Ludzie oddający śmieci do Lidla powrócili: dorośli wyszarpywali dzieciom słodycze z rąk na „zabawie” w Piekarach Śląskich

Na wesoło dołącz do dyskusji (88) 03.04.2018
Ludzie oddający śmieci do Lidla powrócili: dorośli wyszarpywali dzieciom słodycze z rąk na „zabawie” w Piekarach Śląskich

Emilia Wyciślak

Piekary Śląskie chciały, wzorem krajów zachodnich, zorganizować szukanie czekoladowych jajek dla dzieci. Niestety, wszystko zepsuli rodzice, którzy postanowili włączyć się do pościgu i wyszarpywać sobie nawzajem słodycze. 

Zabawa w szukanie czekoladowych jajek brzmi jak coś zaiste fantastycznego, zwłaszcza dla dzieci. MOSiR z Piekar Śląskich doszedł do wniosku, że w ten właśnie sposób uprzyjemni najmłodszym Święta Wielkanocne. Ostatecznie, co mogło pójść nie tak? W najśmielszych snach nie oczekiwano chyba, że całą, pieczołowicie przygotowaną imprezę zepsują dorośli, którzy zachowali się jakby ktoś rzucił karpia w Lidlu.

Dorośli zepsuli zabawę dzieciom

O całej sprawie informuje WP, opierając się na relacji wiceprezydenta Piekar Śląskich, Krzysztofa Turzańskiego. Opisuje on na swoim blogu iście „dantejskie” sceny, które rozegrały się podczas wielkanocnego poszukiwania jajek. W całej zabawie miały wziąć udział jedynie dzieci, dorośli nie mieli się wtrącać. Ale co z tego? Matki i tak weszły, ciągnąc swoje pociechy za rękę, byle było szybciej. Niektórzy dorośli wdarli się na teren i szli z całymi koszykami słodkości. Część maluchów została bez niczego, rozglądając się ze smutkiem. Całą sprawę szeroko komentują na facebookowym profilu Turzańskiego niektórzy obecni na „zabawie” rodzice:

dorośli zepsuli zabawę dzieciom

dorośli zepsuli zabawę dzieciom

 

dorośli zepsuli zabawę dzieciom

dorośli zepsuli zabawę dzieciom

dorośli zepsuli zabawę dzieciom

To nie wszystko. W komentarzach ktoś opublikował filmik, na którym dzieci truchtają po słodycze, a wśród nich widać biegnącą kobietę… niemalże ciągnącą za sobą dziecko, byle tylko wyprzedzić całą resztę.

W zabawie brała udział jedynie setka dzieciaków, jajek było czterysta. Wychodzi po cztery na głowę, ale i tak wiadomo, że ktoś znalazłby kilka więcej, bo są dzieciaki szybsze i sprytniejsze od rówieśników. Jednak wszystko byłoby w porządku, gdyby tylko one się tym zajmowały. A tu proszę, oszalali rodzice postanowili się przepychać i szukać, byle więcej, byle szybciej, jakby nie było ich stać na kupienie słodkości dla własnych pociech. Można jeszcze rozumieć ojca, który wchodzi na teren i bierze dwa jajka dla pociechy, która porusza się o wózku. Ale nie tych, którzy wychodzili z reklamówkami czekoladowych jajek.

Walka o zasoby

Obserwujemy to codziennie. Ludzi wykłócających się w kolejkach, niemal depczących sobie po głowach, „chytrą babę z Radomia”, walkę o świeżaki, Black Friday i tym podobne. Podczas gdy psychologowie łamią sobie głowy nad ich zachowaniami i próbują sprowadzić je do wspólnego mianownika, my obserwujemy te swoiste szarpaniny z rosnącym zażenowaniem. Prawdopodobnie ci zbierający doszli do wniosku, że w ten sposób będą „dobrymi rodzicami”, zdobywającymi dla swoich dzieci jak najwięcej.

Piekary Śląskie postanowiły więc, że w przyszłym roku dzieci będą szukały plastikowych jajek (tych z Kinder Niespodzianki), które następnie będzie można wymienić na prawdziwe słodycze. Obowiązywać ma również limit słodkości na uczestnika tak, by nikt nie był pokrzywdzony.

88 odpowiedzi na “Ludzie oddający śmieci do Lidla powrócili: dorośli wyszarpywali dzieciom słodycze z rąk na „zabawie” w Piekarach Śląskich”

  1. Porównanie trochę na siłę do tego oddawania śmieci, bo tutaj raczej mamy sytuację z typowymi „madkami”.

    • Nie wyszło im to ,gdyby nie dorośli to dzieci miały by fajny ubaw ,dzieci podzieliłyby się
      i tak między sobą aby tylko wszystkie miały te tzw. niespodzianki .Jedne więcej jedne mniej co za różnica ,dla nich ważne aby chociaż troszeczkę znaleźć i ma być wesoło.
      Dzieci dopiero głupieją przy dorosłych ,a tak to potrafią normalnie się zachowywać nie kłamać nie kraść nie oszukiwać ,mówimy o tych kilkuletnich nie o 1516 letnich .
      Jednym zdaniem to my rozwalamy swym zachowaniem w większości im zabawę.

  2. Niestety mają rację socjologowie mówiąc że polskiemu społeczeństwu jeszcze sporo brakuje do możliwości funkcjonowania jako społeczeństwo obywatelskie – tu wciąż panuje duch społeczeństwa feudalnego, stąd wygrana rządu składającego się w większości z ignorantów, stąd silna pozycja religii w sprawach państwowych, stąd powszechna bezradność i oczekiwanie że „rząd da”. Przykre.

    • Otóż to. Zniewolenie mentalne jest pioruńsko ciężkie do zniwelowania, po całych generacjach posiadania pana z batogiem nag głową. Vide czarnoskórzy po wojnie secesyjnej i podobne kwestie z historii. Tu jest to samo. Zakodowane z dziada pradziada i już. Kiedyś spotkałam się z takim zdaniem.. już nie pamiętam gdzie je wyczytałam.. że ten narodek musi mieć właśnie owego pana nad tyłkiem, przysłowiowego buta na dziobie, bo puszczeni samopas nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, choćby w podstawowych czynnościach. Było tam jeszcze jakieś porównanie do psów Pawłowa, ale już nie pamiętam dokładnie jak ono brzmiało.
      I to by się zgadzało. To wcale nie jest takie głupie spostrzeżenie, jakby się mogło wydawać. To posiadanie „zdalnego sterowania”. Nawet nie trzeba sięgać do feudalizmu.. Komitet Centralny i reszta są znacznie bliżej w czasie ;) Kwestia praktycznie taka sama.. metoda tylko nieco inna. A dziś zamiast tego są media. Efekt końcowy może nieco powolniejszy i cichszy, ale ten sam. Resztki mózgów wyprane pięknie. Coś jak pamiętne sceny z „Requiem dla snu”.

      • Ostatnim stadium wielowiekowego zniewolenia mentalnego jest tzw. homo sovieticus.

        Dlaczego np. niektórzy potrzebują odgórnego zakazu, by nie iść na zakupy?

        Myśliciele XX wieku wiele czasu poświęcili, by zrozumieć dlaczego powstały totalitaryzmy. Często stwierdzali, że dla wielu osób jest w pewnym sensie wygodnie, gdy trzyma się je za mordę. Umówmy się – życie za PRLu było na swój sposób prostsze

        Jeżeli chciałeś np. zbudować dom, to nie musiałeś obawiać się procedur, ryzyka odmowy i tak dalej. Wiedziałeś, że musisz iść do tego i tego faceta, dać mu łapówkę i pozwolenie miałeś. A bez łapówki nawet nie składałeś stosownego wniosku, bo nie było po co. Kończąc szkołę wiedziałeś kim będziesz w przyszłości, bo nie było wielkiego wyboru robić cokolwiek innego niż standardowa robota dla ludzi z Twoim wykształceniem. Własna inicjatywa i poleganie na swojej przedsiębiorczości? Zapomnij. A jeżeli Twój dzieciak wylądował w szpitalu, bo potrącił go pijany synek lokalnego komendanta SB? Jak poszedłeś i łaskawie przeprosiłeś to nie dosyć, że dzieciak nie będzie miał procesu za spowodowanie wypadku, to może i łaskawy pan rzuci nawet kilkaset złotych na leki i pomoże załatwić wózek inwalidzki. Życie było proste bo było do bólu przewidywalne

        Wiedziałeś kim jesteś i jaką pozycję społeczną zajmujesz. Możliwość awansu społecznego była co prawda bliska zeru ALE równie bliska zeru była szansa na degradację. Życie było pozbawione ryzyka – zarówno jego pozytywnej, jak i negatywnej strony. Człowiek był jak beztroskie małe dziecko, a Partia była jak jego matka. Matka wyrodna, która co prawda ciągle wszystkiego zakazywała, ale w to miejsce brała na siebie całkowitą odpowiedzialność za swoje dzieci. Dawała pracę, dawała tożsamość, dawała poczucie własnej wartości.

        Przez kilkadziesiąt lat komunizmu państwa tzw. bloku wschodniego dosyć dobrze przyswoiły sobie ten model społeczeństwa. Model, który znacznej części mieszkających tu ludzi przypadł do gustu. Dla określenia takich ludzi powstało określenie „Homo sovieticus” – człowiek sowiecki.

        Pojęcie to upowszechnił w Polsce jeden z najwybitniejszych polskich filozofów końca XX wieku, ks. Józef Tischner na początku lat 90-tych. Wydawać by się mogło, że homo sovieticus to osoby związane z tzw. postkomuną. Po części, choć nie do końca. Homo sovieticus to nie tyle ideowy komunista, co klient komunizmu. I zwrócił się przeciwko komunie, gdy ta przestała zaspokajać jego potrzeby, licząc, że to nowa, kapitalistyczna rzeczywistość mu je zapewni. Słowem: homo sovieticus to osoby, które wyszły z komuny, ale komuna nie wyszła z nich. Ciągle oczekują, że wolna Polska zapewni im to co deklarowała, ale nie zapewniała Polska Ludowa – pracę, poczucie udziału we władzy i poczucie godności osobistej. Krótko mówiąc: homo sovieticus szuka kogoś, kto da mu żreć i połechce jego ego. Niezależnie, czy będzie to komunista, nacjonalista czy wyrachowany, bezideowy pragmatyk.

        Tischner porównuje to do niewolnika, który ucieka od jednego pana, by znaleźć sobie innego.

        Homo sovieticus nie potrafi znaleźć sobie miejsca w wolnym kraju. Nie chodzi tu bynajmniej wyłącznie o kwestie majątkowe – chodzi o mentalność. Jest niestety przejmującym świadectwem takiej postawy sytuacja, gdy ktoś publicznie deklaruje, że tylko dzięki zamknięciu przez władze sklepów poszedł z rodziną do parku. Wcześniej oczywiście też mógł to zrobić – ale nie musiał. Miał wybór. A mieć wybór to dla człowieka sowieckiego ciężar nie do zniesienia.

        Co trzeba zrobić, by wrócić homo sovieticus na łamy cywilizacji zachodniej? Trzeba przywrócić prawo posiadania.

        Tischner zwracał uwagę czym różni się dobroczynność chrześcijańska od tej komunistycznej. I chrześcijanie i komuniści chcą dzielić pieniądze między bogatych i biednych, ale jest potężna różnica między motywem jaki za tym stoi. Chrześcijańska moralność ceni wybór, jakiego człowiek dokonuje dobrowolnie odejmując sobie i oddając innym. Człowiek ma tu prawo do posiadania swoich pieniędzy, którymi może (ale nie musi!) się podzielić. To jest jego dobrowolna decyzja. Komunizm takiego dobrowolnego wyboru nie przewiduje. Znosi prawo posiadania i odgórnie steruje tym co komu się należy – pieniędzmi, środkami produkcji, pracą, żywnością i w końcu, jak twierdzi Tischner – samym człowiekiem.

        Zdaniem filozofa najistotniejszą różnicą jaka dzieli homo sovieticus od ludzi w pełni wolnych jest to, że homo sovieticus nie ma przede wszystkim prawa do posiadania samego siebie. Nie decyduje o tym kim chce być, co chce robić – nie bierze odpowiedzialności za własną osobę i oczekuje, że weźmie ją ktoś inny. Chce upaństwowić samego siebie, uciec od wolności, jaka mu przysługuje, gdyż się jej po prostu boi.

        • Oczywiście, że było prostsze. Powiedziałabym, że nawet milsze jakoś tak ogólnie, nawet mimo całej reszty ówczesnych trudności. Ludzie byli dla siebie normalniejsi wzajemnie.
          Każdy wiedział i znał swoje miejsce.. poza nie wyłaził bo nie miał po co. Jak to szło? Cytatem z filmu? „Baby w domach, kurwy za płotem, a człowiek był człowiekiem”.
          A ja dodaję.. „..a debil był w Tworkach, a nie na fejsie”. Ot co. I to wszystko miało jakieś tam swoje ręce i nogi.
          Po padzie berlińskiego padło na ryja wszystko. Ludzie jak takie psy spuszczone z łańcucha.. najpierw euforia, skakanie i tym podobne.. a potem strzał w łeb szarą realnością dnia codziennego.. w której się trzeba o byt niestety troszkę powysilać i napracować. Ale oni przecież nie umieli.. nie wiedzieli jak.. nie byli tego nauczeni. A pana już nie było.. pana szlag trafił i miski z papusianiem nie ma kto już podać pod nos. Teraz jest „róbta co chceta”.. wolność i swoboda. Macie i bawcie się dobrze.
          (Sacracsm mode off)

          Ale to właśnie było najgorszym co można było zrobić sobie jako naród. Brak jakiegoś przejścia stopniowanego jakoś logiczniej z jednej rzeczywistości w drugą całkowicie odmienną.
          Do tego dołóż brak praw, przepisów, tą wolną amerykankę przysłowiową i masz. Efekt na tacy. Wszystko co można było jakoś na późniejszą przyszłość na dobro obrócić poszło się je**ć, brzydko mówiąc. I nie ma. Dziś nie da nikt nic.
          A w tym momencie wlazły takie ludki jak rydzyki, z drugiej strony onry i reszta.. i masz.. kociołek przaśnie na ogniu napierdziela pokryweczką. Ciekawam tylko kiedy ta cuchnąca już na pół Europy bimbrownia weźmie i pierdalnie? ;) A może lepiej nie wiedzieć?..

          Ja już sobie żarty czasami robię, bo podchodzić do tego cyrku poważnie jakoś się nie da. I nie ma sensu.

      • Niestety. Takie są wyniki badań społeczeństwa polskiego przez socjologów, a zwłaszcza części wschodniej która bardzo łatwo podłapuje wszelkie ideologiczne skrajności .

        • Tak, to są wręcz można by rzec naukowe fakty. A podłapuje się jeszcze łatwiej w sprzyjających okolicznościach. Vide cała sprawa Adolfka w tamtym czasie i późniejsze pytania historyków „dlaczego takie masy ludzkie poszły ślepo za jedną praktycznie osobą?”. A powód jest prosty.. bo trafił na podatny grunt we właściwym na to czasie z właściwymi argumentami. Ta właściwość oczywiście rozumiana tak ogólnie poglądowo ;) Ale faktem to jest do dziś dnia, a nawet przykładem książkowym, czy naukowym.

  3. Może ktoś się obudzi że Lidl to więcej niż sortowania śmieci to także oszuści cena okazyjne a waga produktu mniejsza o 100 gr ,produkt Polski a producent przerabia z importu komponenty ,nie bądź jeleń nie kupuj u Niemca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *