Tesla jak GetBack – pali pieniędzmi obligatariuszy w piecu

Moto Zagranica dołącz do dyskusji (15) 19.06.2018
Tesla jak GetBack – pali pieniędzmi obligatariuszy w piecu

Udostępnij

Marek Krześnicki

Tesla – z pewnością najbardziej znany producent samochodów elektrycznych na świecie – wydaje pieniądze szybciej, niż zarabia. A chodzi o pieniądze, które Tesla pożycza w formie obligacji korporacyjnych – zupełnie tak, jak niesławny GetBack.

10 miliardów dolarów – tyle wynosi łączny dług Tesla Inc. Spółka Elona Muska tylko w ciągu ostatnich 5 miesięcy wypuściła obligacje warte blisko 3 miliardy dolarów. Warto przy tym dodać, że na długi spółki składają się nie tylko zobowiązania producenta samochodów, ale i przejętej przez Teslę innej spółki Elona Muska – SolarCity, produkującej domowe panele słoneczne. A to nie koniec złych wieści dla firmy, który NIGDY w swojej 15-letniej historii nie osiągnęła zysku.

Niestety, ale pod względem finansowym Tesla nie wygląda najlepiej. Nic dziwnego, że Elon Musk się wścieka, gdy go pytają o pieniądze

Problemy z produkcją wielce oczekiwanego samochodu Tesla Model 3 (mniejszej i tańszej wersji hitowego Modelu S) nie pomogły w osiągnięciu dobrych wyników finansowych. Ba, wiele osób, zirytowanych długim oczekiwaniem na samochód, wycofało swoje zaliczki, wpłacone wiele miesięcy temu. Kilka tygodni temu Elon Musk zapowiedział zwolnienie niemal 9% pracowników – co oznacza utratę pracy przez trzy i pół tysiące osób. Oficjalnie zmiany te wynikają z reorganizacji struktury firmy, a zwolnienia nie mają objąć pracowników zatrudnionych przy produkcji samochodów.

To o tyle ważna wiadomość, że firma desperacko walczy o osiągnięcie takiego poziomu produkcji Modelu 3, aby tygodniowo taśmy fabryki opuszczało 5 tysięcy samochodów. Jak twierdzi Musk, od tego poziomu firma zacznie wychodzić na swoje. Do tego momentu prezesowi pozostaje cieszenie się drobnymi przyjemnościami, takimi jak np. premiera… miotacza ognia:

Na chwilę obecną finanse Tesli nie wyglądają jednak najlepiej, a niektórzy inwestorzy zaczynają kwestionować zarządcze umiejętności Elona Muska. Nic dziwnego: kapitał obrotowy netto (różnica między majątkiem obrotowym a zobowiązaniami) w bieżącym roku gwałtowanie spadła. Firma obecnie finansuje swoją działalność wypuszczając kolejne obligacje. Na chwilę obecną zdaje to jednak egzamin, a firma jest wyceniana niemal na równi z General Motors – firmą nie tylko produkującą znacznie więcej samochodów, ale i przynoszącą zyski. Oczywiście, należy tu wziąć pod uwagę wiarę inwestorów w przyszłe, krociowe zyski innowacyjnej spółki. Póki co są to jednak marzenia budowane na kredyt.

Zupełnie jak polskiej, niesławnej spółki GetBack, która wypuściła obligacje na miliardy złotych, wciskając je (za pośrednictwem m.in. banków) drobnym inwestorom kuszonymi dużymi zyskami. Zamiast tego, spółce grozi upadłość, a były prezes został aresztowany przez funkcjonariuszy CBA. Czy podobny los czeka Teslę, jeśli nie uda się zwiększyć produkcji do zakładanego poziomu?

Oczywiście, że nie. Elon Musk przecież oficjalnie (bo na Twitterze) napisał, że jest socjalistą, a tacy nie porzucają inwestorów, tylko działają dla „większego dobra dla wszystkich”: