Sytuacja w Libanie po wtorkowym wybuchu jest wręcz dramatyczna – port w Bejrucie był filarem i tak chwiejącej się gospodarki tego państwa

Zagranica dołącz do dyskusji (93) 05.08.2020
Sytuacja w Libanie po wtorkowym wybuchu jest wręcz dramatyczna – port w Bejrucie był filarem i tak chwiejącej się gospodarki tego państwa

Rafał Chabasiński

Kiedy opadł kurz po wtorkowym wybuchu w Bejrucie, przyszedł czas na liczenie zabitych i rannych, oraz szacowanie strat. Te mogą być wręcz astronomiczne. Sytuacja w Libanie może w najbliższym czasie pogorszyć się dramatycznie.

Wtorkowy wybuch w Bejrucie zadał libańskiej gospodarce bardzo bolesny cios

Zniszczenia spowodowane przez wtorkowy wybuch w Bejrucie są naprawdę ogromne. Jak podaje Gazeta Wyborcza, według najnowszych danych tamtejszego ministerstwa zdrowia zginęło 80 osób a rannych jest ponad 4 tysiące. Międzynarodowy Czerwony Krzyż doliczył się już setki zabitych. Trzeba jednak pamiętać, że niemal na pewno statystki te ulegną w ciągu najbliższych dni pogorszeniu. Wiele ofiar znajduje się w końcu pod gruzami.

Eksplozja zniszczyła dużą część miasta. Jej skutki odczuły w jakimś stopniu chyba wszystkie położone w Bejrucie budynki. Zdaniem gubernatora libańskiej stolicy, bez dachu nad głową zostało nawet ćwierć miliona mieszkańców. Niewątpliwie Bejrut w swojej historii nie przeszedł jeszcze czegoś takiego. Choć porównania do zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę wydają się być lekko przesadzone.

Według oficjalnej wersji, wybuchły tony saletry amonowej zmagazynowane w tamtejszym porcie. Eksplozję miał wywołać pożar pobliskiego składu fajerwerków. Eksperci podają jednak w wątpliwość taki obrót sprawy. Zarówno skala zniszczeń, jak i sam wygląd eksplozji wskazywałby raczej na materiały wybuchowe o przeznaczeniu ściśle militarnym.

Niezależnie od tego co właściwie wybuchło, jedna rzecz wydaje się prawie pewna. Przyczyną eksplozji była nieodpowiedzialność osób odpowiedzialnych za trzymanie tak dużego zapasu materiałów wybuchowych w porcie w Bejrucie. Warto przy tym wspomnieć, że port ten był kluczowy dla gospodarki Libanu. Teraz zaś praktycznie nie istnieje.

Już wcześniej sytuacja w Libanie oscylowała na pograniczu katastrofy gospodarczej – teraz może być tylko gorzej

Sytuacja w Libanie już wcześniej była zła. Od października zeszłego roku przez kraj regularnie przetaczają się protesty przeciwko korupcji, zapaści sektora usług publicznych, opresji podatkowej, oraz fatalnej kondycji libańskiej gospodarki. Kraj ten od dłuższego czasu znajduje się w stanie hiperinflacji. Oficjalna stopa wynosi w tym przypadku aż 462%. Oznacza to między innymi drastyczne podwyżki cen żywności.

Życie w Libanie jeszcze przed eksplozją z całą pewnością nie należało do łatwych. Zdarzały się na przykład nawet dwudziestogodzinne przerwy w dostawach energii. Państwowy dostawca elektryczności tonie w długach. Wielu tamtejszym szpitalom groziło zamknięcie. Na ulicach Bejrutu piętrzyły się sterty nieodebranych śmieci. Do tego dochodzą niejasne powiązania polityków z tymi przedsiębiorcami, którzy zarabiają na skutkach kryzysu.

Kolejnym ciężarem dla libańskiej gospodarki jest niewątpliwie kryzys migracyjny. Na terenie tego państwa może przebywać nawet milion syryjskich uchodźców. Warto przy tym pamiętać, że populacja Libanu sięga raptem 6,8 miliona mieszkańców. Z tego nawet 2 miliony osób mieszka w Bejrucie.

Zniszczenia w Bejrucie, w szczególności portu, mogą tylko pogłębić zapaść libańskiej gospodarki. Należy pamiętać, że to właśnie tam ulokowane były chociażby państwowe zapasy zboża. Nawet 85 proc. libańskiego zboża znajdowało się w uszkodzonych elewatorach. Cały zapas mógł zostać skażony. W magazynach w bejruckim porcie znajdowały się także wszelkie towary importowane do Libanu.

Bez zakrojonej na szeroką skalę międzynarodowej pomocy Liban może czekać nawet poważny kryzys humanitarny

Nie powinno dziwić, że sytuacja w Libanie zaalarmowała inne państwa. Prezydent Syrii Baszar al-Assad zareagował bardzo szybko, otwierając syryjskie szpitale dla rannych w eksplozji. Pomoc zaproponowały takie państwa jak Iran, Malezja, Irak, czy Francja. Póki co, w grę wchodzi przede wszystkim pomoc humanitarna.

Sytuacja w Libanie wymaga jednak dużo głębszego zaangażowania ze strony społeczności międzynarodowej. Bejrut będzie potrzebował pomoc w odbudowie. Libański rząd raczej nie będzie w stanie jej łatwo sfinansować. W końcu tamtejsza waluta bardzo szybko traci na wartości a dług publiczny całego państwa jest bardzo wysoki. Liban zapewne będzie potrzebował także dostaw żywności.

Jeżeli świat pozostawi Libańczyków samych sobie, ich kraj czekać może nawet poważny kryzys humanitarny. Nagromadzone przez lata problemy mogą przygnieść ten kraj pod swoim ciężarem. Nic dziwnego, że jego mieszkańcy zaczynają się zastanawiać, czy Liban przypadkiem nie jest przeklęty.