieczność zapłacenia mandatu. Jest to ponad dziewięć tysięcy młodych, którzy są dłużni komunikacji zbiorowej około 11 milionów złotych.

Bardzo często na zwrot należności czekają firmy windykacyjne oraz fundusze sekurytyzacyjne, które odkupują długi od (nieumiejących ich ściągnąć) pierwotnych wierzycieli.

Sytuacja zadłużonych młodych nie jest godna pozazdroszczenia. Chociaż zaciągnięcie kredytu wydaje im się łatwe, konieczność spłacenia tegoż okazuje się niejednokrotnie przeszkodą nie do obejścia. Osoby w tym wieku nie zawsze mają kompetencje (czy doświadczenie) do tego, by pracować na dobrze płatnym stanowisku. Bezrobocie w Polsce wynosi 6,9% – ale aż 14,8% wśród młodych.

Efekty widzimy gołym okiem.