Sopot przesłał rządowi projekt ustawy, która ma zrobić porządek z hotelami i prywatnymi pensjonatami działającymi na Airbnb czy Bookingu

Firma Nieruchomości Prawo Społeczeństwo dołącz do dyskusji (102) 04.12.2019
Sopot przesłał rządowi projekt ustawy, która ma zrobić porządek z hotelami i prywatnymi pensjonatami działającymi na Airbnb czy Bookingu

Udostępnij

Maciej Bąk

W Sopocie powstał projekt, który ma uregulować w polskim prawie zjawisko najmu krótkoterminowego. Choć noclegi poprzez Airbnb czy Booking.com to w naszym kraju od dobrych kilku już lat chleb powszedni, to wciąż według przepisów taka usługa właściwie nie istnieje. Zmienić miałaby to nowelizacja ustawy o usługach hotelarskich. Trafiła ona już na biurka między innymi ministra rozwoju i marszałka Senatu.

Sopot w pierwszej kolejności proponuje by ustawa obejmowała podmiotowo nie tylko hotelarzy, ale też osoby lub przedsiębiorstwa, które świadczą usługi hotelarskie w lokalach mieszkalnych. Musieliby oni wpisywać taką działalność do specjalnej ewidencji prowadzonej przez samorząd. Dziś niektóre miasta, takie jak właśnie Sopot, wprowadzają takie ewidencje, ale mają one dobrowolny charakter. Według nich, z racji małego zainteresowania, lokali na najem okazjonalny jest nawet kilkanaście razy mniej niż w rzeczywistości.

Koniec z bezkarnym hałasem i bałaganem?

Samorządy miałyby prawo wykreślić z ewidencji właściciela lokalu, który nie spełniałby szeregu ustawowych wymogów. Chodzi nie tylko  o wymogi typowe dla usług hotelarskich, jak konieczność spełniania wymagań sanitarnych czy przeciwpożarowych. Ale pojawiają się też wymogi czysto sąsiedzkie. W końcu to właśnie uciążliwe sąsiedztwo lokali wynajmowanych poprzez Booking.com czy Airbnb jest największym problemem związanym z krótkoterminowym najmem.

Dlatego projekt ustawy zakłada, że jeśli udokumentowane będą co najmniej trzy policyjne interwencje w danym lokalu, zakończone mandatem, a nawet pouczeniem, samorząd ma prawo wykreślić obiekt z ewidencji. To rozwiązanie może wzbudzić szczególne kontrowersje. Może się bowiem okazać że pokoje wynajmowane w dzielnicach rozrywkowych bardzo szybko z powodu głośnej klienteli będą tracić prawo do zarabiania na siebie. Tym bardziej że ponowne zgłoszenie do ewidencji mogłoby nastąpić dopiero… po roku.

Samorządy z większą władzą nad najemcami?

Jako że projekt ustawy powstał w sopockim ratuszu, jego pomysłodawcy chcą sporo kompetencji przekazać samorządom. To one określałyby, uchwałą rady gminy, dodatkowe wymagania dla quasi-hotelarzy, koniecznych do wpisania się do ewidencji. Mogłyby również nakładać obowiązek napisania regulaminu porządkowego lokalu, który w dodatku musiałby zostać zaakceptowany przez turystę. W grę wchodzi też nałożenie przez samorząd obowiązku specjalnego oznaczenia lokalu od zewnątrz. Po to by każdy mógł od razu wiedzieć jakie usługi są w nim świadczone.

Najem krótkoterminowy – przepisy do ustalenia

To oczywiście tylko projekt, który teraz trafi do analizy wielu środowisk. Z pewnością co najmniej część rozwiązań spotka się ze sprzeciwem. Krótkoterminowy wynajmujący mogą mieć jednak problem, bo nie są oni formalnie zorganizowani i nie mają swojego jednego, konkretnego reprezentanta. Samorządy są więc tu na uprzywilejowanej pozycji, ale ostateczna decyzja i tak należy do sejmowej większości. Jedno jest pewne – jeśli nie uregulujemy najmu krótkoterminowego, z centr najbardziej popularnych polskich miast w końcu masowo zaczną wyprowadzać się mieszkańcy i staną się one dzielnicami hotelowymi. A raczej quasi-hotelowymi.