Średnia wieku nauczycieli się podnosi, a młodych chętnych brak. Cóż, kariera nauczyciela raczej nie zachęca

Gorące tematy Praca Społeczeństwo dołącz do dyskusji (99) 03.02.2020
Średnia wieku nauczycieli się podnosi, a młodych chętnych brak. Cóż, kariera nauczyciela raczej nie zachęca

Justyna Bieniek

Polska szkoła przeżywa kryzys, nie tylko edukacyjny, ale również kadrowy. Wybór ścieżki kariery związanej z edukacją jest wśród młodych ludzi coraz rzadszy. Do tego stopnia, że niedługo trzeba będzie sięgnąć po nauczycieli cudzoziemców. Już teraz średni wiek nauczyciela w Polsce dobija do 45 lat, a młodych chętnych brak.

Praca nauczyciela w Polsce nie rysuje się atrakcyjnie

Lekko ponad pół miliona – tylu mamy nauczycieli w Polsce (dokładnie 512 354 w roku szkolnym 2018/2019). Wśród nich tylko 20 procent stanowią nauczyciele stażyści (21 020) i nauczyciele kontraktowi (83 616), czyli najmłodsza, nie tylko stażem, kadra szkoły. Osobiście uważam, że w tym zawodzie doświadczenie i wiek idą w parze w szacunkiem i jakością. Są to jednak tylko moje osobiste doświadczenia. Nie zapominam o młodych, pełnych werwy nauczycielach, którym po prostu jeszcze się chce. I tak powinna wyglądać sytuacja idealna. Jak jednak przyciągnąć do pracy osoby, które taką postawę będą reprezentowały, skoro dziś polska edukacja to właściwie zbiór kłód rzucanych pod nogi? Nie sprzyja temu ani nieustanie trwająca reforma edukacji, ani żenująco niskie zarobki i rosnąca biurokracja. Do tego dochodzi niesprzyjająca atmosfera, wewnętrzne rozgrywki między nauczycielami, z których słynie niejeden pokój nauczycielski i wygórowane wymagania rodziców, dzieci, polityków i programu nauczania. Mały obraz katastrofy, której nawet około 20-godzinny tydzień pracy i wakacje nie mogą uratować.

W polskiej edukacji system wspinania się po szczeblach kariery jest dość ograniczony. W pewnym momencie dochodzi się do ściany i właściwie można spocząć na laurach. Może dlatego wiele osób woli pracować w systemie korporacyjnym? Gdzie perspektywy i reguły są bardziej czytelne, a widoczność postępów i rozwoju bardziej klarowna? Odpływ nauczycieli, a właściwie ich brak, jest obecnie najbardziej widoczny wśród tzw. nauk ścisłych: matematyki, fizyki, chemii oraz języków – m.in. angielskiego. Tu trudno się oszukiwać; ukończenie kierunku pozwalającego na naukę tych przedmiotów gwarantuje dużo lepsze zarobki i warunki poza oświatą.

Pewnych przyczyn można również upatrywać w mobilności na rynku pracy. Dziś mało kto wyobraża sobie pracę przez całe życie w jednym miejscu, a praca nauczyciela w Polsce równa się najczęściej pewnemu przywiązaniu.

Obyś cudze dzieci uczył

W czasach liceum miałam nauczycielkę, tzw. stara szkoła, typ pedagoga, o którym zawsze się pamięta i wspomina z szacunkiem. Miałam też drugą nauczycielkę. Lubiła chichotać z głupich żartów moich kolegów, a jej garderoba imponowała kolorami, niestety na tym zwykle się kończyło. Panie dzieliło jakieś dwadzieścia lat różnicy i intelektualna przepaść. Pech chciał, że teraz, ilekroć pomyślę o szkole i nauczycielach, to ten ostatni obraz staje mi przed oczami. Taki współczesny stereotyp nauczycielki, który z perspektywy doświadczenia trochę nawet w myślach głupio nazywać profesorką. A już na pewno głupio wyobrażać sobie siebie na takim miejscu. Praca nauczyciela w Polsce nie cieszy się szacunkiem. Taka jest smutna prawda. Na tę prawdę zapracowali wszyscy nauczyciele, uczniowie, rodzice i politycy.

99 odpowiedzi na “Średnia wieku nauczycieli się podnosi, a młodych chętnych brak. Cóż, kariera nauczyciela raczej nie zachęca”

  1. Może byłoby więcej chętnych, gdyby pozwolono na stosowanie kar cielesnych i ogólnie większe dyscyplinowanie dzieci oraz wrócono do zasady, że nauczyciel jest nietykalny, nawet dla najbardziej roszczeniowych rodziców (o ile sąd nie zdecyduje inaczej)

    • Nie trzeba sięgać po tak drastyczne środki. W krajach zachodnich nauczyciel jest i szanowany i dobrze opłacany i dużo może. A o karach cielesnych nie ma mowy. Zresztą w Polsce też kar cielesnych nie ma od dawna a różnica między sytuację 20 lat temu, a teraz jest kolosalna.

      • W jaki sposób nauczyciel może być szanowany, jeśli partia rządząca korzystając m.in. z ukierunkowanych audycji telewizyjnych ich ośmiesza?

        • No to jest właśnie problem. Plus warunki pracy i dziwne podejście kadry zarządzającej i kuratorium, które zamiast stać frontem z nauczycielami i wspierać się wzajemnie , to się przerzucają błotem.

      • Bo brak stanowczości i dyscypliny – kiedy ostatnio ktoś został karnie wydalony ze szkoły za swoje zachowanie i skierowany do specjalistycznego ośrodka?

    • Szkoła powinna być powszechna a nie obowiązkowa.
      Uczniowie powinni być oceniani przez zewnętrznych egzaminatorów.
      Nauczyciel powinien być traktowany jak korepetytor i oceniany według osiągnięć swoich podopiecznych.
      Kuratoria i ministerstwo oświaty do likwidacji.
      Licea oceniane przez szkoły wyższe.
      Technika, zawodówki, szkoły policealne,szkoły branżowe oceniane przez organizacje zrzeszające pracodawców, cechy rzemieślnicze, politechniki i akademie rolnicze.

      deregulować, uwolnić, skomercjalizować, urynkowić

      • Pomysł z zewnętrznym ocenianiem bardzo mi się podoba. Nie rozumiem, co masz a myśli poprzez urynkowienie, ale mam nadzieję, że nie komercjalizację – publiczna, bezpłatna edukacja powinna być dostępna.
        Obowiązek szkolny jednak bym zachował, bo możemy mieć potem plagę niewykształconej patologii, żyjącej na zasiłku.

  2. Mały obraz katastrofy, której nawet około 20-godzinny tydzień pracy i wakacje nie mogą uratować.

    . Drogi autorze sam padłeś ofiarą propagandy i nieświadomie ( albo świadomie ) powtarzasz utarte bzdury. Tydzień pracy nauczyciela nie trwa 20 godzin. Przed napisaniem tekstu proszę zweryfikować swoje dane i nie siać błędnych danych.

    • To zależy od nauczyciela. Jedni nauczyciele pracują tylko 20 h w tygodniu. Przykład? Nauczyciele wf. Są i tacy co pracują 60h w tygodniu.

      • Tu sie zgodze. To jest niesprawiedliwosc.
        WFista rzuci pileczke i czeka.
        A POLONISTA, sprawdza miliony wypracowan!!!

        • Nawet nie miliony, ale wiele. Dodatkowo musi na bieżąco uzupełniać wiedze. Książki się zmieniaja w podstawie programowej. WF jak dostanie etat w szkole to jakby złapał byka za rogi. Na początku się stara. Pokazówka. Potem gdy już ogarnie że jest nietykalny niczym się nie przejmuje. Brak rozgrzewki. Rzut piłką i niech robią sobie co chcą. Jak sobie coś zrobią to ich wina

    • ZNAJOMY NAUCZYCIELA/NAUCZYCIELKI:
      Skoncz pisać brednie. Wiekszosc nauczycieli to leserzy i ignoranci. Przyklad: Sa tacy , ktorzy nie robia kartkowek/testow prze 80% semestru, budza sie nagle kilkanascie dni przed, i wstawiaja ocene – za zeszyt, za plakat itp.
      Ciekawe , czy twoja zona, to taka typowa paniusia nauczycielka. Paznokcie, szpileczki, telefon w trakcie lekcji, itp. Taka Panna MAGYSTER, z wybujalym ego, bo mezus lepiej zarabia, jej sie nie chcialo pracowac, wiec poszla do szkoly. Bo sa miliony takich nauczycielek. Nawet ostatnio slyszalem. taka historie. Zona Pana dyrektora, chciala pracowac, ALE przeciez do sklepu nie pojdzie.
      Dajcie spokoj. Nauczyciele to hipokryci, klamcy i oszusci.

      • Kłamie do spraw wynagrodzeń. Do warunków pracy. Niestety, ale twierdzenie o 40h nijak ma się do większości nauczycieli, ktorzy prowadzą zajęcia. Kartkówki poprawia się na lekcji bądź ewentualnie na okienkach czy zastępstwach. Czy to w ogóle legalne według przepisów prawa oświatowego. Mnóstwo dodatki i dobre warunki pracy .A za to wszystko płacą podatnicy. Czy się stoi czy się leży po 20 latach pracy 5500 brutto się należy.

      • Ale czyja to jest wina? Nauczycieli brakuje, wiec biorą każdego – nie ważne czy się nadaje czy nie, bo i tak nie ma konkurencji w zawodzie. A to jest bezpośrednio pokłosie tego, że zawód nauczyciela w naszym kraju został zeszmacony na wszystkie możliwe sposoby. No, ale jak autor zauważył, jak się nie szanuje swoich nauczycieli, to będą nauczyciele z zagranicy (i to raczej wschodniej granicy) i wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów. Chcesz mieć dobry sprzęt? To za niego płacisz. Chcesz dobrą edukację? Ta sama zasada.

        PS. To, że Twoja znajoma nauczycielka nie powinna być nauczycielką nie oznacza, że wszyscy nauczyciele są tacy sami.

        • Ty satanista. Mowisz, ze nauczycieli brakuje. To o czym ja pisze, nie dzieje sie od wczoraj. Od dawien dawna, paniusie, zonusie gornikow, dyrektorow itp, pchaly sie do szkoly, bo wygodnie.

          • Ale ja się zgadzam, po prostu na studia biorą każdego kto się nawinie :)

        • Ale podoba mi sie co powiedziales. Zawod nauczyciela zostal zeszmacony w kazdy mozliwy sposob.
          Ludzie – dobra, zgadzam sie, nie wszyscy- ukonczyli studia. Robia miliony szkolen itp. A jest to co jest.
          Moja wizja jest taka, paniusie leserki i panowie ignoranci OUT, zostawiamy ELITE, czyli najlepszych, na kontrakcie, kazdemu dajemy 7/8 tysiecy albo wiecej i tyle. I krotka pilka. Pracujesz dobrze, zarabiasz dobrze. Lenisz sie to wypie….. i tyle.

  3. Z tego co obserwuję, to można powiedzieć tak o większości zawodów, szczególnie tych nadzorowanych przez państwo.

    • Jedne media piszą o braku nauczycieli. Natomiast inne pisały o masowych zwolnieniach w związku z reformą edukacji. Oba się wykluczają. Co do braku nauczycieli, ich zawsze brakować nie będzie. To jednak praca w miarę stabilna. Sporo osób ceni sobie małą liczbę godzin, dużo wolnego okresu i masy dodatków, których brak w sektorze prywatnym. Znam wielu nauczycieli, którzy skończyli całkowicie inne studia np. ekonomiczne. Jednak z powodu braku pracy doszkolili się podyplomowo i w półtora roku zrobili to co inni nauczyciele w 5.

      • Dokładnie, plusem jest też możliwość pracy na wsi. Zajęcia z grupą 10-12 uczniów są całkiem przyjemne.

        • Dodatkowo w pracy na wsi otrzymuje się całkiem dobry dodatek jak dodatek wiejski czyli około 300 zł miesięcznie więcej do pensji. Praca na wsi ma jednak to do siebie, że w ostatnich latach następuje tam likwidację mniejszych podstawowek. Szkoły z 10 osobami w klasie są likwidowane , a dzieci są przenoszone do najblizszej szkoły. Gminy robią tak aby oszczędzić na wydatkach na edukację. Ewentualnie szkoły przemienianie są na prywatne i prowadzone są przez stowarzyszenia. Nauczyciele nie mają tam jednak tak kolorowo, ze względu na to, że ich wynagrodzenie nie zależy od karty nauczyciela, tylko ststutu szkoły

          • „Dodatkowo w pracy na wsi otrzymuje się całkiem dobry dodatek jak dodatek
            wiejski czyli około 300 zł miesięcznie więcej do pensji.” To policzmy.. dojazd całkiem blisko „za miasto”. 20km do szkoły. Czyli 40km dziennie czyli x20 800km miesięcznie. Weżmy spalanie 7.5l/100km czyli 60l paliwa. 60l x 4.5zł = 270zł. I gdzie jest nagle ten „dobry” dodatek?

          • Większość nauczycieli w małych miastach mieszka w pobliżu. W dużych może jest inaczej. 10% czyli 380 zł jednak. Zauważ że tam nauczyciele mają zwiększone etaty z powodu małej szkoły. Jednak o ten dobry dodatek chodziło mi raczej o Polskę B. Tam średnia zarobku to około 2k na rękę gdy nauczyciel wyciągnie od 5k w górę na rękę rocznie doliczajac wszystkie dodatki fgśp, nagrody, 13.

  4. We Włoszech (usłyszałem – przeczytałem) przeprowadzono bardzo interesujący eksperyment. W szkole dokonano podziału jednego rocznika klas; dla uczniów zainteresowanych nauką ( byli znacząco liczniejsi) i osobno dla tych z trudnościami (mniej liczni, bo to obciach). Efekt był zaskakujący. Na koniec roku nie odnotowano jaskrawej różnicy. Wszyscy otrzymali promocję. Pedagodzy tych z trudnościami mogli dotrzeć niemal indywidualnie do każdego ucznia. Można się tylko domyślać, że ten ewidentny objaw dyskryminacji był bardziej szkodliwy niż perspektywa lepszego życia i pracy uczniów wymagających większego zainteresowania ponieważ nic o tym eksperymencie nie słychać. Swoją drogą, nie wysługa lat a umiejętność zainteresowania przedmiotem, powinna być kryterium oceny i wynagradzania. Jak weryfikować? Też jest sposób,…

    • Jeśli dobrze rozumiem znaki graficzne (a mam z nimi kłopoty), właśnie dostałem *minusa* od (?) Pedagoga. Posty w komentarzach zazwyczaj powinny być lapidarne i trudno w nich zawrzeć wszystko co należy. Proszę sobie odpowiedzieć, jakim „bohaterem narodowym” jest ogólnie zdrowy na umyśle i ciele Kmicic? Przecież to herszt bandy, wichrzyciel, pijak i gwałciciel (takich miał kolegów), w którym pod wpływem kobiety dochodzi do duchowej przemiany. Każdy zły jest zły, jeśli nie potrafi zaistnieć po stronie dobra. Wielu znanych mi „Kmiciców” pod wpływem: założenia rodziny, uprawiania sportu, zaistnienie w otoczeniu, odkrywa, że mają jakąś wartość,… że w ogóle, posiadają coś. Wtedy doznają przemienienia. Pisząc w moim poście o uczniach z problemami w nauce, miałem na myśli „małych Kmiciców” do których trzeba dotrzeć i znaleźć to coś. Powołując się na narodowego scenarzystę Henryka S. chcę wyrazić zdziwienie, że niezależnie od czasów i warunków politycznych jest ciągle i zawsze aktualny. Podobnej oceny można dokonać na przykładzie Cezarego Baryki. Pokręceni bohaterowie, pokręcona historia, pokręcona logika wartości bez odpowiedniej interpretacji. Ilu obywateli zostało zainfekowanych tą ideologią? Miliony? Czy te miliony rozumieją co nie czytają (bo jeśli nawet, to nie ze zrozumieniem), co słyszą (też bez zrozumienia) i co WYBIERAJĄ ? Kto ich w dzieciństwie zaniedbał i wprowadził w błąd?

  5. „Praca nauczyciela w Polsce nie cieszy się szacunkiem” no, to chyba u ciebie… starszy nauczyciel juz nie mowie w mniejszej miejscowosci, ale ludzie na poziomie szanuja nauczycieli

  6. Przecież ilość nauczycieli stażystów i kontaktowych jest zbliżona do ilości tychże nauczycieli z lat 90

    • Niestety. Hahaha. Ale uzywanie terminu kariera w odniesieniu do zawodu nauczyciela, to totalne naduzycie językowe.
      Znajomy nauczyciel mi opowiadal, ze na jednej radzie pedałgodicznej, sama dyrektorka, sie rozesmiala, uzywajac slowa kariera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *