Żywności nie zabraknie – minister zapewnia, a półki sklepowe rzeczywiście zapełniają się każdego ranka

Codzienne Zakupy Zdrowie dołącz do dyskusji (52) 12.03.2020
Żywności nie zabraknie – minister zapewnia, a półki sklepowe rzeczywiście zapełniają się każdego ranka

Jerzy Wilczek

Gdy rząd ogłosił, że szkoły zostaną zamkięte, Polacy rzucili się na kupowanie żywności. Wykupywali makaron, konserwy, wodę… Teraz minister rolnictwa uspokaja: lepiej nie kupować na zapas, bo jedzenie trzeba będzie wyrzucać. A tak poza tym, to i tak jedzenia produkuje się u nas na potęgę.

Puste półki to oczywiście żadna tam polska specyfika. Kilkanaście dni temu straszyły w Niemczech, problemy z dostępnością jedzenia są oczywiście we Włoszech. Są kategorie produktów, z którymi problemy są na przykład w Wielkiej Brytanii.

Jednak minister rolnictwa uspokaja. – Produkcja żywności w Polsce jest na wysokim poziomie i są zapasy, więc nie spodziewam się dramatycznych sytuacji – mówił Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z PAP.

Kupowanie żywności? „Bez paniki”

Ardanowski dodał jednak, że trochę pęd do marketów i dyskontów rozumie. W końcu przez najbliższe dwa tygodnie większość dzieci będzie jadła posiłki w domach, a nie na przykład w szkolnych stołówkach. Logiczne więc jest, że rodzice chcą się do tego przygotować.

Jednak minister radzi, by nie panikować i nie kupować ton makaronów, kasz czy konserw.

Choroba związana z koronawirusem minie i co wtedy? Będziemy wyrzucać żywność, którą nakupowaliśmy bez opamiętania? – pytał retorycznie Ardanowski, podkreślając, że „żywności nie zabraknie”.

Minister przypomniał też, że Polska jest eksportową potęgą jeśli chodzi o żywność. W końcu za granicę trafia 80 proc. wyprodukowanej u nas wołowiny, 60 proc. mięsa drobiowego, ok. 40 proc. mleka i przetworów.

Kupowanie żywności. No dobrze, a co z logistyką?

Oczywiście zapasy i produkcja żywności to jedno. A logistyka i sprzedaż to drugie. Bo co będzie, gdy zabraknie pracowników to transportowania żywności? Tu mogą się pojawić problemy. Przecież kierowcy mogą się bać wychodzić do pracy przez koronawirusa, a być może też będą musieli zostać w domu, by pilnować dzieci. Ten sam problem może być ze sprzedawcami czy innymi pracownikami branży handlowej.

Minister zapewnia tu, że „towary zostaną dostarczone”. Oby tak właśnie było. Faktycznie – w Niemczech puste półki straszyły zaledwie kilka dni. Oby w Polsce nie było gorzej – nawet biorąc pod uwagę nasze zamknięte szkoły.

52 odpowiedzi na “Żywności nie zabraknie – minister zapewnia, a półki sklepowe rzeczywiście zapełniają się każdego ranka”

  1. To nie jest tak, że to do końca od rządu zależy czy sklepy będą otwarte i dostawy jedzenia regularnie dostarczane.
    Mamy tutaj nieprzewidywalny czynnik ludzki. Tzn ludzi, którzy nie są zabezpieczeni przed wirusem, a oczekuje się od nich pracy, tj sprzedawcy w sklepach i dostawcy towarów. Jak oni zachorują, to raczej prędko sieciowki nie znajdą nowych pracowników, chyba że po wirusie… poza tym część z pracowników po prostu się zwolni. Są narażeni na kontakt z osobą chorą tak samo jak lekarze czy pielęgniarki, a nie mają ani przeszkolenia, ani dobrego wynagrodzenia, ani sprzętu zabezpieczającego, ani odpowiedniej dezynfekcji po pracy i bezpiecznego transportu do domu potem. W wielkim skrócie – ludzie w pewnym momencie się zbuntują, bo sami mają rodziny i nie chcą narażać swojego zdrowia ani ich zdrowia, dla sieci sklepów biedronka czy innego prywatnego przedsiębiorcy który pewnie na codzień olewa każdą prośbę pracowników. Dlatego najbardziej prawdopodobny scenariusz, to właśnie scenariusz włoski, czyli totalny lock down. Szczególnie, że przecież mamy koronaferie teraz i odpowiedzialni rodzice wyszli na zakupy do galerii handlowych ze swoimi pociechami. Jest hajs, bo zasiłek opiekuńczy będzie, to trzeba zaszaleć i sobie paznokcie zrobić…
    A tak w ogóle to panie Jerzy Wilczek. Pisał pan, że przeżył pan wszystkie wirusy już i ten panu niestraszny. Przeprasza pan czytelników i przyznaje się do błędu, czy zgłasza się pan na wolontariusza jak będzie lock down, żeby rozwozić jedzenie czy coś? Skoro wirus nie straszny, to można pomóc przecież tym co im straszny, c’nie?

  2. A ja rozumiem ten atak paniki. To trochę jak z plotką, że upadnie bank. Ludzie wycofują pieniądze, wszyscy nawołują, żeby nie wycofywać, bo banki nigdy nie mają pieniędzy, część ludzi się uspokaja, ale to za mała część i bank jednak upada. I ci, co nie poddali się panice, zostają frajerami.
    Tak to niestety działa. Jeśli będą zamknięte sklepy (a we Włoszech są), to ci, którzy jednak kupili te 50 kg makaronu czy mąki, jednak się okażą przewidujący.
    A druga rzecz jest taka, że jak mnie obejmą kwarantanną 2-tygodniową, to nikt mi jedzenia do domu nie przyniesie. A jak pójdę do sklepu, to będzie, że jestem nieodpowiedzialny i stwarzam zagrożenie epidemiologiczne (co jest prawdą). Nikt z nas nigdy zapewne nie był głodny (ale tak serio głodny) i sądzę, że nie wie, jak się zachowa w takiej sytuacji i czy będzie się przejmował innymi, niestety.

    • We Włoszech sklepy z żywnością są OTWARTE.
      To co robisz to jest właśnie sianie paniki….

      • Nie wiem, nie byłem tam. Widziałem wczoraj w telewizji. Jeśli to nieprawda, to przepraszam.
        Jednak nie zmienia to istoty mojej wypowiedzi (sklepy mogą się zamknąć same, bo sprzedawcy nie będą chcieli pracować).

  3. Moim zdaniem zabraknie – mam pewne informacje. Pani Jadzia spod piątki i Pani Wiesia z klatki obok wiedzą lepiej, obawiając się podsłuchu służb które ukrywają prawdę, skontaktowały się konspiracyjnie stukając w Morse’em w kaloryfer.

  4. Żywności nie braknie,półki są uzupełniane ns bieżąco-gówno prawda!objechałam wczoraj trzy miasta żeby zrobić zakupy,zwiedziłam 4 biedronki,netto,gram market,lux itp na pierwszy rzut oka jak się wchodzi towar na półkach jest ale nie ten który chcemy kupić w jednej biedronce znalazłam makaron a w drugiej załapałam sie na papier toaletowy,nie widziałam żeby towar był dokładany ludzie ogarnijcie się!

  5. Tylko za parę dni nie będzie miał kto tam pracować ponieważ połowa ludzi bierze opieki A reszta co zostanie to po prostu wykończy się fizycznie i psychicznie bo ile można….A zero wsparcia zero tylko kasa i kasa się liczy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *