- Bezprawnik -
- Praca -
- Prawie połowa Polaków chce znać wysokość zarobków swoich współpracowników
Prawie połowa Polaków chce znać wysokość zarobków swoich współpracowników
Problemy rynku pracy są różne i dotykają bardzo wielu sfer. Jedno z badań właśnie pokazało, że prawie połowa Polaków źle się czuje z tym, że nie zna zarobków współpracowników.

Problemy rynku pracy
Portal „Money.pl” opisał badania przeprowadzone na zlecenie Wirtualnej Polski. Zgodnie z ich wynikiem aż trzy czwarte z nas chciałoby, by informacje o zarobkach były zawarte w ogłoszeniach o pracę.
Prawie połowa Polaków chciałaby ponadto, by wysokość zarobków była jawna (47% odpowiedziało „raczej tak” albo „zdecydowanie tak”). Ponadto aż 61% respondentów popiera pomysł podawania średnich zarobków na danych stanowiskach.
Wynika to zapewne z tego, że duże dysproporcje w zarobkach na bliźniaczych stanowiskach i przy wykonywaniu podobnej pracy mogą być demotywujące. Ponadto niektórzy - jeżeli dowiedzą się, że zarabiają znacznie mniej od kolegów - mogą wprost poczuć się wykorzystani.
Problemów rodzimego rynku pracy jest jednak więcej.
Pieniądze - temat tabu
Warto cofnąć się do podniesionego w ankiecie problemu niepodawania zarobków w ofertach pracy. Od wielu lat trwają dyskusje co do tego, by prawnie przymusić pracodawców do informowania o wysokości wynagrodzenia.
Dzisiaj wysokość wynagrodzenia, jeżeli już jest podawana, to bardzo często wyrażona jest enigmatycznie. Powszechnie znane są takie określenia, jak „podstawa + premia”, bądź nieracjonalnie formułowane widełki, jak „2500-8000 netto”.
Podobnie sytuacja się ma co do informowania o zarobkach. Pracownicy niechętnie rozmawiają o tym między sobą, zaś wielu pracodawców wprost zakazuje mówienia o wysokości wynagrodzeń.
Wysokość pensji jest ponadto - w ujęciu społecznym - swego rodzaju tematem tabu. W wielu kręgach opowiadanie o swojej wysokiej pensji odbierane jest jako przejaw chwalenia się, zaś jeżeli płaca jest niska, to wręcz żalenia się, bądź stanowi obiekt drwin. Można by rzec, że najlepiej o swoich zarobkach nie mówić, bo i tak będzie to w jakiś sposób nietaktowne.
Oczywiście prawdą jest, że widać pewną normalizację w zakresie dyskusji o zarobkach, natomiast mam wrażenie, że jest to bardzo pozorne. Pieniądze jeszcze przez wiele lat będą tematem tabu.
Umowy cywilnoprawne i samozatrudnienie
Oczywiście byłbym dużym idealistą, gdybym naiwnie pominął problematykę zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi, bądź „wypychaniem” pracowników na samozatrudnienie. Trzeba od razu wyjaśnić, że stosunek pracy - w rozumieniu prawa pracy - nie powstaje jedynie z chwilą podpisania umowy, która w tytule ma „o pracę”, a wynika z pewnego stanu faktycznego. Jeżeli „pracownik” za wynagrodzeniem świadczy pracę określonego rodzaju na rzecz pracodawcy, w miejscu przez niego wskazanym i pod jego kierownictwem, to w istocie mowa jest o umowie o pracę.
Umowa zlecenia bardzo często w praktyce jest umową o pracę, jednakże w zdecydowanej większości przypadków strony wolą pozornie działać w oparciu o stosunek cywilnoprawny, bo to się najczęściej opłaca. Pracodawca-zleceniodawca nie musi przejmować się prawami pracowniczymi, a zleceniobiorca-pracownik najpewniej będzie w stanie zarobić nieco więcej.
Oczywiście nie zawsze świadczenie jakiejś pracy w oparciu o stosunek cywilnoprawny będzie nadużyciem. Jeżeli jest jednak mowa o regularnej, stacjonarnej i nietwórczej pracy na określonym stanowisku „od poniedziałku do piątku” w stałych godzinach, będąc zależnym od pracodawcy, to można mieć w zasadzie pewność, że umowa zlecenia czy o dzieło została zawarta jedynie dla pozoru.
Podobnie kontrowersyjna wydaje się problematyka zachęcania do świadczenia pracy w oparciu o samozatrudnienie. W tym zakresie dyskusja jest jednak dosyć pogłębiona, bo - mimo że pod względem samozatrudnienia jesteśmy ewenementem na płaszczyźnie UE - to trudno uznać, by tego rodzaju działalność była jakkolwiek oczywiście niezgodna z prawem - i ze zdrowym rozsądkiem. O ile oczywiście taka relacja nie jest wymuszona.
Największe problemy rynku pracy: praca prekaryjna?
Prekariat (i praca prekaryjna) to relatywnie nowe pojęcie w doktrynie prawa pracy. Oczywiście sam prekariat, jako określenie z dziedziny nauk społecznych, nie jest niczym nowym, ale zyskuje nieco inne znaczenie w kontekście praw pracowniczych, a raczej ich braku.
Prekariat ściśle wiąże się z brakiem pewności co do przyszłości - także w zakresie zatrudnienia - i dotyka najczęściej pracowników mniej wykształconych, którzy na rynku pracy znajdują się w tej zdecydowanie gorszej pozycji. Z pracą prekaryjną związane jest świadczenie pracy w oparciu o umowy cywilnoprawne, ale - wydaje się - także samozatrudnienie, jeżeli jest niejako wymuszone.
Pracownicy prekaryjni (za K. Cymbranowicz) odnoszą się do różnych sektorów rynku pracy. Można uznać, że to pracownicy, którzy wykonują proste prace w oparciu o umowy cywilnoprawne, zarabiają mało, a stabilność ich zatrudnienia w zasadzie nie istnieje.
Do grupy pracowników prekaryjnych zaliczyć też należy świadczących pracę „na czarno”, w tym imigrantów, ale - co należy podkreślić, by zachować odpowiednią optykę - prekariat stanowi bardzo duża część społeczeństwa - w zasadzie ludzie młodzi i zazwyczaj niewykształceni.
Optykę zaburza fakt, że praca prekaryjna - co do nazewnictwa - stanowi relatywnie nowe określenie, zaś samo zjawisko nie jawi się jako coś nowego. Polski rynek pracy w odniesieniu do wielu sektorów przyjmuje za całkowicie normalne zatrudnianie w oparciu o umowy cywilnoprawne, nie przejmując się zapewnieniem zabezpieczających praw pracowniczych.
Największy problem prawa pracy - jego nieadekwatność?
Polskie prawo pracy wydaje się nie do końca odpowiednio nadążać za zmianami. Sam Kodeks pracy, stanowiący fundament prawnej relacji pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, pochodzi z 1974 roku.
Niedostosowanie k.p. do realiów widać szczególnie dzisiaj, w obliczu epidemii koronawirusa. Praca zdalna stała się u wielu osób podstawową formą świadczenia pracy, czego przepisy prawa pracy w zasadzie w ogóle nie regulują.
Nieadekwatność Kodeksu pracy widać też w obliczu tego, jak często zastępuje się go umowami cywilnoprawnymi. To właśnie omijanie go stanowi najlepszy dowód na to, że brakuje w polskim porządku prawnym relacji pracowniczej mniej formalnej i zobowiązującej niż kodeksowy stosunek pracy.
Problemy rynku pracy wydają się zatem przenikać, tworząc pewien trudny do rozłożenia na czynniki pierwsze splot problemów. W mojej opinii na jego czele znajduje się pewien dysonans pomiędzy wolą ustawodawcy - wyrażoną w przepisach prawa - a oczekiwaniami rynku pracy. Zarówno pracodawców, jak i pracowników.
zobacz więcej:
22.04.2026 16:09, Rafał Chabasiński

18 godzin polskiego i 18 godzin WF-u to nie to samo. Nauczyciele mają dość udawania, że jest inaczej
22.04.2026 15:19, Joanna Świba
22.04.2026 14:43, Mariusz Lewandowski
22.04.2026 14:31, Edyta Wara-Wąsowska
22.04.2026 13:46, Marcin Szermański
22.04.2026 13:34, Mariusz Lewandowski

Rusza kontrowersyjny system śledzenia śmieci. Na razie dobrowolny, ale urzędnicy już mówią o „większych zmianach"
22.04.2026 12:52, Marcin Szermański
22.04.2026 12:24, Aleksandra Smusz
22.04.2026 11:37, Mateusz Krakowski
22.04.2026 11:02, Piotr Janus
22.04.2026 10:27, Edyta Wara-Wąsowska
22.04.2026 10:02, Materiał Partnera Bezprawnika
22.04.2026 9:42, Piotr Janus
22.04.2026 9:04, Edyta Wara-Wąsowska
22.04.2026 8:28, Aleksandra Smusz
22.04.2026 7:44, Rafał Chabasiński
22.04.2026 6:57, Edyta Wara-Wąsowska

USA, Niemcy, Chiny – trzy różne strategie dot. złota. Na tle Pekinu, Berlina i Waszyngtonu polskie zakupy NBP wyglądają coraz ciekawiej
21.04.2026 20:31, Filip Dąbrowski
21.04.2026 16:01, Joanna Świba
21.04.2026 15:07, Aleksandra Smusz
21.04.2026 13:33, Piotr Janus
21.04.2026 13:00, Edyta Wara-Wąsowska
21.04.2026 12:31, Marcin Szermański
21.04.2026 11:43, Mateusz Krakowski
21.04.2026 11:19, Edyta Wara-Wąsowska

Apartament w strefie ochrony konserwatorskiej - w jaki sposób powstaje inwestycja Kapitanat Garbary w Poznaniu?
21.04.2026 10:53, Materiał Partnera Bezprawnika
21.04.2026 10:51, Materiał Partnera Bezprawnika

























