Jeśli nauczyciel nie radzi sobie z twoim dzieckiem, to zawiodłeś jako rodzic. Prawo stoi po stronie nauczyciela

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (706) 11.04.2019
Jeśli nauczyciel nie radzi sobie z twoim dzieckiem, to zawiodłeś jako rodzic. Prawo stoi po stronie nauczyciela

Emilia Wyciślak

Szkoła a wychowanie – niektórym wydaje się, że jeśli nauczyciel nie radzi sobie z uczniem, to nie powinien być nauczycielem. Tymczasem prawo jest w tym względzie bardzo precyzyjne i rodzice mogą być pewni, iż odpowiedzialność leży po ich stronie.

Jeśli przyjrzymy się Ustawie Prawo oświatowe, znajdziemy tam taki zapis:

Art. 1. System oświaty zapewnia w szczególności:

1) realizację prawa każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej do kształcenia się oraz prawa dzieci i młodzieży do wychowania i opieki, odpowiednich do wieku i osiągniętego rozwoju;
2) wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny;
3) wychowanie rozumiane jako wspieranie dziecka w rozwoju ku pełnej dojrzałości w sferze fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej, duchowej i społecznej, wzmacniane i uzupełniane przez działania z zakresu profilaktyki problemów dzieci i młodzieży;
Tutaj zaczynają się pewne schody, bo mówienie „jeśli nie radzisz sobie z moim dzieckiem, to nie powinieneś być nauczycielem” powinno być odwrócone do stopnia „jeśli nauczyciel nie radzi sobie z twoim dzieckiem, to zawiodłeś jako rodzic”. Dziecko może być rozpieszczone bowiem do tego stopnia, że nie dość, że nie słucha rodziców, to owego nauczyciela też nie będzie. Dziecko może być również wychowywane w patologicznych warunkach, obserwować burdy, picie, palenie, być odrzucone przez mamę i tatę. Wtedy również będzie nieposłuszne.
Rola szkoły sprowadza się tutaj do wsparcia. Istnieje takie pojęcie jak „pedagogizacja rodziców”, czyli prowadzenie na zebraniach krótkich pogadanek na temat wychowywania dzieci i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Nauczyciel pełni dyżur także po to, by każdy rodzic mógł się do niego zwrócić o radę. Często stara się naprawiać błędy wychowawcze.

Szkoła a wychowanie

Zadaniem szkoły jest więc przede wszystkim nieść pomoc wychowankom oraz ich rodzicom. Nie jest jednak od tego, by dziecko wychować, bo proces wychowania trwa całe życie, a nauczyciel nie ma wpływu na to, co działo się w pierwszych latach życia dziecka, nie może też przyjść do jego domu i ustalać zasad. Może jedynie doradzać rodzicom i liczyć na to, że do owych rad się zastosują. Nauczyciel ma zestaw narzędzi, które pozwalają mu radzić sobie z uczniami o różnych temperamentach, ale jeśli te narzędzia zawodzą, to nadal nie jest jego wina.

Niemniej panuje przekonanie, że kiedy niesforny uczeń sprawia kłopot, to jest to wina nauczyciela. Nic bardziej mylnego. Jest to zawsze wina rodzica, który nie umiał poradzić sobie z wychowaniem dziecka. Ludzie jednak lubią często bronić się przez atak, toteż atakują szkołę za to, że nie wychowała. No nie wychowała, bo prawo tego nie przewiduje.

706 odpowiedzi na “Jeśli nauczyciel nie radzi sobie z twoim dzieckiem, to zawiodłeś jako rodzic. Prawo stoi po stronie nauczyciela”

  1. Jedną z częstszych przyczyn „niesforności” ucznia jest zmęczenie. Jeśli uczeń jest zmęczony nadmiarem obowiązków nakładanych przez szkołę, to wina leży po stronie szkoły. Tak samo, jeśli nauczyciel traktuje ucznia niesprawiedliwie i uczeń mu „odpysknie” – wtedy też jest to wina nauczyciela.
    Autor miałby zatem rację w przypadku, kiedy uczeń zachowuje się nagannie samoistnie, bez żadnej przyczyny zewnętrznej – jest to jednak rzadkość.
    Pozdrawiam.

    • Jak ktoś się źle zachowuje to nie należy szukać usprawiedliwienia tylko wyciągnąć wnioski. Naprawdę uważasz, że jak jestem bardzo zmęczony w pracy to mogę powiedzieć komuś „spier****””? To mnie usprawiedliwia?

      Co innego mieć inne zdanie (jak nauczyciel potraktuje kogoś niesprawiedliwie), a co innego pyskować.

      • Ty jesteś dorosły i zachowujesz się jak dorosły, dziecko jest dzieckiem i zachowuje się jak dziecko. Więc porównanie zupełnie bez sensu. Dziecko jest bardzo dalekie od bycia kimś emocjonalnie dojrzałym.

  2. Szczerze mówiąc to się trochę podgrzałem. Co to znaczy, że nauczyciel sobie „nie radzi”? Jak sobie nie radzi, to niech zmieni pracę. Jakbym ja sobie nie radził w pracy to by mnie wyrzucili, ale widzę, że święte krowy jeszcze istnieją, a na dodatek jeszcze prawo jest tak nieprecyzyjne, że aż żałosne. Dobry pedagog poradzi sobie z każdym.
    Pamiętam lekcje historii, w technikum, prowadzone przez Pana który historią się fascynował. Na lekcji było cicho jak makiem zasiał, każdy chciał słuchać, bo opowieść którą nauczyciel prowadził przez całą lekcję była ciekawa, pełna wiedzy podanej w takiej formie, że nauka do klasówki czy kartkówki to była „formalność”.
    W szkołach zaś pełno jest miernot, które nie dość że uczyć nie potrafią, to jeszcze swoje frustracje wylewają na uczniów. I taka jest prawda, jak ktoś umie nauczać i jest w stosunku do uczniów uczciwy, to nie potrzebuje prawa po swojej stronie.

    • Dokładnie pamiętam z moich czasów edukacji. Byli nauczyciele którzy nigdy nie musieli głosu podnieść ani 1 za sprawowanie wstawić i były miernoty które krzykiem i płaczem tej samej klasy nie potrafiły uciszyc

    • Ja bym umiał zaprowadzić dyscyplinę, ale wątpię by pan polubił moje metody… bo, jakby mi na przykład gówniarz pokazał faka, to wróciłby do domu ze złamanym środkowym palcem:) i ojcu chętnie też bym przywalił, za to że nie umiał dzieciaka wychować i nauczyć kultury

      • Po pan od znęcania sieni tortur. Sorry ale masz pecha to nie daje nic. W dawnej szkole też nic nie dawało powodowało tylko perfidniejsze żarty a w skrajności paru kroków którym polalames w swojej nerwicy palce wieczorem polamaloby ciebie i słusznie. Twoja skłonność do agresji właśnie pokazuje że z tym wychowanie twoi rodzice też pokpili sprawę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *