Media: Boże, ześlij nam pedofila

Społeczeństwo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (10) 03.10.2020
Media: Boże, ześlij nam pedofila

Patryk Słowik

Obstawiam, że gdyby w Polsce został złapany najgroźniejszy seryjny zabójca, jaki chodził po kuli ziemskiej, media i tak najbardziej interesowałyby się tym, czy miał w swoim laptopie pedofilskie treści. 

Patryk Słowik – dwukrotny laureat nagrody Grand Press, prawnik, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej, felietonista Bezprawnika

W czwartek agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłego głównego inspektora farmaceutycznego. Prokuratura zarzuca mu – mówiąc najprościej – wspieranie tzw. mafii lekowej.

Mafia lekowa poza uwagą mediów

Śledczy uważają, że Zbigniew N., będąc zobowiązanym do nadzoru nad rynkiem farmaceutycznym, dopuszczał do dalszego działania hurtowni farmaceutycznej i podejmował decyzje korzystne dla przedsiębiorcy, pomimo ustaleń pracowników Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu podmiotu.

Czyli prokuratura uważa, że działał sobie w Polsce nielegalnie jakiś podmiot, który zajmował się nielegalnym wywozem leków z kraju (przez co leków tych brakowało w Polsce, dla polskich pacjentów) i parasol ochronny rozłożył nad nim najważniejszy polski urzędnik od spraw lekowych. Zarzut-miazga. Mężczyźnie grozi 10 lat pozbawienia wolności.

Ale jednocześnie – taką informację nieoficjalnie wypuściły do mediów służby – u zatrzymanego mężczyzny znaleziono w komputerze dziecięcą pornografię. I zaczęła się jazda bez trzymanki. Portal po portalu kluczowym newsem stało się nie to, że były główny inspektor farmaceutyczny wspierał – zdaniem śledczych – lekowych przestępców, lecz to że Zbigniew N. jest pedofilem.

Media: Boże, ześlij nam pedofila

Oczywiście gdzieś w locie umknęło mediom to, że mamy domniemanie niewinności i że nie każde stwierdzenie prokuratury bądź służb się potem potwierdza. Wrzucający newsy na portale internetowe zgubili, że taki jest zarzut, co bynajmniej jeszcze nie oznacza, że taka jest prawda. Sprawa prosta: jest sobie Zbigniew N., były urzędnik państwowy, jest jego fotka z lekko rozmazanymi oczami (a właściwie okularami) i jest informacja „miał pedofilskie treści”, „posiadał w komputerze tysiące plików z pornografią dziecięcą”.

Wyrok społeczny wydany bez wyroku – tfu, pedofil. I już traci na znaczeniu to, jak skończy się sprawa za 2-3 lata. Będzie jak w starym dowcipie ze zgubionymi i znalezionymi pieniędzmi – co prawda kasa się znalazła, ale niesmak pozostał. Tutaj też pozostanie niesmak. Wystarczy przecież, że prokurator powie do kamer, że nie zgadza się z wyrokiem sądu, a wiele osób uzna, iż zły sąd wybronił pedofila.

Z oczywistych względów nie wiem, jaka jest prawda. Zbigniewa N. widziałem raz w życiu, on mi ni brat, ni swat. Ba, słyszałem od całkiem rozsądnych ludzi wiele zastrzeżeń do jego pracy na stanowisku głównego inspektora farmaceutycznego. Ale szczerze nie zgadzam się na robienie z człowieka pedofila, bo tak powiedział jakiś funkcjonariusz CBA i to przyjęła prokuratura. Nie zgadzam się też na ogłupianie ludzi przez media (choć moja niezgoda jest czysto symboliczna, bo to zawracanie Wisły kijem), które z kolei dają się ogłupiać służbom.

Ludzie drodzy! Zatrzymano kluczowego urzędnika w państwie, który ma zarzut zamykania oczu na działania lekowych mafiozów. I przeszło to bokiem.