Prokuratura ściga kluby muzyczne. Wszystko zaczęło się od koncertu Behemotha w B90

Gorące tematy Prawo dołącz do dyskusji (311) 14.01.2020
Prokuratura ściga kluby muzyczne. Wszystko zaczęło się od koncertu Behemotha w B90

Udostępnij

Maciej Bąk

Pierwsza była właścicielka gdańskiego klubu B90. Już trzy lata temu prokuratura postawiła jej zarzuty zorganizowania imprezy masowej bez zgody ratusza. Rok temu sąd nałożył na nią za to wysoką grzywnę. Dziś okazuje się, że prokuratura zaczęła ścigać kolejne kluby. Wszystkie do tej pory podobnie interpretowały ustawę o imprezach masowych. Tylko czy to wszystko wydarzyłoby się, gdyby nie koncert zespołu Behemoth w B90?

Behemoth w B90, czyli zaczęło się od polityki

Można śmiało założyć, że problemu by nie zauważono, gdyby nie obsesja środowisk kościelnych na punkcie zespołu Behemoth (polskie godło na plakacie, porwana biblia, Jezus na przyrodzeniu – to tylko kilka przykładów kontrowersji wokół tej formacji). To one postanowiły zorganizować różańcowy protest przed gdańskim klubem B90 przed koncertem zespołu Adama „Nergala” Darskiego. A że już wtedy – był 2016 rok – rządziło Prawo i Sprawiedliwość, to służby zaczęły sprawdzać czy z imprezą wszystko jest w porządku. I znalazł się jeden haczyk.

Otóż ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych zakłada, że zgodę ratusza trzeba dostać na wydarzenie, na które przyjdzie więcej niż 500 osób. Gdański klub B90 może pomieścić ich ponad 1000, a koncerty Behemotha zwykle są wyprzedane. Z tym że od początku swojej działalności właściciele klubu tak intepretowali przepisy, że uznali że o żadną zgodę występować nie trzeba. Bo przepisy ustawy wyłączają od obowiązku uzyskania takiej zgody instytucje kultury, domy kultury i inne podobne instytucje. Nie tylko B90, ale i inne kluby w całej Polsce, były przekonane że są właśnie takimi innymi podobnymi instytucjami. Prokuratura, a po niej sąd pierwszej instancji, miały jednak w tej sprawie inne zdanie.

Dotkliwa kara finansowa

Ewa Hronowska, właścicielka gdańskiego klubu B90, w 2019 roku usłyszała wyrok: 30 tysięcy złotych grzywny. Sąd ukarał ją za te imprezy, które zorganizowała już po uzyskaniu od policji informacji o konieczności uzyskania zgody. Hronowska od tego wyroku się odwołała i 13 stycznia zaczął się proces apelacyjny. Zaangażowało się do niego Stowarzyszenie Organizatorów Imprez Artystycznych i Rozrywkowych. Nie tylko chce wspierać właścicielkę B90, ale też walczyć o sytuację innych klubów. Bo – jak pisze portal trójmiasto.pl – okazało się, że po wyroku na Hronowską prokuratury w całym kraju zaczęły sprawdzać wszystkie inne kluby, w których grywał Behemoth. Właściciele części z nich usłyszeli już podobne zarzuty co Hronowska. Wśród nich jest między innymi właściciel bardzo popularnej warszawskiej Proximy.

Precedens

Wyrok na Ewę Hronowską był precedensowy. Stąd usilna walka właścicieli klubów o to, by sąd rozpatrujący apelację miał w tej sprawie inne zdanie. Na pewno potrzebna jest dokładna wykładnia omawianego przepisu ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Bo jeśli kluby, organizujące po kilka koncertów w tygodniu, nie są „instytucjami podobnymi do domów kultury”, to co w takim razie nimi jest? Warto też pamiętać, że ustawa została napisana 10 lat temu. To – patrząc na rozwój wydarzeń muzycznych w Polsce – lata świetlne. Dlatego branża zwraca uwagę na to, by prawo to napisać od nowa, dostosowując je do obecnych czasów.