1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Czujnik zmierzchu „nie widzi" mgły. Policja apeluje, żeby nie ufać trybowi AUTO

Czujnik zmierzchu „nie widzi" mgły. Policja apeluje, żeby nie ufać trybowi AUTO

Światła do jazdy dziennej to fajna sprawa. Pobierają mniej energii, poza tym włączają się wraz z odpaleniem silnika. Problem w tym, że wielu kierowców używa ich wtedy, kiedy powinni jeździć na włączonych światłach mijania — narażając siebie i innych uczestników ruchu na poważne niebezpieczeństwo.

Marcin Szermański22.05.2026 14:00
Moto

Jazda na światłach do jazdy dziennej w deszczu to prawdziwa plaga

W zasadzie nie jest to tylko problem podczas wiosennych opadów deszczu, które w połączeniu z burzą mogą być rzeczywiście gwałtowne. Jest to uniwersalny problem, z którym borykają się polscy kierowcy o każdej porze roku.

Nieważne, czy jest to wiosenna, czy letnia ulewa. Może to być równie dobrze jesienna szarówka czy mgła lub zimowa zawierucha. Za każdym razem, gdy widoczność i przejrzystość powietrza jest gorsza, a warunki atmosferyczne ciężkie (np. właśnie przez opad atmosferyczny) powinniśmy jeździć na światłach mijania. Niby nie jest to nic odkrywczego, a o konieczności włączenia tych świateł mówi Art. 51. ust. 1 Kodeksu drogowego — zapomnianych przepisów jest zresztą znacznie więcej:

Kierujący pojazdem jest obowiązany używać świateł mijania podczas jazdy w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.

Sprawa jest prosta? Niestety nic z tych rzeczy, gdyż w Unii Europejskiej wszystkie nowsze samochody (tj. od 2011 roku) są wyposażone w światła do jazdy dziennej. Większość z nich korzysta z energooszczędnych LED-ów. O tym, kiedy i jak korzystać z tych świateł, dokładnie informuje Art. 51. ust. 2 Kodeksu drogowego:

W czasie od świtu do zmierzchu w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, zamiast świateł mijania, kierujący pojazdem może używać świateł do jazdy dziennej.

Wszystko podane jest „na tacy". W czym zatem tkwi problem?

Technologia sprawia, że przestajemy myśleć na drogach

Starsze auta a samochody po 2011 roku

Jeżeli masz starszy samochód bez świateł do jazdy dziennej, to musisz jedynie pamiętać o obowiązkowym włączeniu świateł mijania. W przypadku niemieckich wozów lepiej ustawić je po jeździe z powrotem na „0", gdyż po wyłączeniu silnika światła nie przestaną świecić. Co innego np. w przynajmniej niektórych włoskich modelach, w których możesz zostawić pokrętło manetki na załączonych światłach i nie martwić się, że rozładujesz akumulator.

Zupełnie inaczej jest w samochodach wyprodukowanych po 2011 roku, a które były przeznaczone na rynek UE — i to każdego producenta. Te mają fabrycznie montowane światła do jazdy dziennej, które uruchamiają się automatycznie wraz z odpaleniem silnika. Prawda, że wygodnie? Nie trzeba niczego naciskać czy przekręcać. Odpalasz, jedziesz, parkujesz i wyłączasz silnik. To tyle.

Dlaczego DRL-e nie wystarczają w trudnych warunkach

Problem w tym, że światła do jazdy dziennej nie oświecają zbyt mocno obszaru przed pojazdem, a na domiar złego nie świecą się z tyłu. Za dnia przy ładnej pogodzie nie ma to żadnego znaczenia, ale co innego, gdy panuje mgła, pada deszcz czy sypie śnieg. Jazda w takich warunkach na samych światłach do jazdy dziennej to nie tylko naruszenie wspomnianego Art. 51. ust. 2, który pozwala na korzystanie z tego oświetlenia „w warunkach normalnej przejrzystości powietrza". To także proszenie się o kraksę na drodze, gdyż twój pojazd jest słabo widoczny dla innych kierowców.

Tryb AUTO i czujniki zmierzchu — nie zawsze działają jak trzeba

Owszem, nowe samochody mają czujniki zmierzchu, ale nie zawsze działają one idealnie. Policja w ramach swoich uprawnień Policji podczas kontroli drogowej regularnie apeluje, aby przy gorszej pogodzie nie ufać trybowi AUTO (który w teorii ma przełączać światła do jazdy dziennej na mijania, gdy jest już ciemniej) i manualnie przełączać na tradycyjne światła mijania. Może być tak, że czujnik „nie zauważy", że jazda we mgle jest niebezpieczna, gdyż dla niego będzie wciąż jasno.

Warto też pamiętać o kwestii świateł przeciwmgielnych — kiedy używać tego oświetlenia, regulują dokładnie przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym. Złe stosowanie świateł przeciwmgielnych — zarówno przednich, jak i tylnych — to również wykroczenie.

Mandat, punkty karne i utrata uprawnień

Nieprawidłowe korzystanie z oświetlenia pojazdu to nie tylko zagrożenie na drodze, ale i realne konsekwencje finansowe oraz administracyjne. Mandat za jazdę bez wymaganych świateł to obecnie nawet 300 zł, do tego dochodzą punkty karne. Warto pamiętać, że zasady kasowania punktów karnych bywają niesprawiedliwe — bieg terminu rozpoczyna się dopiero od momentu opłacenia mandatu, więc każde zwlekanie wydłuża okres, w którym punkty pozostają na koncie kierowcy.

W skrajnych przypadkach, gdy zbierzemy zbyt wiele punktów, może nas czekać nawet zatrzymanie prawa jazdy — a wówczas powrót do legalnego poruszania się po drogach wymaga już badań psychologicznych i egzaminu sprawdzającego.

Nie ufaj technologii — sam podejmuj decyzję o światłach

Nowoczesne samochody ze światłami LED do jazdy dziennej i trybami AUTO wcale nie zwalniają nas od myślenia i czasami należy manualnie zmienić światła na mijania. Lepiej nie ufać za bardzo technologii i nie ryzykować jazdy niedoświetlonym samochodem w strugach wody.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi