Awansowało zbyt dużo kobiet. Paryż musi zapłacić karę

Społeczeństwo Zagranica dołącz do dyskusji (11) 18.12.2020
Awansowało zbyt dużo kobiet. Paryż musi zapłacić karę

Jerzy Wilczek

Parytety przy awansach miały sprawić, żeby nie było już sytuacji, że awansują tylko mężczyźni, a kobiety muszą się zadowalać niższymi stanowiskami. Z czasem jednak się okazuje, że awansuje… zbyt dużo kobiet. Tak się stało właśnie w paryskim ratuszu. Kara będzie surowa.

Parytety przy awansach ciągle budzą emocje. Dla niektórych to uczciwy „bezpiecznik”, aby awansowali przedstawiciele różnych płci i grup społecznych. W końcu przez dekady na Zachodzie dominowali na stanowiskach niemal wyłącznie biali mężczyźni, często jeszcze po określonych uczelniach czy nawet szkołach średnich.

Z drugiej strony, parytety przy awansach mogą sprawić, że niekoniecznie merytoryczne względy decydują o tym, kto obejmie dane stanowisko.

W paryskim ratuszu stała się jednak rzecz dość niespodziewana. Okazało się, że awansuje… zbyt wiele kobiet – kosztem mężczyzn.

Parytety przy awansach. Jest kara

Otóż w 2018 r. awansem na kierownicze stanowiska w ratuszu w Paryżu uzyskało 11 kobiet i tylko pięciu mężczyzn. A to było naruszenie obowiązujących wówczas od kilku lat przepisów o tym, że 60 proc. nowo zatrudnionych osób na kierowniczych stanowiskach nie mogą stanowić osoby jednej płci.

Merostwo Paryża teraz musi zapłacić 90 tys. euro (a więc w przeliczeniu 400 tys. zł) kary za zbytnie „sfeminizowanie” ratusza. Taką decyzję podjęło państwowe ministerstwo do spraw funkcji publicznych.

Anne Hidalgo, mer Paryża, z jednej strony powiedziała, że decyzja jest absurdalna. Z drugiej, zaznaczyła, że jest „szczęśliwa”, że kara dotyczy właśnie zatrudniania kobiet.

Konserwatyści, nie tylko we Francji, często cieszą się z kary – i nie bez satysfakcji mówią, że ruch feministyczny wpadł w swoje własne sidła.

Czy można się spodziewać kolejnych podobnych decyzji za zbytnią „feminizację” eksponowanych posad? We Francji raczej nie – to samo ministerstwo, które wydało karę, tłumaczyło, że przepisy zmieniły się już w 2018 r. Od tego momentu kary nie powinny być nakładane, jeśli naruszenie parytetów nie powoduje „pogłębienia nierówności płciowej”.

Co to dokładnie znaczy? Że kobiety mogą być zatrudniane bez limitów, a mężczyźni już nie? Cóż, tak można to zrozumieć. Być może za kilkanaście rzeczywiście spełnią się czarne sny konserwatystów. I to biały, heteroseksualny mężczyzna będzie musiał się postarać bardziej, żeby dostać stanowisko niż ktokolwiek inny.