Rządzący chcą podwyższenia cen słodzonych napojów i obniżenia podatku na wafelki, czy chipsy

Gorące tematy Zdrowie dołącz do dyskusji (87) 01.01.2020
Rządzący chcą podwyższenia cen słodzonych napojów i obniżenia podatku na wafelki, czy chipsy

Paweł Mering

Rządzący chcą się wziąć za odchudzanie po całości. Oprócz tego, że – według założeń – dzięki wprowadzeniu podatku cukrowego obniży się waga Polaków, to schudną zarazem nasze portfele. Mając jednak na względzie, jak mniemam, zasadę zachowania masy, chipsy będą tańsze, więc przytyć będzie jednak można.

Obniżka cen chipsów

W serwisie Forsal.pl opublikowano artykuł Patryka Słowika, który nakreśla dosyć istotny problem, związany z procedowanymi zmianami, dotykającymi de facto cen produktów, zawierających cukier. Oczywiście cały pakiet zmian, wycelowanych w poprawianie zdrowia Polaków, dotyka większego zakresu produktów, to jednak ograniczę się do podatku cukrowego.

Celem regulacji ma być odchudzenie Polaków i promowanie produktów zdrowych. Niestety, trzeba od razu zaznaczyć, że na obecnym etapie projekt w żaden sposób nie promuje zdrowej żywności. Jedynie co robi, to – najwyżej – zniechęca do niektórych słodzonych napojów.

Pewien dysonans nasila także fakt, że przy okazji wprowadzenia podatku cukrowego, planuje się obniżyć podatek na m.in. słodkie wafelki, czy chipsy, bądź inne tego typu przekąski. O ile na projekt ustawy, mający na celu ograniczenie spożycia cukru w narodzie, potrafię spojrzeć z uznaniem, to wszelkie działania poboczne zupełnie psują dobre wrażenie, i skłaniają do kwestionowania szlachetnych intencji resortu.

Droższy cukier (i cola zero)

Pierwszym sygnałem, powodującym zapalenie się u większości komentatorów lampki ostrzegawczej, była wieść o tym, jakoby przy okazji podatku cukrowego najbardziej zdrożała Coca-Cola Zero i inne słodzone słodzikami napoje. Dziwne, bo przecież większość napojów słodzonych słodzikami ma 0 kalorii, więc w żaden sposób nie mogą przyczyniać się do otyłości Polaków.

Przedstawiciel ministerstwa odpowiedział na nasze pytania, toteż dowiedzieliśmy się m.in., że z tymi słodzikami to nie jest tak do końca, nowe regulacje to tylko projekt, a same słodziki prawdopodobnie nie zostaną dodatkowo opodatkowane.

Janusz Cieszyński z Ministerstwa Zdrowia nie omieszkał jednak wspomnieć, że napoje ze słodzikiem wzmagają łaknienie, więc nie jest to do końca tak dobra alternatywa.

W imię walki z otyłością – tańsze chipsy!

Źródłowy serwis przypomina, że równocześnie z pracami nad podatkiem cukrowym proceduje się ujednolicenie stawek VAT, co w praktyce oznacza tańsze chipsy, czy słodkie wafelki. Uchwalenie ustawy w brzmieniu takim, jakie obecnie prezentuje jej projekt, przy jednoczesnym obniżeniu podatku na przekąski – byłoby skrajnie niedorzeczne.

Jak próbowałem wyjaśniać w jednym ze wpisów – absolutną podstawą odchudzania jest zachowanie odpowiedniego bilansu kalorii. Nie jest to oczywiście koniec dyskusji o redukcji masy ciała, ale absolutna podstawa, z której wynika ogromny problem Polaków.

 

Wiedza o żywieniu, a raczej jej brak, jest kluczowym problemem większości rodaków. Dochodzi do tego, że aby racjonalnie się odżywiać, wielu z nas musi korzystać z pomocy specjalistów, którzy nie zawsze dobrą radą służą – a przynajmniej mam na myśli tych, którzy sukcesywnie pojawiają się na łamach telewizyjnych „śniadaniówek”.

Przeciętny rodak jest przepełniony różnymi poradami, toteż sam nie wie, czy powinien jeść jarmuż, czy wieprzowina jest w porządku, czy kawałek ciasta po godzinie 18:00 spowoduje wzrost wagi i czy Coca-Cola Zero faktycznie ma zero kalorii, czy też jest to – może – chwyt marketingowy.

Podobną irracjonalność można było zauważyć w projekcie, który de facto usunął drożdżówki ze szkół. Brak „niezdrowej” żywności w sklepiku szkolnym bynajmniej nie zmusił dzieci do rozważań na temat zdrowego stylu życia, a… pozbawił ich drożdżówki (którą i tak nierzadko kupił rodzic i wsadził do tornistra), nie dając w zamian żadnego wykształcenia w zakresie podstaw odżywiania.

Mam nadzieję, że podatek cukrowy okaże się jedynie – przy rozsądnym jego ujęciu – jedynie zaczynem do dyskusji na temat konieczności edukacji rodaków co do zasad zdrowego żywienia, a podejście resortu do istotnego przecież problemu otyłości nie będzie ambiwalentne, a rozsądne. Projekt jest na etapie odpowiednich konsultacji, toteż mam nadzieję, że finalnie okaże się on całkiem rozsądnym rozwiązaniem, którego celem nie będą pieniądze, a zdrowie Polaków.