1. Home -
  2. Technologie -
  3. Prawo do bycia zapomnianym w sieci ma już rok. Polakom uznano 38% wniosków

Prawo do bycia zapomnianym w sieci ma już rok. Polakom uznano 38% wniosków

Dokładnie rok temu światem na zbiegu prawa i internetu wstrząsnął wyrok Trybunału Sprawiedliwości z dnia 13 maja 2014 r. w sprawie C‑131/12 (Google vs Gonzales), który otworzył drogę do kasowania wyników z wyszukiwarek internetowych (w tym - przede wszystkim - z Google). 

Maja Werner14.05.2015 19:17
Technologie

Nie brakowało oczywiście ożywionej debaty. Część internautów opowiadała się za rozstrzygnięciem TSUE wskazując na to, że obecnie Google jest poza wszelką kontrolą, a pojawiające się w nim informacje często mogą być bardzo krzywdzące i nieprawdziwe. Z drugiej strony nie brakowało jednak głosów, że możliwość ingerowania w wyniki wyszukiwarek będzie tak naprawdę początkiem... cenzury.

Prawnicy sprzeczali się też w ocenie tego, jakie kompetencje Trybunał Sprawiedliwości określił w swoim wyroku po stronie administratorów wyszukiwarek. Czy też mają oni kasować wszystkie dane, o które zostaną poproszeni (przez dysponentów stosownych praw) czy też mogą być swoistymi "sędziami" w tej sprawie, oceniając czy żądanie internauty jest zasadne.

W pierwszym roku funkcjonowania wyszukiwarka zmierzyła się z blisko 250 000 wezwań do usunięcia ok. 920 000 linków z Google. Pozytywnie zdecydowano się rozpatrzyć 41% wniosków. Posiadamy też dane odnośnie polskiej wersji serwisu. Firma z Mountain View rzadziej podzielała punkt widzenia rodzimych internautów, gdyż usunięto 38% spośród 23 000 linków składających się w sumie na 7 000 zgłoszeń.

Wśród witryn, które najczęściej wskazują internauci jako konieczne do usunięcia dominują serwisy społecznościowe - Facebook, Twitter, YouTube, Badoo. Należy jednak pamiętać, że wynika to głównie z osiąganej przez nie skali. Giganci współczesnego internetu nawet łącznie stanowili tylko 8% wezwań, których dotyczyły zgłoszenia.

Nawet jeśli Google odmówi nam "prawa do bycia zapomnianym", należy mieć na uwadze, że jego stanowisko w tej kwestii nie jest ostateczne. Być może warto wówczas udać się po pomoc do prawnika? Zespół bezprawnik.pl składa się z doświadczonych prawników, wśród których nie brakuje również specjalistów od problematyki ochrony wizerunku czy prywatności w sieci. Zainteresowanych zapraszamy do kontaktu pod adresem e-mailowym [email protected].

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi