- Bezprawnik -
- ecommerce -
- Dziewczyna z dwoma telefonami w outlecie? Prawdopodobnie zarabia na tobie krocie
Dziewczyna z dwoma telefonami w outlecie? Prawdopodobnie zarabia na tobie krocie
Jeszcze niedawno widok osoby chodzącej po sklepie z telefonem i pokazującej komuś ubrania na kamerze mógł oznaczać zwykłe konsultowanie zakupów z koleżanką. Dziś coraz częściej oznacza coś innego. Jeżeli w outlecie luksusowej marki widzicie dziewczynę z dwoma telefonami, która pokazuje metki, półki, rozmiary, to bardzo możliwe, że właśnie trwa transmisja sprzedażowa. Tylko zamiast klasycznego sklepu internetowego mamy zakupy na żywo, a zamiast magazynu — półki outletu.

Transmisja sprzedażowa to handel bez klasycznego sklepu
Live shopping, czyli sprzedaż prowadzona podczas transmisji na żywo, od lat jest bardzo popularna w Azji, szczególnie w Chinach. Tam połączenie rozrywki, zakupów i kontaktu z prowadzącym stało się jednym z pełnoprawnych kanałów handlu internetowego. W Europie ten model rozwija się wolniej, ale również zyskuje popularność, szczególnie w modzie, kosmetykach i produktach premium.
Mechanizm jest prosty. Ktoś wchodzi do sklepu, uruchamia transmisję na żywo i pokazuje produkty osobom, które śledzą go w mediach społecznościowych, na grupie sprzedażowej albo prywatnym kanale. Odbiorcy komentują, rezerwują, pytają o cenę, rozmiar, skład, stan produktu i kolor. Prowadzący bierze rzecz do ręki, pokazuje metkę, przykłada do siebie, czasem sprawdza cenę przy kasie. Jeżeli klient decyduje się na zakup, płaci od razu (najczęściej przez płatność BLIK). Dopiero wtedy produkt trafia do koszyka. To nie jest klasyczna odsprzedaż, czy wyprzedaż szafy. To pełnoprawny sklep prowadzony z poziomu telefonu.
Outlety luksusowych marek przeżywają oblężenie sprzedających w sieci
Najczęściej takie transmisje mają sens tam, gdzie cena regularna jest wysoka, a wyprzedaż naprawdę robi różnicę. Dlatego szczególnie dobrze sprawdzają się sklepy outletowe marek luksusowych. Torebka, buty, płaszcz czy sukienka przecenione o kilkadziesiąt procent nadal mogą kosztować sporo, ale dla klienta oglądającego transmisję są okazją. Zwłaszcza jeżeli nie mieszka blisko outletu, nie chce jechać kilkaset kilometrów albo nie ma czasu przeszukiwać wieszaków (bądź też wie, że gdy on dotrze do sklepu, większość ciekawych produktów zostanie już wykupiona).
Dla sprzedającego to z kolei gotowy magazyn i możliwość prowadzenia transmisji zakupowej lepszej niż znane z dawnych czasów „telezakupy”. Jest emocja, ograniczona dostępność, szybka decyzja i wrażenie, że okazja właśnie ucieka. Kto pierwszy napisze „biorę”, ten wygrywa. Reszta może co najwyżej żałować, że za długo zastanawiała się nad kolorem. Oczywiście to skomplikowane przedsięwzięcie logistyczne i ryzyko, związane z niezadowoleniem klientów, w przypadku źle zrealizowanego zamówienia (trzeba zachować czujność i odpowiednio oznaczać kupowane produkty i osoby, które jako pierwsze zarezerwowały i opłaciły zakup).
Dziewczyna z dwoma telefonami prawdopodobnie nie robi zwykłych zakupów
Jak odróżnić osobę, która prowadzi zwyczajną rozmowę od sprzedającej luksusowe produkty z dodatkiem „za fatygę”, który być może pozwala jej godnie żyć? Po ilości sprzętu elektronicznego. Dwa telefony w takim scenariuszu nie są przypadkiem. Jeden może służyć do transmisji, drugi do kontaktu z klientkami, płatności, notowania rezerwacji albo sprawdzania zamówień. Czasem zamiast jednej sprzedającej w przedsięwzięcie zaangażowana jest cała ekipa - jedna osoba pokazuje produkty, druga odpowiada na wiadomości, czasem trzecia służy wolnymi rękami do pakowania zakupów. Oczywiście zdarza się, że wszystko robi jedna prowadząca, która jednocześnie mówi do kamery, przegląda wieszaki i pilnuje, kto pierwszy zarezerwował konkretną rzecz.
Z zewnątrz wygląda to trochę dziwnie. Ktoś chodzi po sklepie, mówi do telefonu, pokazuje metki i co chwilę odkłada rzeczy do koszyka. Ale biznesowo jest to całkiem logiczne. Taka osoba nie musi mieć własnego sklepu, magazynu ani zatowarowania. Nie musi wcześniej kupować 30 torebek i liczyć, że później znajdzie na nie klientów. W idealnym modelu kupuje dopiero to, co zostało już zamówione i opłacone. W polskich realiach często może to być przelew, szybka płatność albo BLIK. Klient płaci, sprzedający kupuje produkt w outlecie, dolicza swoją marżę i wysyła paczkę. Ryzyko magazynowe spada niemal do zera (znikają również koszty związane z prowadzeniem własnego magazynu). A to w handlu jest ogromna przewaga.
Nowy wymiar handlu – bezpieczny i wygodny dla sprzedających
Klasyczny handel wymaga zatowarowania. Trzeba kupić produkty, zamrozić pieniądze, trzymać magazyn, a potem liczyć, że wszystko się sprzeda. W transmisjach sprzedażowych z outletów układ może być zupełnie inny. Sprzedający nie musi wykładać pieniędzy na towar z własnej kieszeni, bo kupuje rzeczy dopiero wtedy, gdy klient już je opłacił. Ryzyko finansowe drastycznie spada, a osoba która poświęciła swój czas na zakupy, ma zagwarantowany zysk.
To jest właśnie nowy wymiar handlu. Nie chodzi tylko o to, że sprzedaż przeniosła się do internetu. Ona przeniosła się w czasie rzeczywistym do sklepu, w którym fizycznie stoi prowadzący. Klient widzi produkt niemal tak, jakby sam był na miejscu, ale nie musi tam jechać. Sprzedający z kolei zarabia na dostępie, czasie, selekcji i szybkości działania. Sprzedaje produkty, których jeszcze nie ma, ale które jest w stanie zarezerwować (chociażby wkładając do koszyka). A w przypadku problemu… transakcję w banku zawsze można zwrócić. Ryzyko jest niemal zerowe, chociaż traka transmisja wiąże się ze sporym wysiłkiem.
Azja pokazała, jak potężny może być live commerce
W Chinach live commerce dawno przestał być ciekawostką. To ogromny segment handlu, oparty nie tylko na samym produkcie, ale też na osobowości prowadzących, zaufaniu odbiorców i poczuciu uczestniczenia w wydarzeniu. Zachodnie rynki próbują ten model adaptować, choć często w bardziej ostrożnej formie. To, że Polacy polubili kupowanie podczas internetowych transmisji na żywo bardziej, niż można było się tego spodziewać, pokazują kolejne badania rynku. W Europie transmisje sprzedażowe nie zawsze wyglądają jak profesjonalne studio z marką, hostessą i przyciskiem „kup teraz”. Czasem wyglądają dużo prościej: telefon w ręku, grupa na Facebooku, live na Instagramie, komentarze, zrzuty ekranu i szybkie płatności. I właśnie ta prostota jest ich siłą.
Nie trzeba inwestować w rozbudowany sklep internetowy. Nie trzeba mieć aplikacji. Nie trzeba budować pełnej infrastruktury e-commerce. Wystarczy dostęp do dobrego towaru, publiczność i umiejętność prowadzenia sprzedaży na żywo. To zresztą wpisze się w szerszy trend, w którym social commerce napędza polskie sklepy internetowe — media społecznościowe od dawna nie są już tylko wizytówką, lecz pełnoprawnym kanałem sprzedaży. Czasem wystarczy kupić kilka produktów i narzucić odpowiedni zysk (tutaj znów wracamy do tego, że im droższy produkt, tym większą „marżę” może narzucić sprzedająca). Wiele osób wskazuje, że z takich zakupów można się utrzymać, a nawet żyć na naprawdę wysokim poziomie.
Czy to wszystko legalne?
Sama odsprzedaż rzeczy kupionych w sklepie nie jest automatycznie nielegalna. Jeżeli ktoś kupuje produkt i potem go sprzedaje, co do zasady może to zrobić. Warto jednak pamiętać, że pod względem prawnym sprzedaż rzeczy używanych nie różni się od handlu towarem prosto z fabryki — wobec kupujących obowiązują te same przepisy, łącznie z rękojmią. Inna sprawa, że sklepy mogą mieć własne regulaminy dotyczące nagrywania, fotografowania, prowadzenia działalności handlowej na terenie obiektu czy zakupów w większych ilościach. Zwykle jednak sklepy nie kwestionują takich rozwiązań, gdyż dla nich również wiążą się one z zyskiem (w dodatku dosyć szybkim). Po co obsługiwać kilkudziesięciu klientów i prezentować towary, skoro zrobi to osoba trzecia, która w dodatku zostawi w sklepie małą fortunę.
Podatki i obowiązek rejestracji działalności
Oczywiście należy pamiętać o kwestiach podatkowych. Jednorazowa sprzedaż rzeczy kupionej prywatnie nie musi od razu oznaczać problemu — wbrew medialnym sugestiom, żaden nowy podatek od sprzedaży rzeczy używanych nam nie grozi, bo opodatkowanie takich transakcji obowiązuje od dawna. Ale transmisja sprzedażowa działa inaczej. Tu produkt często jest kupowany dopiero wtedy, gdy klient już go zamówił i opłacił. Prowadzący nie pozbywa się własnych rzeczy, tylko wyszukuje towar, pośredniczy w zakupie, dolicza swoją marżę i organizuje wysyłkę. A taki model coraz trudniej przedstawiać jako zwykłą prywatną sprzedaż.
W praktyce pojawiają się więc pytania o rozliczenie przychodów, ewentualną konieczność prowadzenia działalności gospodarczej, podatek dochodowy, a przy większej skali także o VAT. Przy niewielkiej skali furtką bywa działalność nierejestrowana, w przypadku której od 2026 roku obowiązuje korzystniejszy, liczony kwartalnie limit przychodów. Im bardziej regularny, zorganizowany i zarobkowy jest taki handel, tym trudniej będzie przekonywać, że to tylko okazjonalne zakupy w outlecie. Zwłaszcza jeżeli płatności wpływają na konto, zamówienia są przyjmowane cyklicznie, a sprzedaż odbywa się przez media społecznościowe albo platformy internetowe. Jeżeli więc sprzedający nie ma zarejestrowanej działalności i nie opłaca podatków, istnieje spore ryzyko, że zainteresuje się nim urząd skarbowy.
17.05.2026 20:05, Joanna Świba

Wynajmujesz mieszkanie bez umowy? Skarbówka i tak się dowie, a kara może sięgnąć 46 milionów złotych
17.05.2026 13:51, Aleksandra Smusz
17.05.2026 10:25, Rafał Chabasiński
17.05.2026 9:34, Marcin Szermański
17.05.2026 8:39, Marcin Szermański
17.05.2026 7:40, Mateusz Krakowski
17.05.2026 6:43, Miłosz Magrzyk

Klienci uciekają od chatbotów, tylko InPost robi to dobrze. Firmy próbują oszczędzać, a tracą o wiele więcej
16.05.2026 19:03, Joanna Świba
16.05.2026 18:07, Marcin Szermański
16.05.2026 17:48, Joanna Świba
16.05.2026 17:33, Marcin Szermański
16.05.2026 13:51, Jakub Bilski
16.05.2026 7:12, Mateusz Krakowski
15.05.2026 16:31, Marek Śmigielski

„Wychowałem cię, więc mi się należy". Czy rodzice mogą żądać od dorosłego dziecka zwrotu za lata wychowania?
15.05.2026 15:43, Miłosz Magrzyk
15.05.2026 15:01, Marek Śmigielski
15.05.2026 14:11, Marcin Szermański
15.05.2026 13:26, Marcin Szermański
15.05.2026 13:12, Miłosz Magrzyk
15.05.2026 12:30, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 11:36, Marek Śmigielski
15.05.2026 10:42, Piotr Janus
15.05.2026 9:59, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 9:23, Mateusz Krakowski
15.05.2026 8:40, Edyta Wara-Wąsowska
15.05.2026 7:48, Marek Śmigielski


























