Pracownik Biedronki nie musi znać portugalskiego, ale super tani dyskont Mere szuka pracowników znających język rosyjski

Biznes Praca Zakupy dołącz do dyskusji (30) 06.08.2019
Pracownik Biedronki nie musi znać portugalskiego, ale super tani dyskont Mere szuka pracowników znających język rosyjski

Udostępnij

Jakub Kralka

Jakiś czas temu opublikowałem na łamach Bezprawnika felieton, w którym wyznałem, że nie mam zamiaru robić zakupów w rosyjskim dyskoncie Mere. Wedle rozmaitych zapowiedzi, ma to być znacznie tańszy konkurent Lidla i Biedronki. 

Swoją decyzję o zrezygnowaniu z zakupów w Mere (rosyjski Svetofor) argumentowałem patriotyzmem – gospodarczym, ale nie tylko. Koncepcja patriotyzmu gospodarczego odnosi się bowiem do preferowania towarów, producentów czy sprzedawców o polskim kapitale. O to na polskim rynku spożywczym jest bardzo trudno. Istnieje wprawdzie Dino przebojem zdobywające kolejne gminy i powiaty, ale polski handel zdominowany jest przez zagraniczne sieci handlowe, wśród których prym wiodą Auchan, Tesco, Lidl, Biedronka, Netto czy Carrefour.

Dlaczego więc, w tym francusko-niemiecko-portugalskim aliansie taką niechęcią darzyć właśnie rosyjski dyskont Mere? Za przedsięwzięciem stoi kapitał należący do głównego regionalnego konkurenta Polski, który nie jest naszym sojusznikiem ani w sferze gospodarczej, ani w sferze militarnej. Bojkotowanie sklepów tego rodzaju jest także aktywną formą sprzeciwiania się polityce Rosji na arenie międzynarodowej, która opiera się na militarnej agresji wobec państw ościennych czy budowaniu poczucia zagrożenia wobec mieszkańców także naszego kraju. Trudno jest mi sobie wyobrazić podgryzanie jabłka zakupionego w Mere, przy równoczesnej lekturze newsów o tym, co tam znowu wycelowano w Warszawę w Kaliningradzie.

Niektórzy czytelnicy chwalili moje podejście do tej sytuacji, niektórzy uważali je za przepełnione uprzedzeniami. Do niczego nie namawiam, prezentuję jedynie swój punkt widzenia na sprawę rosyjskiego biznesu w Polsce.

Mere szuka pracowników operujących językiem rosyjskim

Jak podaje Adam Sieńko, Torgservis PL sp. z o. o., czyli spółka administrująca Mere w Polsce, rozpoczęła rekrutację pierwszych pracowników za pośrednictwem Pracuj.pl. Co ciekawe, sieć ma spore opóźnienie, ponieważ o otwarciu pierwszych 8 sklepów w południowej części kraju mówiło się już w kontekście roku 2018. Jak dotąd dyskontu jednak u nas nie ma, a rekrutacja dotyczy pracowników administracyjnych.

Co ciekawe, w wymogach dla samodzielnego księgowego i specjalisty d/s zakupów znajduje się obowiązek znajomości języka rosyjskiego, ale nie angielskiego. Jest to warunek konieczny do codziennej komunikacji wewnątrz firmy. Oczywiście nie dziwi to w kontekście wielokrotnie wytykanego rodowodu Mere, jednak dziwi fakt ekspansji na zachodnie rynki, przy jednoczesnym braku zrozumienia specyfiki działania na rynkach europejskich. A przecież Mere to nie tylko Polska, tylko próba rozszerzenia Svetoforu na całą Unię Europejską.

Biedronka, za którą stoi portugalski kapitał, nie oczekuje od swoich pracowników na szczeblu kierowniczym znajomości języka portugalskiego. Podobnie jest w przypadku Lidla – tutaj niemiecki bywa często dodatkowym atutem, ale na ogół komunikacja odbywa się w języku angielskim. Mere jednak ogranicza się wyłącznie do rosyjskiego, znanego Polakom, ale głównie w wieku emerytalnym i przedemerytalnym, co też z pewnością (obok strony internetowej rodem z 1999 roku) pokazuje z przedsięwzięciem jakiej rangi mamy do czynienia.