W 2021 r. czeka nas kolejna reforma systemu emerytalnego – całkowita likwidacja OFE

Gorące tematy Praca Społeczeństwo dołącz do dyskusji (131) 04.01.2021
W 2021 r. czeka nas kolejna reforma systemu emerytalnego – całkowita likwidacja OFE

Mariusz Lewandowski

Rok 2021 przyniesie nam kolejne zmiany w systemie emerytalnym. Po zeszłorocznym wprowadzeniu (i braku sukcesu) Pracowniczych Planów Kapitałowych w tym roku planowana jest całkowita likwidacja OFE. Pierwotnie miało się to dokonać w ubiegłym roku, jednak proces wstrzymano z uwagi na epidemię COVID-19. Projekt jest na etapie prac legislacyjnych, jednak obóz rządzący zadeklarował, iż do przyjęcia zmian dojdzie jeszcze w tym roku.

Wraz z finalizacją i uchwaleniem projektu, całkowitej likwidacji ulegną Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE). Obecnie, od czasów reformy rządu PO-PSL z 2014 r., funkcjonują one w okrojonej formie:

  • do 2014 r., 12,22 % podstawy wymiaru składki trafiało do ZUS, a 7,3 % trafiało do OFE właśnie.
  • w 2014 r. 7,3% rozbito – zależnie od naszej decyzji – 4,38% trafiało na oddzielne subkonto ZUS, a pozostałe 2,92% dalej do OFE, albo też na subktonto ZUS. Brak decyzji oznaczał, że całość wpływała na subkonto ZUS.

Co istotne, subkonto ZUS tym się różni od głównego konta ZUS, że podlega dziedziczeniu, ale jest inaczej waloryzowane. Waloryzacja naszego głównego konta ZUS zależy od inflacji oraz wzrostu płac i liczby ubezpieczonych w ZUS a waloryzacja naszego subkonta ZUS – od współczynnika PKB za ostatnie 5 lat i w dłuższym okresie jest mniej korzystna. Dla przykładu, współczynnik waloryzacji głównego konta ZUS w 2020 r. wyniósł 108,94 %, a subkonta ZUS – 105,7 %. Ta różnica to praktyczny koszt poddania subkonta dziedziczeniu.

Wróćmy do OFE – a więc wg obecnego stanu rzeczy, OFE to środki zgromadzone przez nas do wejścia w życie zmian w 2014 r. oraz dalsze wpłaty po 2014 r. tych osób, które w 2014 r. zdecydowały się, że składka 2,92% podstawy wpływać będzie dalej do OFE (ok. 3 mln osób). Suma środków zgromadzonych na dzisiaj w OFE to ok 140 mld zł. Teraz OFE likwidujemy, a środki przenosimy gdzie indziej.

100% ZUS, albo dywersyfikacja

Są dwa kluczowe aspekty planowanej reformy:

  • co stanie się z kapitałem, dotychczas zgromadzonym w ramach OFE, z chwilą gdy nastąpi likwidacja OFE;
  • co stanie się ze składkami w wymiarze 7,3% podstawy, które obecnie albo wpłacamy w całości na subkonto ZUS, albo dzielimy między subkonto ZUS (4,38%) i OFE (2,92%).

Ma to być zależne od naszej decyzji. Odnośnie naszego kapitału w OFE, będziemy mogli zdecydować o przelaniu go na nasze główne konto (nie subkonto) w ZUS, albo na nowoutworzone dla nas Indywidualne Konto Emerytalne (IKE). Domyślna w przypadku braku decyzji będzie opcja IKE.

Środki na IKE podlegać będą dziedziczeniu,  i będą inwestowane  przez podmioty, które dzisiaj zarządzają OFE (początkowo bardziej agresywnie, na 10 lat przed osiągnieciem przez nas wieku emerytalnego – bardziej zachowawczo). Z chwilą likwidacji OFE i przeniesienia środków z OFE do IKE, nasz kapitał obłożony będzie jednorazową opłata manipulacyjną 15% (ale nie będzie trzeba płacić podatku dochodowego przy ich wypłacie). Natomiast w momencie osiągniecia przez nas wieku emerytalnego –środki będą w całości do naszej dyspozycji.

Zależnie od dokonanego wyboru, rozstrzygną się też losy składki 7,3%. Jeśli zadecydowaliśmy o przelaniu środków z OFE na główne konto ZUS, to także składka 7,3% trafiać będzie na nasze główne konto ZUS (te korzystniej waloryzowane, ale nie podlegające dziedziczeniu). Jeśli zdecydowaliśmy o utworzeniu dla nas IKE – składka 7,3% od chwili wejścia w życie reformy wpływać będzie na nasze subkonto ZUS (dziedziczne, waloryzowane od PKB)

Finalnie trafimy więc do 1 z 2 wariantów:

  1. 100% naszych środków trafia na główne konto ZUS – są to środki niedziedziczne, wypłacane w formie comiesięcznej emerytury, waloryzowane wg indeksu płac i liczby osób ubezpieczonych w ZUS, opodatkowane podatkiem dochodowym w chwili comiesięcznej wypłaty emerytury;
  2. Część naszych środków trafia na główne konto ZUS, część na subkonto ZUS (dziedziczne, doliczane do comiesięcznej emerytury, waloryzowane wg indeksu wzrostu PKB za ostatnie 5 lat i opodatkowane), a cześć (to co na dzisiaj mamy w OFE) trafia na IKE – otrzymujemy jednorazową wypłatę w chwili osiągnięcia wieku emerytalnego, środki są dziedziczne, możliwe do natychmiastowej wypłaty z chwilą osiągnięcia wieku emerytalnego, do tego czasu podlegają zarządzaniu przez nasz fundusz, który kiedyś prowadził nam środki OFE. Przy przeniesieniu z OFE na IKE płacimy 15 % opłaty manipulacyjnej.

Likwidacja OFE, wprowadzanie bałaganu

Oba systemy obarczone są w pewnym elemencie ryzykiem, a w innym są bezpieczne. IKE to inwestycje na wolnym rynku (głównie GPW) które mogą przynieść zysk albo stratę, jednak w chwili osiągnięcia wieku emerytalnego ich funkcja się kończy i dostajemy gotówkę do swobodnego dysponowania.

Wariant z przekazaniem środków do ZUS – państwo gwarantuje nam bezpieczną waloryzację oszczędności w okresie produkcyjnym. Swoisty hazard zaczyna się w momencie uruchomienia wypłat emerytury. Ponieważ środki z głównego konta nie podlegają dziedziczeniu, „zyskamy” żyjąc odpowiednio długo, gdyż suma otrzymanych emerytur przekroczy sumę naszych wpłat do systemu w okresie produkcyjnym. Jeśli z usług ZUSu będziemy korzystać krótko, cóż, nasz pech i strata.

Wybieramy również między dwoma rozwiązaniami dotyczącymi opodatkowania naszych oszczędności. Albo od części środków płacimy od razu 15% przy przeniesieniu z OFE do IKE, albo otrzymujemy perspektywę płacenia od całości 18% podatku dochodowego „kiedyś’, o ile nie zmieni się stan prawny.

Całość jest dość skomplikowana i łatwo się pogubić. Przejrzystości nie służą ciągłe zmiany systemu – likwidacja OFE to kolejny przykład przerzucania środków z jednego koszyka do drugiego, podczas gdy wiadomo – od mieszania herbata nie robi się słodsza. Być może rozwiązaniem problemu nieustannego manipulowania w systemie byłoby unormowanie tej kwestii na poziomie konstytucyjnym (choć oczywiście wymagałoby to stworzenia odpowiedniej większości w Parlamencie). Osobiście skłaniałbym się do rozważenia wprowadzenia emerytury obywatelskiej  – powszechnego minimalnego świadczenia przysługującego osobom w wieku poprodukcyjnym (naprawdę poprodukcyjnym) – ale to już temat na oddzielny artykuł.