Zarobki w II RP a współczesna Polska. Na co w czasach Piłsudskiego starczyłaby dzisiejsza pensja minimalna?

Gorące tematy Społeczeństwo Zakupy dołącz do dyskusji (136) 15.09.2019
Zarobki w II RP a współczesna Polska. Na co w czasach Piłsudskiego starczyłaby dzisiejsza pensja minimalna?

Rafał Chabasiński

Współcześnie zwykło się mitologizować okres II Rzeczypospolitej, zazwyczaj w kontrze do Polski Ludowej. Trzeba przy tym pamiętać, że tamte czasy były niespokojne i politycznie i gospodarczo i społecznie. Także społeczeństwo bardzo się różniło od dzisiejszego. Jeśli porówna się zarobki w II RP do tych z 2019 r. można dostrzec jak bardzo zmienił się nasz kraj w ciągu stulecia.

Bardzo lubimy porównywać dzisiejszą Polskę do II RP, robiąc to jednak należy pamiętać o specyfice tamtych czasów

II Rzeczypospolita wydaje się dzisiaj państwem, którego współczesna Polska jest bezpośrednią kontynuatorką. O okresie władzy ludowej najchętniej byśmy zapomnieli. Podobnie jak zapomnieliśmy o niedomaganiach państwa okresu międzywojennego. Dwudziestolecie międzywojenne było praktycznie kontynuacją okresu największego szaleństwa w historii ludzkości, rozpoczętego i zakończonego wojną światową. Nic więc dziwnego, że ówczesna historia Polski była co najmniej burzliwa.

Punkt wyjścia był dla nas bardzo niekorzystny. Dużo się dzisiaj mówi o reparacjach wojennych od Niemiec za zniszczenia z okresu II wojny światowej. Mało kto pamięta, że przetaczający się front tzw. „Wielkiej Wojny” spowodował praktycznie porównywalne spustoszenie w gospodarce ziem polskich. Do tego specyfika powersalskiego porządku w Europie nas nie rozpieszczała. Niestabilna sytuacja i brak przesadnej życzliwości ze strony zwycięskich mocarstw, może poza Francją, zaowocował burzliwym kształtowaniem granic II RP. To z kolei przełożyło się na praktycznie permanentny konflikt z większością sąsiadów.

Zarobki w II RP nie biorą się znikąd – ówczesne społeczeństwo ukształtowały trudne realia dwudziestolecia między wojennego

Także sytuacja wewnątrz odrodzonego państwa polskiego była niestabilna. Spory pomiędzy stronnictwami politycznymi doprowadziły do krwawego zamachu stanu i stopniowej autorytaryzacji ustroju II RP. Po śmierci Józefa Piłsudskiego władzę sprawowała reszta Sanacji, pozbawiona większych talentów politycznych delikatnie mówiąc. Na to wszystko nakładały się jeszcze konflikty etniczne. Koegzystencja zarówno z Niemcami, jak i Ukraińcami czy Żydami nie przebiegała zbyt harmonijnie.

Być może powyższy opis jest malowany w dość czarnych barwach. Nie sposób nie zauważyć, że władze odrodzonej Rzeczypospolitej miały bardzo trudne zadanie – w tych wszystkich niekorzystnych okolicznościach podźwignąć kraj z powojennej ruiny. To wszystko musiało wpływać na kondycję ówczesnej gospodarki i społeczeństwa. Ta ma z kolei bezpośrednie przełożenie na zarobki w II RP w poszczególnych branżach i warstwach społecznych.

Najlepsze zarobki w II RP uzyskiwali urzędnicy i pracownicy umysłowi, jakże inaczej niż dzisiaj

Interesujące zestawienie tego, jak przestawiały się ceny i zarobki w II RP praktycznie w przededniu wojny można znaleźć na portalu tytus.edu.pl. Szczególnie istotny wydaje się podział na poszczególne warstwy społeczne. Następca Józefa Piłsudskiego, marszałek Edward Śmigły-Rydz zarabiał 3000 zł. miesięcznie. Tyle samo zarabiali premierzy. Prezydent mógł liczyć na pensję w wysokości 5000 zł. Pensje ścisłej elity państwa – ministrów, generałów, dyrektorów – wynosiły między 1000 a 2000 zł. Pensję w wysokości 1000 zł. otrzymywał sędzia. Pułkownik, w zależności od tego czy posiadał rodzinę czy nie, od 632 do 713 zł. Dyrektor szkoły otrzymywał wynagrodzenie od 450 do nawet 750 zł. Także profesorowie wyższych uczelni mogli liczyć na stosunkowo wysokie pensje. Profesor zwyczajny otrzymywał 1000 zł. miesięcznie, nadzwyczajny 750 zł.

Klasa średnia mogła liczyć na dużo niższe zarobki. Pensje adiunktów oscylowały pomiędzy 355 a 450 zł. Pierwszą kwotę co miesiąc otrzymywali komisarze policji. Lekarz zarabiał ok. 400 zł. Zarobki nauczycieli kształtowały się pomiędzy 160 a 260 zł. Względnie nieźle zarabiali listonosze – 200 zł. miesięcznie. Porównywalne zarobki otrzymywali maszyniści pociągów. Wykwalifikowany robotnik czy specjalista mógł liczyć na pensję w granicach 200 do nawet 400 zł. Szczególnie dobre zarobki czekały na fachowców z branży poligraficznej oraz na górników. Asystent na uczelni otrzymywał miesięcznie 160 zł.

Sytuacja najuboższych dzisiaj wydaje się nieporównywalnie lepsza, niż w okresie II RP

Niewykwalifikowany robotnik mógł liczyć na nieco niższe wynagrodzenie. Co miesiąc otrzymywał ok. 130 zł. Na samym dole drabiny społecznej znajdowali się pracownicy sezonowi, oraz pomoc domowa. Ta ostatnia mogła liczyć niekiedy na ok. 21 zł. Miesięcznie. Warto wspomnieć, że kobiety przed wojną zarabiały nawet 60% mniej niż mężczyźni. Tymczasem kilogram mięsa kosztował ok. 1,50 zł, podobnie jak mendel jajek. Masło było dużo droższe – kosztowało 3,98 zł. za kilogram. Mięso i tłuszcze generalnie były stosunkowo drogie względem reszty cen żywności.

Rozrywki? Obiad w restauracji dla dwóch osób to wydatek rzędu 25 zł. Bilet do kina to wydatek rzędu 40 gr., zakup radia nawet 200 zł. Niemal tyle samo, co lot samolotem do Amsterdamu kosztujący ok. 233 zł. Tańsza była taka wycieczka do Berlina – to wydatek rzędu 133 zł. Do Lwowa można było polecieć już za 50 zł. Oczywiście, bez kosztów noclegu czy wyżywienia. Tymczasem dwutygodniowy pobyt w Zakopanem to wydatek rzędu 80 zł. za osobę.

Zarobki w II RP zazwyczaj pozwalały na opłacenie sobie wynajmu mieszkania. To wydatek, w zależności od lokalizacji i standardu, rzędu 30-100 zł. miesięcznie. Najtańszy samochód kosztował 3800 zł. Ceny automobili rosły w zależności od marki i jakości pojazdu. Sięgały nawet 7000 zł. Litr benzyny kosztował tymczasem 68 gr. Zakup willi to wydatek rzędu 50 tysięcy złotych.

Co zaskakujące, rozwarstwienie społeczne dzisiaj wydaje się mniejsze, niż w okresie międzywojennym

Jak można powyższe dane porównać ze współczesnością? Zarobki w II RP mają zauważalnie inną strukturę, niż współcześnie. Obecnie to właśnie wykwalifikowani specjaliści – jak programiści, czy finansiści – mogą liczyć na najlepsze zarobki w Polsce roku 2019. Administracja publiczna nie jest dzisiaj tak atrakcyjnym wyborem kariery, jak w dwudziestoleciu międzywojennym. Obecnie prezydent RP zarabia ok. 20 138 zł. brutto, a więc mniej niż dziesięciokrotność obowiązującej pensji minimalnej. Ścisła elita II RP zarabiała dużo lepiej, przynajmniej w porównaniu do reszty społeczeństwa. O wiele lepiej prezentowała się także pozycja pracowników umysłowych jako takich.

Różnice pomiędzy najlepiej zarabiającymi a nizinami społecznymi w obydwu Rzeczpospolitych były i są ogromne – w obydwu państwach byli w końcu bogaci przedsiębiorcy. Ich zarobki w II RP mogły wynosić nawet 10 tysięcy zł. miesięcznie. To zauważalnie mniej, niż proporcjonalnie zarabiają współcześni menadżerowie najwyższego szczebla w wiodących firmach. Wydaje się jednak, że rozwarstwienie społeczne w dzisiejszej Polsce jest mniejsze, niż w dwudziestoleciu międzywojennym.

Powód takiego stanu rzeczy jest dość prozaiczny. Zarobki w II RP w przypadku najuboższych pozwalały co najwyżej na przeżycie. Tutaj nawet wyjątkowo oszczędne zarządzanie domowym budżetem niewiele było w stanie pomóc. Do tego warto zwrócić uwagę na wspomnianą wyżej powszechną dyskryminację płacową kobiet.

Polska w ciągu ostatnich 100 lat zrobiła ogromny krok do przodu – o ile lepiej wyglądałaby dzisiejsza rzeczywistość, gdyby nie wszystkie okropieństwa XX w. jakie na nas spadły?

Druga Rzeczpospolita z całą pewnością nie była krajem mlekiem i miodem płynącym. Dzisiaj przeciętnemu Polakowi żyje się dużo lepiej, niż pozwalałyby mu na to zarobki w II RP. Tamto państwo, pomimo względnie wysokiego nominalnego PKB nie było gospodarczą potęgą. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że ówczesna Polska była krajem po prostu biednym, na pograniczu zacofania. III RP jest państwem rozwiniętym, członkiem Unii Europejskiej, mającym aspiracje gonienia państw zachodnich. To tylko pokazuje jak wielki krok do przodu zrobiliśmy przez ostatnie 100 lat. Mogłoby być lepiej? Z pewnością. Biorąc jednak pod uwagę, że po drodze musieliśmy mierzyć się z tragicznymi skutkami dwóch wojen światowych oraz wyjątkowo niewydolnym systemem gospodarczym – możemy być z siebie dumni.

136 odpowiedzi na “Zarobki w II RP a współczesna Polska. Na co w czasach Piłsudskiego starczyłaby dzisiejsza pensja minimalna?”

  1. Ok, czyli niewiele się zmieniło a tyle lat minęło. Niewykwalifikowany pracownik kiedyś – 130 zł, dzisiaj – 1650 zł.
    Masło – kiedyś: 325 kostek, dzisiaj: 600 kostek,
    Mięsko – kiedyś 87 kg, dzisiaj 115 kg,
    Bilet do kina – kiedyś: 325 biletów, dzisiaj: 110,
    Na najtańszy samochód sobie pozwolić nie może ani kiedyś, ani dziś bo w obu przypadkach oszczędzanie zajmuje ponad dwa lata ale pieniędzy starcza na zakup 191 litrów paliwa kiedyś, dzisiaj – 300 litrów,
    Dwutygodniowy wyjazd do Zakopanego – kiedyś pensja starcza na półtora osoby, dzisiaj gdzieś na uboczu może się udać, że starczy na dwie osoby bez wyżywania,
    Najem mieszkania – tu najlepiej bo kiedyś 30-100 zł zamieszkanie a dzisiaj (w moim małym miasteczku) 500 płacisz za pokój, kawalerki za 1200+ i normalne mieszkania za 1500+.
    Czy przez te 100 lat aż tak wiele się zmieniło?

    • Zmieniło się bardzo wiele w obszarze, który ten (i wiele podobnych) tekst kompletnie pomija. Chodzi o sytuację ekonomiczną ludności wiejskiej, stanowiącej przed wojną mocno przeważającą większość. W szczególności w rozdrobnionych gospodarstwach na wschodzie, gdzie żyło się na skraju nędzy.

      • Ale to zasługa PRL’u, choć „chłopom” trzeba oddać honor, że dzielnie wygrali z kolektywizmem i chwała im za to.

    • G. prawda geniuszu. A „Polska w ruinie”.
      1) Nie uwzględniasz bezrobocia. W woj. Warszawskim w 1931 25%, obecnie może 3%
      2) Nie uwzględniasz znacznie niższych, albo i zerowych dochodów kobiet przed wojną. A to kompletnie zmienia porównanie dochodów rodziny.
      3) Z dzisiaj bierzesz płace minimalną, natomiast przedwojenną przeciętną prac. niewykwalifikowanego. Zapewniam cię, że minimalna w ’30 była znacznie niższa.
      4) Nie uwzględniasz gigantycznej rzeszy wiejskiej biedoty przed wojną – teoretycznie rolników (cała rodzina na 1 ha – wielcy farmerzy) – 30% gospodarstw <2 ha.
      5) Co do samochodu, to, że niewykwalifikowany pracownik nie może sobie pozwolić na najtańszy samochód, jest w świetle zakorkowania miast, szalenie odważnym stwierdzeniem. On wręcz musi sobie na niego pozwolić, jak mieszka w wiosce pod miastem, bo komunikacja podmiejska została zniszczona.
      6) To, co powyżej zresztą pokazuje, że takie automatyczne porównywanie jest bez sensu, bo struktura cen jest kompletnie inna, czym innym używany grat, czym innym nowy samochód – w latach '30 dobro superluksusowe
      7) zapewniam, że jak Cie stać na 87 kg mięca, to skok o 40% do 115 – jest wielką różnicą

      • 1. Bezrobocie w Warszawie? Nikogo niepracujacego nie stać na mieszkanie w Warszawie. Porównaj swoje tereny wiejskie.
        2. Nie uwzględniam także programu 500+, dzięki któremu najbiedniejsi, żyjący w ubóstwie z 10+ dziećmi są w stanie żyć lepiej niż ja zarabiający dosyć przeciętnie.
        3. Zapewniam Ciebie, że wtedy nie było minimalnej pensji, można było zarabiać 2 zł miesięcznie czy na ile się zgodziło, dziś niewykwalifikowany pracownik (czyli osoba po podstawówce/gimnazjum bez matury) nie dostanie więcej niż minimalna krajowa a jeszcze mu będą z pensji potrącać za wypożyczenie mopa czy munduru.
        4. I co z tą rzeszą? Nie uwzględniłem także więźniów ani seniorów.
        5. Czyli rozumiem, że pracy nie ma bo ludzie muszą samochodami z wiosek jeździć do miasta?
        6. Ja porównuję nowy vs nowy, to Ty porownujesz grata do nowego.

        • 1 Nie wciskaj dodatkowych wątków.
          2. No właśnie – sam to widzisz.
          3. Pierwsza część – no właśnie. Druga część – oczywista nieprawda – znajdź niewykwalifikowanych(= po podstawówce) pracowników (takich też trzeba) za 1650 na rękę do pracy na budowie np. w Poznaniu. Nawet kasjer w biedronce w dużym mieście zarabia więcej 1650 zł.
          4. Ich rzeczywiste zarobki gruuubo poniżej wspomnianych 130 zł, a mówimy o 30% gospodarstw z 70% ludności rolniczej w przedwojennej Polsce. Stąd branie do Twojego porównania pensji 130 zł to grube nadużycie.

          5. Nie o tym mowa, tylko o tym, że twierdzisz, że ich na samochód nie stać.
          6. Funkcjonalnie to wbrew pozorom to prawie to samo. I dlatego piszę, że takie porównania są wątpliwe – lepiej porównać np. liczbę niedożywionych, albo żyjących w przeludnionych lokalach i zapewniam cię, że w tej kategorii bijemy lata ’30 na głowę.

  2. Bardziej kinematograficznie.
    Recenzje nowego filmu o Piłsudskim , zarowno te profesjonalne jak i zwyklych kinomanow, sa bardzo pozytywne. Podobno wyszedl naprawde dobry film. Mozna z czystym sumieniem go polecic.
    Wspierajmy polska kinematografie!!

      • Nie jetem pewien czy lepiej. Wiadomo czym się sanacja skończyła (czym zaczęła i czym trwała zresztą też – nic z tych rzeczy nie było dobre)

  3. Największym problemem II RP była struktura zatrudnienia wychylona mocno w kierunku rolnictwa (75% mieszkańców pracowało tym sektorze). Dopiero pod koniec lat 30., gdy uruchomiono COP, nastąpił niewielki odpływ ludności do przemysłu, ale z centralnej Polski, na Kresach nie zmieniło się nic.

    Na to wszystko nałożył się wielki kryzys gospodarczy (praktycznie cała dekada po 1929), nieudana reforma rolna, niestabilna sytuacja międzynarodowa (na armię przeznaczano w szczytowym momencie 5% PKB, niestety inwestycje te były głównie nietrafione), kiepska infrastruktura (wciąż jeszcze oparta o rzeki).

  4. „Wydaje się jednak, że rozwarstwienie społeczne w dzisiejszej Polsce jest mniejsze, niż w dwudziestoleciu międzywojennym.”

    Wydaje się? A może jakieś statystyki? Bo to są mierzalne kategorie. Mi się wydaje że jest tak samo tylko lubimy się oszukiwać, że żyjemy w bardziej cywilizowanym świecie. Że tworzymy lepszy świat, lepsze społeczeństwo

    • Różnice w II RP i obecnej są raczej dość fundamentalne.
      Mamy powszechny dostęp do edukacji, do służby zdrowia, kanalizacji, żywności…
      To są ogromne osiągnięcia – które zasadniczo otrzymaliśmy w spadku po PRLu.

      • To są różnice między światem dzisiaj i światem 80-100 lat temu. Powszechny dostęp do edukacji czy służby zdrowia nigdzie nie był wtedy jeszcze standardem. Dlatego takich porównań trzeba podchodzić ostrożnie. Przecież dzisiejszy biedak ma dostęp do wygód, o jakich nie śniło się średniowiecznym władcom…

        • Komuniści mieli powody, żeby takie rozwiązania wprowadzić.
          I są one pewnym standardem chyba tylko w europie i niektórych państwach postkolonialnych.

          Wcale nie jest powiedziane, że państwo demokratyczne albo prawicowo autorytarne uważałoby za celowe ich udostępnienie. Co ono by na tym korzystało?

      • Wybacz ale opowiadanie, że coś dostaliśmy w spadku po PRL jest kompletną bzdurą. Pomyśl jak Polska wyglądałaby gdybyśmy mieli taki ustrój od zakończenia wojny jak Holandia, Niemcy , Francja. PRL to była strata czasu…

        • Holandia czy Francja nie były tak zniszczone po wojnie. Poza tym nie były też pod zaborami. Ich struktury państwowe działały i były ugruntowane. My mieliśmy krótki epizod pomiędzy wojnami i to było za mało, aby stworzyć ustrój. Nawet bez wojen mielibyśmy dziesięciolecia kształtowania systemu.

          • Ale co to ma do PRL-u? Czy Niemcy po wojnie nie musieli też wszystkiego odbudowywać? A teraz porównajmy jak wyglądały w 1989 roku NRD i RFN?

        • Niemniej, de facto, dostaliśmy je w spadku po PRL ;) Inna sprawa, że ci Europejczycy, którzy nie mieli PRL też dostali taki spadek, a gdyby PRL-u nie było, ten otrzymany przez nas spadek zapewne byłby znacznie większy.
          Co rzeczywiście dostaliśmy od PRL, to spłaszczenie postfeudalnej, superklasowej struktury społeczeństwa międzywojennej Polski. Ale akurat tego ta statystyka nie ujmuje, a szkoda.

          • OK, ale czy takie spłaszczenie nie nastąpiło wszędzie? Czy to spłaszczenie to zasługa PRL czy po prostu rozwoju cywilizacyjnego?

          • Nie tylko spłaszczenie, ale przede wszystkim wywyższenie parobków, którzy zaczęli rządzić krajem z ramienia bolszewików. Równocześnie eliminacja i poniżenie elit. To było gorsze niż fizyczne zniszczenie kraju.

          • „wywyższenie parobków, którzy zaczęli rządzić krajem” – dokładnie to samo co ma miejsce się aktualnie :(

        • Szczerze?
          Myślę że konflikty wewnętrzne i bieda zniszczyłyby nas od środka.
          Mieliśmy całą masę niewykształconego chłopstwa – produkującego mało i żyjącego w kiepskich warunkach.

          Które już protestowało w II RP i były problemy, żeby sobie z tym poradzić.
          Demokratyczne państwo miałoby wielkie problemy, żeby to przetrwać.

          • Ciekawa koncepcja. I jak się tak pomyśli, to możesz mieć rację. Pytanie brzmi czy dalej nie mamy z tym problemu…

  5. Porównywać TAK można tylko na zasadzie ciekawostki bo zmieniła się CYWILIZACJA wokół.
    Natomiat niewątpliwie wiele osiągnieć IIRP jest nadal wzorem bo IIIRP praktycznie nie stworzyła nic wielkiego pokroju Gdyni, COP czy przemysłu samolotowego (na export !!!)
    Nawet ( niezbedna ) elektrowania atomowa nas przerosła.
    A jest to wina kogo – polityków i URZĘDNIKÓW własnie ! Może trzeba ich mniej ( wyraźnie ) ale LEPIEJ połacanych ???

    • I bardzo dobrze, że III RP nie stworzyła niczego „wielkiego”, bo przynajmniej nie mamy na głowie żadnego molocha wymagającego miliardowych nakładów na pokrycie strat wywoływanych przez namaszczonych przez rząd ignorantów.
      Wystarczy, że obecna grupa przestępcza niszczy zbrojeniówkę i przemysł stoczniowy.

  6. Z kronikarskiego obowiązku: dla budowniczych PRL jedyną ojczyzną jaką znali była II RP.
    To był dla nich punkt odniesienia jeśli chodzi o budowę państwa komunistycznego… Na czym wcale tak bardzo źle nie wyszliśmy.
    Bardzo nam pomogli.

  7. To tak jakby porównywać NRD bis do Republiki Weimarskiej. Tyle, że NRD nie istnieje a my musimy żyć w PRL bis.
    II RP to było normalne europejskie państwo. Biedne ale niezależne z własnym przemysłem, nauką, średnią klasą, inteligencja itd. Wszystkim tym czego dziś nie ma.
    Biorąc pod uwagę demografię od 30 lat jesteśmy na etapie gwałtownego wymierania. Nie wiem z czego tu być dumnym.

  8. Problem jest znacznie poważniejszy, a artykuł traktuje przede wszystkim o życiu miejskim. Elektryfikacja, drogi i oświata na wsiach, które to stanowiły ogromną część kraju były w opłakanym stanie. Analfabetyzm był powszechny, a na to wszystko jeszcze spadła II WŚ. Socjalizm, który nie zważał na koszty odbudował kraj po wojnie w niesłychanym tempie. Wielka płyta, przemysł, drogi, elektryfikacja, oświata i ochrona zdrowia. Nie jest to gloryfikacja socjalizmu, ale gdyby odbudowa samej tylko Warszawy miałaby się odbywać na drodze dzisiejszych przetargów to wątpię, czy odbudowa byłaby zakończona. Popełniono wiele błędów, ale też socjalizm zostawił podwaliny, na których dziś się budujemy i nie jestem przekonany, czy zostawił nam tylko gruz.

    • Kolego, porównaj NRD i RFN w 1989 roku. I nie wmawiaj mi , że gdyby nie socjalizm po wojnie w Polsce to Polska nie byłaby się w stanie odbudować.

  9. Porównania siły nabywczej dzisiejszych zarobków w Polsce i zarobków w II RP sto lat temu są bez sensu. Wtedy nie było bowiem wielu produktów i uslug, które są dostępne dzisiaj (np. komputery, internet) i w znacznym stopniu kształtuogólną podaż oraz popyt i ceny na inne produkty. Równie dobrze autor mógł porównać płace w dzisiejszej Polsce do zarobków za czasów Bolesława Chrobrego. Chyba jednak nie zrobił tego tylko z braku odpowiednich danych.

  10. Bezsensowne porównanie pensji minimalnej ze średnią. Dlaczego autor nie uwzględnił różnic lokalnych w zarobkach i cenach (wtedy była około dziesięciokrotnie większa rozbieżność pomiędzy Warszawą a np. Polesiem; obecnie najwyżej dwukrotna). Kupno samochodu wtedy było tak samo rzadkie jak obecnie samolotu, więc porównanie bez sensu.

  11. Pomijacie debilizmy II RP typu dzielenie zapałek na czworo , rejestrowanie zapalniczek etc, efekt pożyczki i monopolu zapałczanego, monopol cukrowy czy debilna politykę motoryzacyjną efekt drożyzna i spadek liczby aut . Zaczęła rosnąć przed wojną . I rozliczne skandale Co prawda nie dorównujące prywatyzacji i kontraktom naszej RP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *