Kogo może bronić adwokat? Obrońca Harveya Weinsteina spotyka się z szykanami za wykonywanie swojej pracy

Zagranica Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (32) 06.03.2019
Kogo może bronić adwokat? Obrońca Harveya Weinsteina spotyka się z szykanami za wykonywanie swojej pracy

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Wydawać by się mogło, że zadaniem adwokatów jest reprezentowanie swojego klienta, w tym także w procesach karnych. Nie dla każdego jest to oczywiste. W Stanach Zjednoczonych obrońca Harveya Weinsteina musi zmierzyć się z rozmaitymi przykrościami, tylko dlatego, że śmiał podjąć się obrony tego konkretnego klienta. W takim wypadku warto zastanowić się nad tym, kogo może bronić adwokat.  

Ruch „Me Too”: od słusznej walki z molestowaniem seksualnym, do kolejnego polowania na czarownice?

Niegdyś wpływowy, najprawdopodobniej wciąż bogaty, producent filmowy Harvey Weinstein popadł w nieliche tarapaty. Liczne oskarżenia o molestowanie seksualne, a także gwałt, nie tylko zaprowadziły go na ławę oskarżonych, ale również stały się początkiem ruchu „Me Too”. Weintstein stał się, obok aktora Kevina Spacey’a, wręcz żywym symbolem tego typu nikczemnych praktyk i jedną z najbardziej znienawidzonych osób w Stanach Zjednoczonych. Choć jeszcze skazany nie został.

Ruch mający bardzo szczytne założenia: walkę z molestowaniem seksualnym, zwłaszcza w show-biznesie, dość szybko uległ wypaczeniu. Coraz to kolejni mężczyźni spotkali się z oskarżeniami, z czego część była zupełnie wyssana z palca. Atmosfera w przemyśle amerykańskim przemyśle rozrywkowy zaczęła momentami przypominać polowanie na czarownice. Do tego jedna z kobiet oskarżających Weinsteina, aktorka i reżyserka Asia Argento, sama została oskarżona o molestowanie.

Teraz kłopoty ma obrońca Weinsteina, Ronald S. Sullivan. Jak podaje The New York Times, na terenie uniwersytetu Harvarda, pojawiły się grafitti skierowane przeciwko adwokatowi. Ich autorzy pytają go o to, „po czyjej jest stronie?”. Do tego, oczywiście, wzywają Sulliuvana do rezygnacji z zajmowanych na uniwersytecie stanowisk. Adwokat pełni funkcję dziekana jednego z harvardzkich domów akademickich, oraz kierownika uniwersyteckiej poradni prawa karnego.

Adwokat Harveya Weinsteina uznany przez niektórych studentów Harvardu za niegodnego funkcji dziekana

Atmosfera wokół pracy Sullivana na Harvardzie zrobiła się co najmniej niezdrowa. Część studentów uważa, że dziekan domu studenckiego nie powinien podejmować się obrony Weinsteina. Powodem są zarzuty, jakie postawiono producentowi. Mężczyzna został oskarżony o przeszło 80 przypadków molestowania seksualnego, oraz napaści na tym tle. Protestujący przeciwko Sullivanowi, oprócz grafitti na uniwersyteckich murach, przeprowadzili pikietę oraz stworzyli internetową petycję. Nie wydają się być zbyt liczni, mowa raczej o paruset osobach, jednak są dość głośni. Na tyle, że władze Harvardu, zamiast zwyczajnie zignorować taki protest, postanowiły zbadać sprawę.

Jak się łatwo domyślić, sam Sullivan krytyki pod swoim adresem nie przyjął ze zrozumieniem. Adwokat podkreśla, że prawnicy nie stanowią przedłużenia swoich klientów. Fakt podjęcia się obrony klienta nie oznacza, że adwokat automatycznie popiera wszystko, co ten mógł faktycznie zrobić. Przede wszystkim zaś: rolą prawnika jest zajmowanie się prawem, a nie ideologią. Adwokat cieszy się wsparciem ze strony części środowiska naukowego Harvardu. Jeden z uczonych dostrzega wśród zachowania studentów kilka niepokojących tendencji. Jedną z nich jest właśnie utożsamianie obrońcy z klientem, drugą tendencja do rozwiązywania sporów przy pomocy demonstracji.

Nawet dygnitarze III Rzeszy mieli swoich obrońców, na tyle skutecznych na ile pozwalały okoliczności

Najważniejszą z nich jest jednak chęć rozmontowania jednej z podstawowych gwarancji państwa prawa, jaką jest prawo każdego do obrony. Wiele rodzajów postępowania przed sądem jest bardzo skomplikowanych. Bez wsparcia ze strony profesjonalisty, możliwości obrony oskarżonego bywają iluzoryczne. Warto w tym momencie wspomnieć o specyfice prawa amerykańskiego, opartego o precedens i dużo bardziej kontradyktoryjny proces karny, niż na przykład w Polsce.

Adwokat Weinsteinowi jest po prostu niezbędny. Biorąc pod uwagę ciężar zarzutów, potrzebuje bardzo dobrego obrońcy. Z pewnością Ronald S. Sullivan otrzyma za swoją pracę duże pieniądze. Nie oznacza to jednak, że to do studentów Harvardu należy ustalanie, kogo może bronić adwokat a kogo nie.

Nawet najgorsza kanalia, której wina wydaje się właściwie pewna, ma prawo do profesjonalnej obrony przed sądem. Przykłady można by mnożyć, wliczając w to najgorszych zbrodniarzy jakich znała historia. Trudno o lepszy, niż procesy norymberskie. Przywódcy III Rzeszy, którzy zostali pojmani przez aliantów, zostali postawieni przed sądem. Wielu z nich skazano, w tym na karę śmierci.

Część jednak uniewinniono, bądź skazano na względnie niewiele lat więzienia – dzięki pracy ich obrońców. To szczególnie ważne, biorąc pod uwagę chociażby nastawienie reprezentantów ZSRR przyzwyczajonych do nieco innego podejścia do wymiaru sprawiedliwości. Obrońcę miał również schwytany przez izraelskie służby specjalne i osądzony w tym państwie Adolf Eichmann.

Próba arbitralnego ustalania kogo może bronić adwokat według ideologicznego klucza

Proces karny bez prawa do skutecznej, prawdziwej obrony traci wszelkie znamiona sprawiedliwości. Staje się usankcjonowanym przez państwo linczem, bądź wręcz zbrodnią sądową. To właśnie w systemach totalitarnych adwokat, jeśli w ogóle występuje, pełni rolę listka figowego przykrywającego ewidentne bezprawie, albo wręcz kolejnego uczestnika procesu mającego doprowadzić do skazania swojego klienta. Przykładem mogą być procesy polityczne w realiach nazizmu, bądź komunizmu.

Najwyraźniej studenci protestujący przeciwko aktywności zawodowej swojego dziekana przekładają ideologię, w tym wypadku „politykę tożsamości”, ponad sprawiedliwość. Oczekiwaliby „sprawiedliwości ludowej”, wymierzonej natychmiast, surowo i bez przejmowania się zbędnymi ceregielami w postaci gwarancji prawnych dla oskarżonego. Od wybierania kogo może bronić adwokat do totalitaryzmu może droga daleka, jednak kierunek z całą pewnością zgodny.

32 odpowiedzi na “Kogo może bronić adwokat? Obrońca Harveya Weinsteina spotyka się z szykanami za wykonywanie swojej pracy”

  1. Ludzka patologia, najgłośniej krzyczą najgłupsi. „Afera” wyszła na jaw 10 lat po zdarzeniach kiedy te obiecujące aktorki już napchały sobie kieszenie. Żadnej innej kobiecie nic nie powiedziały z obawy przed utratą pieniędzy. PS Oskarżenie nie równa się winie, tak dla przypomnienia.

    • Celnie skomentowała to Ewa Farna w jednej ze swoich audycji. Dostała niedwuznaczną propozycję od prowadzącego jakiś program telewizyjny. Powiedziała po prostu, że zadzwoni na policję, a jego program już zawsze będzie omijać szerokim łukiem. Podsumowała to słowami „kobiety, jeśli przytrafi Wam się coś takiego mówcie od razu, a nie po dziesięciu latach.”

  2. Prawo do obrony jest zbyt konserwatywne. Na co to komu w postępowym społeczeństwie? Phi, jakieś prawackie bzdury, domniemanie niewinności czy prawo do obrony. Tfu, konserwatyzm.

  3. Skoro uważają, że nie jest potrzebny adwokat, to pewnie uważają też, że sam proces nie ma sensu.

    • Oczywiście, przecież ludzi oskarżonych o molestowanie karze się tam zanim w ogóle rozpocznie się śledztwo. Po co proces, skoro już jest skazany? Teraz zostaje tylko dla formalności go zamknąć w więzieniu, a nie jakieś sądy…

      • Szczególnie mnie dziwi to, że mówimy przecież o USA. Jeśli miałby m się tego spodziewać to wszędzie, ale nie tam.

  4. Harvard, znana międzynarodowo uczelnia z reputacją. Mimo to wśród studentów i tak są bezmózgi wyprane ideologią, odrzucające cały dorobek cywilizacyjny. Tutaj przykład negowania sprawiedliwego procesu sądowego – który od dawna jest oczywisty w każdym demokratycznym społeczeństwie.

  5. Najwyraźniej studenci protestujący przeciwko aktywności zawodowej swojego dziekana przekładają ideologię, w tym wypadku „politykę tożsamości”, ponad sprawiedliwość.

    Adwokaci na straży sprawiedliwości. XD XD Xd xD

    Najwyraźniej tniesz w balona na bezczela.
    Ten adwokat publicznie się wypowiadał, że 80 kobiet kłamie i są puszczalskimi kurwami. Czyli slut-shaming, oskarżanie ofiar. Dożo to ze sprawiedliwym procesem wspólnego nie ma.
    Udostępnił też publicznie jakieś e-maile których sąd nie uznał za dowody, bo podejrzewał, że adwokacina je podrobił.

    Chce go bronić to niech go sobie broni, ale niech nie oczekuje szacunku, ani tego, że studenci będą chcieli mieć coś z nim wspólnego lub żeby ich uczelnia miała z nimi coś wspólnego. Nie ma co go żałować, z głodu nie zginie jak go uczelnia zwolni.

    Teraz odpowiada, że opowiadał takie rzeczy dla pieniedzy, a nie jest przedłużeniem penisa gwałciciela. XD. Tym gorzej. Robi takie rzeczy dla pieniedzy to powinien być pogardzany. Tylko, że adwokaty mają forsę, a w naszym kapitalistycznym społeczeństwie forsa to szacunek.

    Adwokat nie jest od sprawiedliwego procesu tylko, by załatwić komuś uniewinnienie lub niższy wyrok. Wręcz istnienie adwokatów zaburza sprawiedliwy proces.

    Że jak koleś zrezygnuje to W. nie będzie mieć adwokata? XD. Kupi sobie innego, nie takiego z uczelni. Lub jak nie da rady to dostanie takiego z urzędu. Jak z niego zrezygnuje to sąd go pouczy, że może się odwołać od wyroku i składać wnioski dowodowe sam.

    No i jeszcze ciekawostka. Mosad szukał chaków na zgwałcone kobiety. Bo proces może się skończyć precedensem i dowieść, że Żydzi nie mają prawa gwałcić kogo popadnie.

    • >>
      Adwokat nie jest od sprawiedliwego procesu tylko, by załatwić komuś
      uniewinnienie lub niższy wyrok. Wręcz istnienie adwokatów zaburza
      sprawiedliwy proces.

      Cóż, pozostaje życzyć koledze spraiwedliwego procesu bez adwokata przeciw prokuraturze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *