1. Bezprawnik -
  2. Technologie -
  3. Tygodniowy ban na Messengerze bez uzasadnienia. Odwołać się można tylko za pieniądze

Tygodniowy ban na Messengerze bez uzasadnienia. Odwołać się można tylko za pieniądze

Nie tak miał wyglądać postęp technologiczny w social mediach. Użytkowników raczej cały czas przybywa, a pomoc w razie problemów pozostaje cały czas na żenującym, jak nie gorszym poziomie niż kiedyś. A to wszystko w sytuacji, gdy mamy do dyspozycji coraz lepsze modele AI. A gdyby tak więcej rzeczy zautomatyzować? No właśnie, i tu zaczyna się problem.

Dostałem bana, ale nawet nie wiem za co

Jakiś czas temu Meta (spółka matka Facebooka, Instagrama, WhatsAppa) wprowadziła usługę Meta Verified. Jest to subskrypcja dla użytkowników, dzięki której możemy uzyskać weryfikację profilu, ochronę przed podszywaniem się, jakieś ulepszenia dla twórców, lepsza ochrona konta oraz… „bezpośrednią pomoc techniczną”.

Brzmi naprawdę dobrze, patrząc na to, że obecnie skontaktowanie się z kimkolwiek z Facebooka graniczy z cudem. Podam mój osobisty przykład sprzed dwóch miesięcy. W okresie kilku tygodni dostawałem blokady na Messengerze z informacją, że notorycznie łamię regulamin platformy. I to nie były ostrzeżenia, czy bany jednodniowe. One były tygodniowe. Uzasadnienia konkretnego brak, nawet nie wiem za jaką wiadomość. W pewnym momencie przestałem w ogóle używać Messengera, odpisywałem tylko w naprawdę pilnych sytuacjach. I co? Proszę bardzo, znów ban na tydzień.

Nie ma gdzie się odwołać

W sytuacji, gdy nie mamy Meta Verified nie ma po prostu gdzie się odwołać. Dostaniemy jedynie notkę o łamaniu regulaminu, możemy sobie go przeczytać, ale nic więcej ze strony Facebooka. Jedyne, co nam zostaje, to… złożenie skargi do organów Unii Europejskiej. Wypełniamy wtedy formularz na zewnętrznej stronie, co się stało itd. Ale jak mamy udowodnić, że jesteśmy niewinni, skoro nawet nie wiemy, za jaką wiadomość dostaliśmy blokadę?

Nawet gdybym był bardzo zdeterminowany, żeby coś zrobić, to zapewne czas rozpatrywania sprawy będzie dłuższy niż okres bana, więc na jedno wychodzi. Jeśli nie płacimy, to nie mamy najmniejszych szans. Aż przypomina mi się stare hasło ze strony głównej Facebooka, że rejestracja „zawsze była i będzie darmowa”. No tak, nadal darmowa jest, ale czy to miało iść w tym kierunku? Warto przypomnieć, że płatny Facebook i Instagram to nie żadna fantazja, lecz model, który Meta zapowiadała i konsekwentnie wdraża od lat.

Ponowne starcie z Metą

To jednak nie koniec przygód. Jakiś czas temu zdecydowałem się z kolei na okres próbny Meta Verified na Instagramie, gdzie udzielam się o wiele częściej niż na Facebooku. Być może kiedyś podziałam tam na poważniej, z jakimś contentem, ale nie o tym dzisiaj. Okres próbny zmierza ku końcowi, wyłączam subskrypcję przez Google Play, a w aplikacji Instagrama dostaję propozycję ulepszenia do wyższej subskrypcji za ułamek normalnej kwoty – również jako testowy, promocyjny miesiąc.

Pomyślałem – a czemu nie, spróbuję. Ciekawe, czy wpłynie to jakoś na zasięgi mniejszego konta, które raczej dzieli się po prostu codziennością, a nie jakimś ściśle specjalistycznymi treściami. Zapłaciłem, dostałem powiadomienie o ulepszeniu subskrypcji, skończył się stary okres próbny i… cisza. Weryfikacja konta zniknęła, straciłem wszystkie benefity związane z Meta Verified.

Płatność jest, subskrypcji nie ma

W zakładce „subskrypcje” w Google Play wyraźnie pokazuje, że pozostał mi jeszcze miesiąc usługi. Gdy wchodzę na Instagrama, po subskrypcji nie ma śladu. Gdy wchodzę w powiadomienie o ulepszeniu, dostaję panel wykupienia subskrypcji – czyli tak, jakbym w ogóle jej nie miał.

Sztuczna inteligencja to iluzja pomocy

Co w tej sytuacji zrobić? Jest niby jakaś zakładka pomocy, coś przeklikałem, poczytałem, ale nic się z tego nie dowiedziałem. Znajdziemy jednak też coś bardziej nowoczesnego – asystent AI. Opisałem mu całą sytuację dokładnie, ze szczegółami co się wydarzyło. I teraz najlepsza część opowieści.

Czatbot zakodował sobie, że skoro zapłaciłem za subskrypcję, to jestem subskrybentem. Co zrobił? Polecił mi skorzystać z ulepszonej pomocy technicznej dla subskrybentów Meta Verified. Wchodzę, i bez żadnego zdziwienia, oczywiście widzę informację, że muszę wykupić subskrypcję.

Piszę do bota jeszcze raz, że to, co powiedział, jest zupełnie bez sensu, staram się doprecyzować jeszcze bardziej. Odesłał mnie do jakiejś pisemnej instrukcji co robić w przypadku takich problemów, ale nadal nic. Co więcej, ta transakcja znajduje się w historii płatności na moim koncie Meta. Jest nawet przycisk, aby uzyskać pomoc z tą konkretną płatnością. Nic bardziej mylnego. To zresztą nie pierwszy przypadek, gdy taki bot zawodzi w roli wsparcia – problem zna każdy, kto korzystał na przykład z chatbota w aplikacji rządowej. Tamtejszy wirtualny asystent w mObywatelu również potrafi zmyślać i wprowadzać użytkownika w błąd.

Niekończąca się pętla

Wchodzimy, włącza się przeglądarka wewnątrz Instagrama, proszą nas o wybór problemu. Wybieramy „Meta Verified”, przenosi nas do kolejnej strony. Na górze mamy najczęściej zadawane pytania – to to samo, do czego odesłał mnie wcześniej czatbot. W dolnej części są jednak opcje, które wyglądają bardziej obiecująco.

Możemy poinformować o problemie z naszą płatnością czy bezpośrednio skontaktować się z Metą. Gdy to zobaczyłem, to jednak wróciła mi wiara w to, że jednak da się to jakoś rozegrać. Wtedy okazało się, jak bardzo się pomyliłem. Kliknąłem w pierwszy przycisk, aby poinformować o problemie. Informacja zwrotna – nie ma dostępnych aktywności związanych z tym zdarzeniem.

Druga opcja, aby skontaktować się z obsługą przenosi nas do opcji „wyślij wiadomość mailową”, klikam i… ten sam ekran co wcześniej – mogę sobie wybrać, który problem mam. Wybieram „Meta Verified” i to samo można powtarzać w nieskończoność.

Nie widzę opcji, jak to naprawić

Przeklikałem już kilka różnych scenariuszy, pytałem się zarówno czatbota na Messengerze jak i Instagramie, bo gdzieś widziałem informację, że Meta tak naprawdę nie ma jednego typu bota, i jeden z nich rzeczywiście jest pomocny. No niestety nie jest, szkoda.

Ostatnia szansa na to, że może mimo wszystko uda się pieniądze odzyskać lub dostać subskrypcję, to rzekoma „weryfikacja profilu”, czy jestem godzien przystąpienia do Meta Verified. Ale chwila, to wcześniej mogłem być, a teraz nagle nie mogę i muszą mnie na nowo weryfikować? Opieram się oczywiście o informacje podane przez czatbota, więc podejdźmy do tego z dystansem.

Chodzi o zasady, a nie o cenę obiadu

Nie zmienia to jednak faktu, że tak naprawdę nie mam się do kogo zwrócić, aby rozwiązać problem. Brak jakichkolwiek pewnych informacji – wygenerowanych odpowiedzi przez AI za takie nie uważam. Podawanie mi instrukcji „krok po kroku” niezgodnych z faktycznymi dostępnymi zakładkami w ustawieniach, to tylko szczyt góry lodowej. To nie była wielka kwota, to cena obiadu na kuponie w popularnych fastfoodach. Ale chodzi o zasady – co jeśli opłaciłbym jeszcze wyższy poziom subskrypcji i to po normalnych cenach?

Dobrze, że modele językowe istnieją, sam lubię z nich korzystać, to jest bardzo ciekawa tematyka, ale niech to nie będzie powód do zastępowania jakiejkolwiek pomocy, albo co gorsza – umieszczania jej za paywallem. To się nie sprawdza, jest multum przypadków publikowanych w internecie, które to potwierdzają. AI powinna być dodatkiem, a nie jedyną drogą na uzyskanie pomocy. Eksperymenty pokazują zresztą, że sztuczna inteligencja w handlu wciąż popełnia podstawowe błędy i daleko jej do pełnego zastąpienia człowieka.

To nie pierwszy popis Mety

Niestety, to nie pierwszy raz, kiedy Meta daje taki popis. Koszmarnie działająca aplikacja Messengera (znajomi z zagranicy zawsze mi się pytają, po co my tego w Polsce jeszcze używamy – dobre pytanie), afery z deepfake’ami w reklamach, brak realnej pomocy technicznej. To nie jest poważne traktowanie ludzi. Wystarczy przypomnieć, jak długo na Facebooku krążą fałszywe reklamy na Facebooku z wykorzystaniem wizerunku znanych osób – a platforma długo nie kwapiła się, by je usuwać. Podobnie wygląda kwestia blokad: gdy dostaniesz wiadomość o tym, że masz zablokowane konto na Facebooku, bywa, że to nie Meta, lecz oszust próbujący wyłudzić Twoje dane logowania – i tu również realnego wsparcia próżno szukać.

Jak nie Meta, to chociaż Google

Jedyną opcją, która została, było zwrócenie się bezpośrednio do Google’a. I wiecie co? Czapki z głów. Zwrot pieniędzy trwał mniej więcej tyle, ile napisanie jednego zdania. Wystarczyło wpisać w przeglądarkę „zwrot pieniędzy Google Play”, wejść w odpowiedni link, wybrać z listy transakcji tę z Meta Verified, napisać jednozdaniowe uzasadnienie i zrobione. Dosłownie w ciągu minuty dostałem informację na maila, że otrzymam zwrot środków.

Szkoda tylko, że promocja na Instagramie już przepadła. Gdy wchodzę w zakładkę Meta Verified, to oferowane są mi już stawki standardowe. No cóż, może po prostu miałem pecha?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi