Dziś wracamy do lasów i na plaże. Tylko nie dziękujmy za to rządowi – on po prostu wycofał się ze zbędnych zakazów

Codzienne Dobre wiadomości Prawo dołącz do dyskusji (838) 20.04.2020
Dziś wracamy do lasów i na plaże. Tylko nie dziękujmy za to rządowi – on po prostu wycofał się ze zbędnych zakazów

Maciej Bąk

Po kilku tygodniach coraz to nowych, nakładanych na nas ograniczeń, dziś po raz pierwszy możemy poczuć, że można więcej. Nowe rozporządzenie ministra zdrowia wprowadza kilka zmian. Po pierwsze: plaże i lasy otwarte ponownie, dozwolona rekreacja. Dalej: sklepy przyjmą więcej klientów. Wreszcie: nastolatkowie będą mogli sami wychodzić z domów. To wszystko jest oczywiście bardzo miłe, ale pamiętajmy że wielu z tych akurat obostrzeń rząd od początku wcale nie musiał wprowadzać.

Plaże i lasy otwarte

Wszyscy doskonale pamiętamy jak ogromne emocje wzbudził wprowadzony na początku kwietnia zakaz wstępu do lasu. To było pierwsze obostrzenie którego nie dało się zrozumieć, krytykowane nawet przez wielu lekarzy. Przekonywali oni, że spacery po lesie i dbanie o tężyznę fizyczną to istotne elementy utrzymywania odporności. Dziś, 20 kwietnia, możemy już do lasu swobodnie wejść, a nawet wbiec.

https://twitter.com/MWosPL/status/1251886752681414658?s=20

Minister środowiska Michał Woś jak widać z wielką przyjemnością ogłosił zniesienie zakazu, który sam w swojej nadgorliwości wprowadził. No cóż, lepiej późno niż wcale pójść po rozum do głowy.

Dobre wieści są takie, że w otwartych od dziś lasach nie obowiązuje nakaz zakrywania twarzy. Można też znów chodzić po parkach narodowych, choć ich dyrektorzy będą mogli zamknąć niektóre szlaki. Wyobrażam sobie, że może tu chodzić na przykład o szlak na Giewont, gdzie jest wąsko i ludzie nie mają jak zachować wymaganych dwóch metrów dystansu podczas „mijanki”. Od dziś działają też parkingi przy lasach. Ale poruszając się po nich – z racji tego że może tam być trochę ludzi – trzeba jeszcze mieć na sobie maseczkę. Nie można natomiast korzystać z małej infrastruktury w lasach, czyli na przykład z altanek.

Od poniedziałku można też spacerować po plażach. To kolejny zakaz który wzbudził kontrowersje. Bo jeszcze przed jego wprowadzeniem ludzi nad morzem nie było dużo, szczególnie w dzień powszedni. Weekendy to co innego – nawet po zniesieniu zakazu wciąż przydałoby się w jakiś sposób pilnować, by nie chodziły po plażach tłumy. Nowe zasady pozwalają też otworzyć parki, nie ma też już wątpliwości co do biegania i jazdy na rowerze, bo rekreacja jest dozwolona.

To naprawa błędów, a nie łagodzenie obostrzeń

Podobnie wyglądają inne poluzowania, jakie wchodzą w życie dzisiaj. Na przykład pozwolenie na to, by młodzież od 13 roku życia mogła wychodzić na dwór bez opieki rodzica. To powinno być oczywiste! To, co obowiązywało do dzisiaj, czyli zakaz wychodzenia samemu jeśli się nie ukończyło 18 lat, było czymś absurdalnym. Ja rozumiem że chodziło o uniknięcie gromadzenia się nastolatków w miejscach publicznych. Ale – na Boga – nie można w taki sposób stosować odpowiedzialności zbiorowej. Przez część nieodpowiedzialnych młodych ludzi inni, na przykład żyjący w rodzinach w których panuje przemoc domowa, zostali przez izolację uwięzieni w domach.

Tak samo sklepy. Od dziś może w nich przebywać jedna osoba na 15 metrów kwadratowych. Zmniejszy to kolejki do Lidla czy Biedronki, które w ostatnich dniach osiągały monstrualne wielkości. I dochodziło do sytuacji, w których po sklepie kręciło się raptem kilkanaście osób, podczas gdy kilkadziesiąt zarażało się wzajemnie czekając pół godziny na swoją kolej.

Dobrze że pojawiło się to zniesienie obostrzeń. Źle, że stało się to w dzień po ogłoszeniu przez Ministerstwo Zdrowia rekordu dziennego wykrycia zakażeń koronawirusem (ponad 500 w niedzielę). Jestem jednak przekonany, że wpuszczenie ludzi do lasów nie zwielokrotni tych zakażeń. Bo problemy trzeba rozwiązywać tam gdzie są, czyli na przykład w szpitalach czy domach pomocy społecznej.