Niektórzy amerykańscy pracodawcy zmuszali pracowników do wszczepiania mikroczipów. Właśnie im tego zakazano

Praca Prywatność i bezpieczeństwo Technologie Zagranica dołącz do dyskusji (27) 27.06.2020
Niektórzy amerykańscy pracodawcy zmuszali pracowników do wszczepiania mikroczipów. Właśnie im tego zakazano

Paweł Mering

Dla niektórych obowiązkowe „odbijanie” się z użyciem odpowiedniej karty to ingerencja w pracowniczą wolność. Co mają powiedzieć amerykańscy pracownicy, którym czasami nawet nakazywano wstrzykiwanie implantów, badających efektywność wykonywanej pracy? Na szczęście pojawił się w prawie stanowym zakaz wszczepiania czipów.

Zakaz wszczepiania czipów

Prawo stanu Michigan w USA obejmuje teraz zakaz wszczepiania czipów w drodze przymusu – opisuje portal „Anywhere.pl”. Pracodawcy w Stanach Zjednoczonych od jakiegoś czasu praktykują technologię mikroczipów, która może pełnić funkcję efektywnego miernika efektów wykonywanej przez pracowników pracy.

Zagrożenia dostrzegli stanowi legislatorzy, którzy wprowadzili zakaz wszczepiania czipów (w drodze przymusu) na terenie całego stanu Michigan. Nie chodzi tutaj oczywiście – co regulują inne przepisy – o przymus fizyczny, a to, że odmowa wszczepienia implantu nie może mieć żadnego negatywnego wpływu na zatrudnienie.

Źródłowy serwis przywołuje słowa Bronny Kahle z Rady Senatu Stanowego z hrabstwa Lenawee, która wskazuje, że:

Sposób, w jaki technologia rozwinęła się w ciągu ostatnich lat i jak dalej się rozwija, sprawia, że to ważne, by pracodawcy w Michigan balansowali pomiędzy interesem firmy a prywatnością swoich pracowników

A zagrożenie jest istotne.

Po co firmom mikroczipy?

Przedsiębiorstwa decyduję się na wykorzystywanie mikroczipów z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, jest to najwygodniejsza alternatywa dla kart, czy kodów dostępu, które mogą przecież zostać zgubione, czy przechwycone przez osoby nieuprawnione do korzystania z nich. Po drugie zaś, koszt wdrożenia takiej technologii nie jest szczególnie wysoki.

Same implanty najczęściej wszczepiane są pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Stanowią one wyraz dosyć nieoczywistego na pierwszy rzut oka konfliktu wartości – większe bezpieczeństwo danych, czy nienaruszalność ciała w związku z wykonywaną pracą.

Dane przechowywane na mikroczipach, jeżeli znajdują się jedynie w ciele pracownika, przechowywane są w sposób wyjątkowo bezpieczny. Z drugiej zaś strony nienaruszalność ludzkiego ciała – bez własnej woli i poza wypadkami związanymi z ratowaniem życia – powinna być zasadą absolutnie podstawową.

Dylemat moralny?

Wydaje się, że trudno uznać inaczej, aniżeli tak, iż to właśnie nienaruszalność ludzkiego ciała stanowi wartość oczywiście wyższą. Zmuszanie pracowników, nawet na zasadzie „zawsze możesz pracować gdzieś indziej, u nas czipy są obowiązkowe” powinno być uznawane przez lokalnych ustawodawców za działanie nielegalne.

Nie oznacza to jednak, że sama możliwość iniektowania implantów z mikroczipem jest zła z natury. Jeżeli wynika z wygody i oczywistej chęci pracownika, popartej wolą wyrażoną w sposób niebudzący wątpliwości, to dlaczego by nie skorzystać z dorobku najnowszej technologii?

Takie problemy, chociaż dzisiaj jeszcze mocno bulwersujące, będą się pojawiać. Ludzkość jest dopiero na początku kolejnej ery cywilizacyjnej – ery sztucznej inteligencji. Jestem przekonany, że z naprawdę wieloma dylematami moralnymi trzeba będzie się w najbliższych dziesięcioleciach mierzyć – dużo poważniejszymi, niż mikroczipy z RFID.