- Bezprawnik -
- Gospodarka -
- Nie pracują – źle, na etacie – źle, własny biznes – źle. Antyukraińska propaganda w internecie ma się świetnie
Nie pracują – źle, na etacie – źle, własny biznes – źle. Antyukraińska propaganda w internecie ma się świetnie
Wystarczy pięć minut w internecie, by natknąć się na tę samą śpiewkę: Ukraińcy to problem. Nieważne, czy pracują, czy nie, czy prowadzą biznes, czy uciekają przed wojną – zawsze znajdzie się powód, by ich potępić. To nie przypadek, że każda sytuacja jest obracana na ich niekorzyść. To nie tylko przejaw społecznej frustracji, ale też gotowy scenariusz, który od lat podsuwa i wzmacnia rosyjska propaganda.

Mechanizm „Ukraińców Schrödingera”
Antyukraińska propaganda w internecie opiera się na banalnym mechanizmie: cokolwiek zrobi Ukrainiec w Polsce, zawsze można to obrócić przeciwko niemu. Jeśli nie pracuje – natychmiast pojawia się etykieta „nierób pasożytujący na socjalu”. Jeśli podejmie pracę na etacie – to już „zabiera etaty Polakom”, a jeśli otworzy własny biznes – staje się „kolonizatorem rynku”. Gdy wyjedzie, też źle – bo „pozostawił dziurę w rynku pracy”.
To logika, która nie ma nic wspólnego z realnymi danymi, a wszystko z potrzebą nakręcania gniewu. W rzeczywistości to właśnie migranci z Ukrainy uzupełniali przez lata niedobory w sektorach, w których Polacy nie chcieli pracować: budowlance, logistyce, transporcie czy na liniach produkcyjnych. Bez nich część polskich firm zwyczajnie by się zatrzymała. Ale w sieci rządzi prosty schemat – zawsze znaleźć powód, by obrócić sprawę na niekorzyść.
Komu właściwie służy eskalowanie niepokojów społecznych między Polakami a Ukraińcami? Na pewno nie Polsce, która bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje spójności społecznej. Na pewno nie Ukrainie, która walczy o przetrwanie. I nie Europie, która tylko jako wspólnota ma szansę zatrzymać rosyjską agresję. Jedynym wygranym jest Rosja. Kreml doskonale wie, że im bardziej jesteśmy podzieleni wewnętrznie, im bardziej zaczniemy patrzeć na Ukraińców jak na wrogów zamiast sojuszników, tym słabsze będą nasze wspólne działania militarne, gospodarcze i polityczne.
I to jest dokładnie ta gleba, na której najlepiej rośnie rosyjska dezinformacja. Część wpisów rzeczywiście tworzą opłacone farmy trolli, ale dużą część dokładają zwykli internauci – z własnej woli, z poczucia „patriotycznego obowiązku”, stając się tym samym nie żadnymi patriotami, a pożytecznymi idiotami Kremla.
Podwójne standardy i hipokryzja
Trudno nie zauważyć hipokryzji. Co rusz wyrastają w Polsce nowe Biedronki, Lidly czy Kauflandy – zagraniczne marki, które faktycznie kontrolują znaczną część naszego handlu. Czasami rzeczywiście ktoś coś napisze, że kolonizują nas zachodnie firmy, ale na pewno nie wywołuje to takich emocji jak to, że jakiś Ukrainiec miał czelność otworzyć swój sklep czy restaurację.
A przecież Polacy w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych robią dokładnie to samo – prowadzą sklepy i inne biznesy, pracują, są częścią społeczeństwa. Jestem jednak przekonany, że gdyby jednak ktoś w Londynie pisał o polskich biznesach tak, jak część Polaków (lub osoby podające się za Polaków) pisze o ukraińskich, mielibyśmy zaraz wielką aferę.
Nawiasem mówiąc, nie byłbym zdziwiony, gdyby takie ewentualne słowa o Polakach wychodziły z zachodnioeuropejskich środowisk prawicowych, które niegdyś wręcz nawoływały traktowały Polaków jak obywateli drugiej kategorii. Ot, takie kręgi, do których dziś polscy prawicowcy się przymilają. Dziś to się trochę zmieniło, bo Polaków na Zachodzie ubywa, a jest za to coraz więcej muzułmanów. Polonofobię zastąpiło islamofobia. Nie bez powodu istotnym elementem tożsamości prawicy i skrajnej prawicy na zachodzie Europy jest niemal fanatyczne wsparcie Izraela, który ma być dla przykładem odpowiedniej walki z islamem.
Obrzydliwy cynizm
Jeszcze bardziej odrażające w tym wszystkim są komentarze, które z udawaną troską pytają: „a czemu oni nie są na froncie?”. Powiedzmy sobie wprost - to nie jest żadne pytanie, to jest zakamuflowane życzenie śmierci. To poziom cynizmu, przy którym wszelkie racjonalne argumenty przestają się liczyć. I to właśnie ten cynizm Rosja najchętniej pielęgnuje, bo nie ma nic bardziej destrukcyjnego niż społeczeństwo, które daje sobie wmówić, że śmierć sąsiada to powód do samozadowolenia.
Przegrywamy wojnę w internecie. Nie radzimy sobie z napływem narracji, która ma nas dzielić. Wielu daje się złapać na tanie sztuczki. Co będzie dalej? Nie wiem. Może tak naprawdę nie da się przed tym bronić w defensywny sposób? Może najlepszą obroną jest ofensywa informacyjna, która zagłuszy szkodliwe treści?
15.05.2026 16:31, Marek Śmigielski

„Wychowałem cię, więc mi się należy". Czy rodzice mogą żądać od dorosłego dziecka zwrotu za lata wychowania?
15.05.2026 15:43, Miłosz Magrzyk
15.05.2026 15:01, Marek Śmigielski
15.05.2026 14:11, Marcin Szermański
15.05.2026 13:26, Marcin Szermański
15.05.2026 13:12, Miłosz Magrzyk
15.05.2026 12:30, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 11:36, Marek Śmigielski
15.05.2026 10:42, Piotr Janus
15.05.2026 9:59, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 9:23, Mateusz Krakowski
15.05.2026 8:40, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 7:48, Marek Śmigielski

Najem prywatny nie jest niewidzialny. Fiskus coraz łatwiej może sprawdzić, kto zarabia na mieszkaniu
14.05.2026 16:00, Joanna Świba
14.05.2026 15:09, Marcin Szermański

Zawsze przed wyjściem ze sklepu sprawdzam paragon. Dzięki temu "zyskuję" nawet kilkaset złotych miesięcznie
14.05.2026 14:22, Joanna Świba
14.05.2026 13:30, Miłosz Magrzyk
14.05.2026 12:51, Marcin Szermański
14.05.2026 12:13, Marcin Szermański
14.05.2026 11:22, Mateusz Krakowski
14.05.2026 10:46, Edyta Wara-Wąsowska
14.05.2026 9:52, Edyta Wara-Wąsowska
14.05.2026 9:16, Aleksandra Smusz
14.05.2026 9:06, Marcin Szermański
14.05.2026 8:22, Edyta Wara-Wąsowska
14.05.2026 7:42, Mateusz Krakowski
14.05.2026 6:55, Joanna Świba


























