1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Od stycznia policjant spisze ci licznik. Oszustwa już nie ukryjesz

Od stycznia policjant spisze ci licznik. Oszustwa już nie ukryjesz

Od 1 stycznia 2020 roku policjanci dostali do rąk nowe narzędzie do walki z plagą cofania liczników, a kierowcy dodatkowy powód, by utrzymywać porządek nie tylko w schowku, ale i w historii przebiegu auta. Przebieg samochodu jest bowiem sprawdzany niemal równie dokładnie jak zawartość baku przed wyjazdem z Zakopanego nad morze.

Miłosz Magrzyk23.05.2026 10:17
Moto

Przez lata polski rynek aut używanych był trochę jak giełda cudów. Piętnastoletni diesel z przebiegiem 180 tys. km? Oczywiście. Dwunastoletni van „jeżdżony tylko do kościoła”? Klasyka. Rzesza kupujących wierzy w takie opowieści bardziej niż w prognozę pogody na majówkę.

Policjant zatrzyma cię do kontroli i sprawdzi licznik

W 2019 roku państwo postanowiło przykręcić śrubę cwaniakom manipulującym licznikami. Za ingerowanie w prawidłowość przebiegu grozi do 5 lat więzienia. Co prawda, karanie handlarzy więzieniem za cofanie liczników w samochodach to czysta fikcja, ale o takiej ewentualności warto wiedzieć.

Od 2020 roku weszły w życie kolejne przepisy wynikające z potrzeby uszczelnienia przeciekających paragrafów. Na ich mocy policja sprawdzi stan licznika podczas niemal każdej kontroli drogowej — funkcjonariusz ma obowiązek odczytać stan drogomierza i wpisać go do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Nie ma przy tym znaczenia, czy policjant zatrzymał kierowcę za przekroczenie dopuszczalnej prędkości, czy za niesprawne światło. Licznik stał się standardowym elementem policyjnej procedury.

Każdy odczyt buduje historię pojazdu

Dzięki regularnemu zapisywaniu przebiegów służby chcą wyłapywać przypadki podejrzanych zmian wskazań drogomierza. Jeśli podczas kolejnej kontroli okaże się, że auto „odmłodniało” o kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, policjant zacznie sowicie przepytywać kierowcę z historii pojazdu.

Każdy odczyt wpisywany następnie do Centralnej Ewidencji Pojazdów tworzy historię auta. Dzięki temu łatwiej ustalić moment, w którym doszło do manipulacji. Jeśli przebieg nagle zaczyna się „cofać”, policja może dokładnie przeanalizować, kiedy do tego doszło. Z tego powodu funkcjonariusze konsekwentnie spisują wskazania liczników. Nie chodzi o utrudnianie życia kierowcom, lecz o pokrzyżowanie podstępnych planów handlarzy.

Co więcej, dane potwierdzają, że cofnięty licznik wykrywany jest podczas rutynowych kontroli niemal od pierwszych dni obowiązywania nowych przepisów — drogówka chętnie korzysta ze świeżo nadanych uprawnień, a rekordy bywają spektakularne i sięgają nawet kilkuset tysięcy kilometrów różnicy.

Od reguły są wyjątki. Nie zawsze policjant spisze przebieg

Nowe przepisy są rygorystyczne, niemniej ustawodawca przewidział sytuacje, w których funkcjonariusz od odczytu licznika może odstąpić. Ma prawo to zrobić:

  • podczas zorganizowanych akcji typu „trzeźwy poranek” lub innych masowych kontroli nastawionych wyłącznie na sprawdzenie trzeźwości kierowców,
  • kiedy kontrolowany pojazd jest holowany lub gdy samochód znajduje się na lawecie,
  • jeśli sprawdzenie drogomierza mogłoby stworzyć zagrożenie dla policjanta.

Lepiej, żeby policjant nie spisał stanu licznika, niż miałby go spisać błędnie, bo w tym drugim przypadku uczciwy kierowca nieźle oberwie. Będzie mu np. trudniej sprzedać auto.

Co wolno funkcjonariuszowi podczas zatrzymania

Warto przy okazji przypomnieć, jakie uprawnienia policji podczas kontroli drogowej obowiązują w polskim porządku prawnym. Funkcjonariusz może żądać okazania dokumentów, sprawdzić trzeźwość, zweryfikować stan techniczny pojazdu, a od kilku lat — także odczytać i zapisać stan drogomierza. Każde z tych działań ma jednak swoje granice, których przekroczenie naraża policjanta na odpowiedzialność służbową.

Przez kręcenie liczników klient ma kilkadziesiąt tysięcy złotych w plecy

Skala problemu jest ogromna. Analiza firmy Carly obejmująca okres od stycznia 2025 do lutego 2026 roku pokazuje, że nawet co dziesiąty używany samochód w Polsce może mieć nieprawidłowo wskazany przebieg. Średnia wartość manipulacji wynosi blisko 70 tys. kilometrów.

Samochód z cofniętym licznikiem wygląda na mniej zużyty, niż jest w rzeczywistości, przez co jego cena zostaje sztucznie zawyżona. Najczęściej kupujący przepłacają od 14 do 21 tys. zł do 30 tys. zł w przypadku droższych modeli. A później zaczyna się oklepany scenariusz: „przecież miała być igła”, po czym mechanik otwiera maskę i milknie.

Jak nie dać się nabrać przy zakupie auta z drugiej ręki

Świadomy konsument powinien znać typowe sztuczki sprzedających — kupno używanego samochodu bywa polem minowym, na którym handlarze podstawiają niedozwolone klauzule umowne, próbując z góry wyłączyć swoją odpowiedzialność za wady ukryte. Tymczasem żadne oświadczenie w stylu „kupujący sprawdził auto i nie wnosi zastrzeżeń” nie uchyla obowiązków sprzedawcy. Niezależnie od tego, co ktoś sobie wpisze w PDF-ie ściągniętym z internetu, rękojmia na samochód używany działa z mocy prawa i obejmuje również ukryte wady, takie jak zaniżony przebieg ujawniony już po transakcji.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi