1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. 20 tys. zł za metr kwadratowy w Warszawie to nowy standard. Ale są i dobre wiadomości

20 tys. zł za metr kwadratowy w Warszawie to nowy standard. Ale są i dobre wiadomości

Najnowsze dane udowadniają, że cenowa przepaść między największymi polskimi miastami pogłębia się w zastraszającym tempie, a kupno mieszkania w stolicy powoli staje się poza zasięgiem większości osób. Wiadomo jednak, że na mapie kraju wciąż można znaleźć lokalizacje, w których deweloperzy wyraźnie spuszczają z tonu.

Stolica odjeżdża reszcie kraju. 20 tys. zł za mkw. przestaje kogokolwiek dziwić

Rynek nieruchomości staje się coraz bardziej spolaryzowany, jeśli chodzi o ceny mieszkań – co dobitnie udowadniają wstępne odczyty Otodom za miniony miesiąc. Różnica między średnią stawką ofertową w Warszawie a najtańszą w zestawieniu Łodzią dobiła właśnie do rekordowego poziomu 8,3 tys. zł na każdym metrze kwadratowym. Stolica zresztą po raz kolejny testuje wytrzymałość finansową kupujących – w kwietniu średnia stawka wzrosła do 19,7 tys. zł za mkw.

Jak wyjaśnia Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom:

Średnie ceny ofertowe nowych mieszkań w Warszawie nie chcą przestać rosnąć. Co więcej, dynamika tego trendu wyraźnie przyspiesza. O ile w marcu wzrost rok do roku wynosił 8,8%, o tyle w kwietniu sięgnął już 11,5%. Głównym powodem tej zmiany jest struktura nowej podaży. Firmy deweloperskie wprowadzają do sprzedaży coraz droższe mieszkania. W kwietniu ich przeciętna cena sięgnęła 24 tys. zł/mkw.

Tak wysokie ceny mieszkań w Warszawie sprawiają, że coraz więcej osób rezygnuje z planów zakupu w granicach miasta i szuka alternatyw poza stolicą.

Kraków goni czołówkę, Trójmiasto pełne paradoksów

Podobny mechanizm windowania stawek przez nowe inwestycje widać obecnie w Krakowie. W minionym miesiącu deweloperzy wprowadzili tam na rynek ponad 500 nowych lokali ze średnią ceną rzędu 22,6 tys. zł/mkw. Trzeba zatem przyznać, że w takim wariancie ogólna średnia dla całego miasta musiała pójść w górę – obecnie za metr w stolicy Małopolski płaci się średnio 16,8 tys. zł (oznacza to wzrost o 0,7 proc. z miesiąca na miesiąc i o 3,7 proc. w stosunku do ubiegłego roku). To z kolei umacnia pozycję Krakowa na trzecim miejscu najdroższych lokalizacji mieszkaniowych w kraju. Rosnące ceny mieszkań w Krakowie od dłuższego czasu zbliżają go zresztą do warszawskiego pułapu.

Trójmiasto: rekordowy wzrost roczny i miesięczna korekta

Jak się okazuje, wciąż wyprzedza go Trójmiasto, jednak sytuacja nad Bałtykiem zaczyna przybierać mocno nietypowy obrót. Z jednej strony mamy tam potężny roczny wzrost cen na poziomie 13,4 proc. (co jest rekordem w skali największych rynków), ale w ujęciu miesięcznym rynek zanotował korektę o 0,9 proc., ustalając średnią stawkę na 17,6 tys. zł za mkw. Katarzyna Kuniewicz tłumaczy ten pozorny paradoks:

Wysoki wzrost w ujęciu rocznym na poziomie 13,4% i tym samym rekordowy w skali siedmiu największych rynków w Polsce, może być mylący. Od trzech miesięcy firmy deweloperskie wprowadzają do sprzedaży projekty w cenach niższych od znajdującej się już w sprzedaży oferty rynkowej.

Wrocław i Katowice dają nadzieję kupującym

To, co jednak warto zauważyć, to wyraźne pęknięcie na cenowej mapie kraju. Nadmorskie lokale deweloperskie wciąż są o 2,7 tys. zł za mkw. droższe niż te zlokalizowane we Wrocławiu. Przy zakupie 50-metrowego mieszkania daje to w domowym budżecie potężną różnicę rzędu 135 tys. zł, co jest twardym dowodem na to, że dystans między miastami mierzy się już nie tylko w kilometrach. Zresztą skala rozbieżności widoczna jest też wtedy, gdy porównamy ceny mieszkań pod Warszawą ze stawkami w samej stolicy – tam różnica potrafi sięgać nawet 35 proc.

Stolica Dolnego Śląska przyniosła zresztą poszukującym drobną ulgę, ponieważ średnie stawki spadły tam z powrotem poniżej psychologicznej bariery 15 tys. zł za mkw. (spadek o 1,3 proc. miesiąc do miesiąca). Ekspertka Otodom wyjaśnia, że wpłynęło na to wyprzedanie najdroższych mieszkań (w kwietniu dla ok. 500 sprzedanych lokali średnia wyniosła 14,9 tys. zł) oraz ogromny zastrzyk tańszych wprowadzeń, rzędu ponad 900 mieszkań w średniej cenie 13,1 tys. zł za mkw.

Łódź i Poznań – tańsze miasta z „wielkiej siódemki”

Jeśli natomiast interesują nas bezwzględnie najtańsze miasta z „wielkiej siódemki”, lider pozostaje niezmienny – to Łódź ze średnią ofertową 11,4 tys. zł za mkw. (przy 1,3 proc. wzroście w skali roku). To zresztą potwierdza wcześniejsze zestawienia pokazujące, gdzie są najtańsze mieszkania w Polsce. Całe zestawienie spina Poznań, który wyrasta na rynkową oazę stabilności. Ze średnią ceną na poziomie 13,7 tys. zł/mkw. ulokował się w samym środku stawki – odnotowano tam umiarkowane wzrosty rzędu 0,4 proc. miesięcznie i 6,2 proc. rok do roku. To dystansuje wielkopolski rynek od taniej Łodzi, ale wciąż pozwala zachować niezwykle bezpieczny, kilkutysięczny margines od rekordowej Warszawy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi