- Home -
- ecommerce -
- Jeżeli szukasz prezentu, to nie kupuj na Temu. Jeżeli szukasz towaru, to generalnie lepiej nie zaopatruj się w Chinach
Jeżeli szukasz prezentu, to nie kupuj na Temu. Jeżeli szukasz towaru, to generalnie lepiej nie zaopatruj się w Chinach
Niemieccy eksperci z VDE przebadali towar sprzedawany na platformie Temu. Okazało się, że producenci z Chin nierzadko sprzedają tam niespełniający europejskich norm szmelc. Temu to platforma sprzedażowa będąca jedynie pośrednikiem pomiędzy klientem a chińskimi firmami. Coś nam to przypomina. Dlatego sprzedawcy powinni wziąć poprawkę na odpowiedzialność za towar w dropshippingu, żeby uniknąć przykrych niespodzianek po świętach.

Niemieccy eksperci udowodnili, że chińscy producenci sprzedają na Temu towary, które mogą być wręcz niebezpieczne
Towary produkowane w Chinach przez długie lata kojarzyły się w Polsce z kiepską jakością. Być może czasy się zmieniają, ale pewne rzeczy pozostają takie same. Portal dlahandlu.pl informował niedawno o badaniu, jakim inżynierowie z niemieckiego stowarzyszenia VDE razem z magazynem konsumenckim WISO poddali towary sprzedawane na popularnej w ostatnim czasie chińskiej platformie Temu. Wynik, jak można się domyślić, do najlepszych nie należy.
Powyższy fragment raportu to podsumowanie testów przeprowadzonych na zamówionym czajniku, słuchawkach, głośnikach Bluetooth, suszarce i kilku innych urządzeniach. Pierwsze urządzenie okazało się mieć metalową obudowę, która prawdopodobnie pozostaje pod napięciem i wtyczkę pozbawioną przewodu ochronnego. Głośnik i słuchawki nie poradziły sobie z kolei z pomiarami akustycznymi jakości dźwięku. Suszarka z kolei nie ma nawet na obudowie etykiety. O spełnieniu jakichkolwiek europejskich norm jakościowych mowy być nie może.
Odpowiedzialność za towar w dropshippingu jest szersza, niż by się wydawało na pierwszy rzut oka
Przy sprowadzaniu towarów z Chin nie sposób nie wspomnieć o pokrewnym zjawisku dropshippingu. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od dawna zwraca uwagę, że w gruncie rzeczy wszystko zależy od tego, na jakich konkretnych zasadach zorganizowaliśmy sprzedać. Wyróżnić możemy dwa podstawowe warianty. Najkorzystniejszym dla kupującego jest oczywiście ten, w którym sklep internetowy jest pełnoprawnym sprzedawcą, a azjatycki partner jest jedynie jego dostawcą. Wówczas cała odpowiedzialność za towar w dropshippingu wynikająca na przykład z przepisów ustawy o ochronie konsumentów spoczywa na sklepie.
Bardzo popularnym wariantem jest ten, w którym sklep internetowy jest jedynie pośrednikiem azjatyckiej firmy. Wówczas ma jedynie takie obowiązki, jakie sam na siebie nałożył w swoim regulaminie. Oczywiście do tego dochodzi odpowiedzialność za samą poprawną realizację transakcji. Problemy dla kupującego pojawiają się wtedy, gdy przychodzi do skorzystania z prawa do odstąpienia od umowy albo rękojmi. Wówczas istnieje ryzyko, że trzeba będzie kontaktować się bezpośrednio z chińską firmą, która niespecjalnie musi się przejmować ani polskim, ani unijnym prawem.
Siłą rzeczy na sklepie cały czas ciążą obowiązki natury informacyjnej. W szczególności zwróciłbym uwagę na art. 12a ustawy o prawach konsumenta.
Innymi słowy: kupujący musi być poinformowany o tym, od kogo dokładnie będzie mógł dochodzić praw, które mu przysługują. Sklep internetowy niebędący formalnie sprzedawcą wciąż pozostaje internetową platformą handlową.
Sprzedaż podróbek jako "pośrednik" chińskiej fabryki szmelcu może się skończyć nawet więzieniem
Odpowiedzialność za towar w dropshippingu może mieć także charakter karny. Mowa oczywiście o wprowadzaniu do obrotu podrabianych towarów. Nawet sklepowi-pośrednikowi trudno byłoby się w takiej sytuacji wyłgać. W końcu w przypadku przedsiębiorcy mamy do czynienia z podmiotem profesjonalnym. Dowiedzenie, że nie mieliśmy pojęcia, że nasz chiński dostawca sprzedaje podróbki, może nie być łatwe. Zwłaszcza wtedy, gdy oferowaliśmy nasze towary w cenie znacząco odbiegające od rynkowego standardu albo ceny oryginalnego produktu.
Zgodnie z art. 305 ustawy prawo własności przemysłowej, kara może wynosić nawet 2 lata pozbawienia wolności. Jeśli mówimy o uczynieniu sobie ze sprzedaży podróbek stałego źródła dochodu, zagrożenie karą wzrasta do nawet 5 lat w więzieniu. Jeżeli sprzedajemy podrabiane towary od dłuższego czasu, to możemy się spodziewać zastosowania przeciwko nam właśnie tej surowszej kwalifikacji czynu.
zobacz więcej:

20 mln euro z Brukseli dla ukraińskich startupów. Balony zamiast dronów i woda pitna w strefach wojennych
23.03.2026 17:33, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 12:04, Aleksandra Smusz
23.03.2026 11:21, Jakub Bilski
23.03.2026 10:12, Jerzy Wilczek
23.03.2026 9:30, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 9:07, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 8:25, Mariusz Lewandowski

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie
23.03.2026 7:43, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 7:03, Mariusz Lewandowski

Ty dajesz monterowi swój podpis na tablecie. Play wybiera sobie, na jaką i jak drogą umowę go nałoży
22.03.2026 19:58, Jerzy Wilczek
22.03.2026 19:16, Rafał Chabasiński
22.03.2026 14:30, Aleksandra Smusz
22.03.2026 12:11, Rafał Chabasiński
22.03.2026 11:05, Aleksandra Smusz
22.03.2026 9:45, Mateusz Krakowski
22.03.2026 8:45, Mariusz Lewandowski

Podwyżka 9 proc. od kwietnia to medialna ściema. Dotyczy tylko niektórych i nie chcecie być na ich miejscu
22.03.2026 7:54, Mariusz Lewandowski
22.03.2026 7:27, Mariusz Lewandowski
21.03.2026 20:41, Mariusz Lewandowski
21.03.2026 14:10, Marcin Szermański
21.03.2026 12:27, Marcin Szermański
21.03.2026 11:36, Mariusz Lewandowski
21.03.2026 10:43, Piotr Janus

Student po trzecim roku będzie czytać twoje akta sądowe. To nie jest rozwiązanie problemu - to nowy problem
21.03.2026 9:34, Igor Czabaj
21.03.2026 8:16, Marcin Szermański
























