Czy „zaplanowana wpadka” powinna być traktowana jako przestępstwo?

Gorące tematy Rodzina dołącz do dyskusji (722) 23.02.2019
Czy „zaplanowana wpadka” powinna być traktowana jako przestępstwo?

Emilia Wyciślak

Zaplanowana wpadka to jeden z bardziej żałosnych i okrutnych wobec partnera sposobów na macierzyństwo. W Internecie aż roi się od światłych pomysłów na to, co zrobić, żeby dostarczyć na świat dzidziusia. Ale czy nie powinno to być przestępstwem?

Z pewną dozą smutnej refleksji przeczytałam jeden z artykułów na Parenting.pl. Traktuje on o kobietach, które postanowiły zaplanować „wpadkę”, o niczym nie mówiąc mężowi. To rodzi pewne wspomnienia: pamiętam jeszcze, jak za czasów starej, dobrej Kafeterii pojawiały się dziesiątki pytań o to, jak zajść w ciążę, ale tak, żeby mąż nie zauważył.

Oto jeden z tematów, które znalazłam. Małżeństwo ma córeczkę, kobieta marzy o drugim dziecku, ale mąż nawet nie chce o tym słyszeć. Porady?

  • kup prezerwatywy i przekłuj
  • pozbieraj nasienie z brzucha/piersi i włóż palce do pochwy
  • pozbieraj nasienie i wstrzyknij je sobie strzykawką
  • stosunek oralny, a potem szybko do łazienki, to co z buzi do strzykawki,
  • przytrzymaj go mocno, żeby nie zdążył wyjść
  • odstaw tabletki i nic mu nie mów

Tak, powyższe brzmi zabawnie, ale z pewnością nie dla tych, którzy nie chcieli być ojcami. W przytoczonych przez Parenting.pl historiach nie ma na szczęście żadnych dramatycznych zakończeń, mąż nie ucieka na wieść o ciąży, chociaż zwykle bardzo się denerwuje. Kobietom zachodzącym w ciążę nie jest łatwo i wprost mówi się o dyskryminacji kobiet na rynku pracy, jednak mało kto mówi o dyskryminacji mężczyzn, którzy nie chcieli zostać ojcami.

Odwróćmy jednak sytuację. Załóżmy, że to kobieta nie chce mieć dziecka, a mężczyzna nalega i przekłuwa prezerwatywy potajemnie. Nie jest to jednak niezgodne z prawem. I ma swoją nazwę: stealthing.

Zaplanowana wpadka

Na Zachodzie przypadki kar za „zaplanowaną wpadkę” już się zdarzyły. W 2014 roku Sąd Najwyższy w Kanadzie skazał mężczyznę, który przekłuł swoją „gumkę”. W 2017 w Szwajcarii ukarany został pan, który zdjął prezerwatywę podczas stosunku (zostało to zakwalifikowane jako gwałt). Jako przemoc seksualną zakwalifikowano również przypadek mężczyzny w Niemczech, którego w roku 2018 sąd skazał za stealthing – czyli podstępne zapłodnienie.

Co ciekawe, mowa tu wyłącznie o mężczyznach, nikt jeszcze nie skazał za to kobiety. Niemniej pojawia się tu wiele dyskusji, pytań, wątpliwości. Kto powinien dbać o zabezpieczenie, kiedy już do wpadki doszło (można wszak powiedzieć: mógł założyć prezerwatywę, mogła brać tabletki…)? Czy mężczyzna, który został „wrobiony” w ciążę powinien mieć obowiązek płacić alimenty? Czy to już gwałt? Czy ludzie nie wiedzą, z czym się wiąże uprawianie seksu? Czy to nie jest małżeńska powinność?

Nie nam odpowiadać na wszystkie te pytania, chociaż z pewnością wielu z was teraz je sobie zada. Rzecz jednak w tym, że we współczesnym społeczeństwie coraz częściej mówi się o zgodzie, coraz częściej mówimy o świadomej ciąży oraz rodzicielstwie. Skoro tak, to czy mężczyzna, który nie zgadzał się na rodzicielstwo, powinien płacić alimenty? W tym momencie wielu z tych, którzy po prostu wykazali się brakiem ostrożności, może tak powiedzieć. Mogą też tak powiedzieć wszyscy, którzy nie chcą płacić na swoje dzieci. Z drugiej strony, czy to uczciwe wobec tych naprawdę oszukanych, tych, którym partnerka powtarzała, że jesteśmy zabezpieczeni?

Czy „zaplanowana wpadka” powinna być traktowana jako przestępstwo? Nie tylko wobec kobiety (gdyby można było to podciągnąć pod przestępstwo, można byłoby mówić o aborcji), ale również wobec mężczyzny? Wszakże będzie przez całe życie musiał płacić alimenty. Kobieta, jeśli zdecyduje się urodzić i nie zdecyduje się oddać, będzie musiała to dziecko wychować. Co, jeśli jedno z nich będzie uważało się za pokrzywdzone na tyle, że pójdzie ze sprawą do sądu?

A może powinni byli sami o to zadbać?